Nie jesteś zalogowany/-a ZALOGUJ SIĘ lub ZAREJESTRUJ SIĘ
Jesteś tutaj: Corona-Fishing > Artykuły > JIG I JIGOWANIE
2009-05-04

JIG I JIGOWANIE

Jigi – czyli przynęty zamontowane na jigowych główkach. To taka najprostsza definicja tejże przynęty. Jednak nie sama budowa tak do końca świadczy o tym, czy mamy do czynienia z jigiem, ale to co zamierzamy z nim robić. Chodzi mianowicie o sposób połowu taką przynęta. Mówiąc krótko: jigami się jiguje. Samo „jigowanie” – to polski czasownik od wyrazu z jęz. angielskiego „jig”. I tym właśnie wyrazem polska – spinningowa brać określa sposób połowu jigami, mimo iż odmian tegoż jest niemal tyle co wędkarzy.


JIG I JIGOWANIE

Jigowanie to nic innego jak skakanie przynętą w toni. Nie ściągamy jej jednostajnie, ale podbijamy kijem, kołowrotkiem, bądź jednym i drugim jednocześnie, tak by nadać wabikowi w wodzie ruch   nie tylko w jednej – prostej płaszczyźnie, a w wielu płaszczyznach.
Czym można jigować? Jakich przynęt można używać do tej metody? Urok jej polega na tym, że w zasadzie każdej spinningowej przynęty. Może za wyjątkiem tradycyjnej obrotówki, gdzie korpus znajduje się za skrzydełkiem oraz pływającego woblera. Jigować możemy natomiast: wahadłówkami, obrotówkami z „przednim obciążeniem”, cykadami, oraz wszelkiego typu wabikami na jigowych główkach.
To właśnie te ostatnie są najpopularniejsze i z reguły to je mamy na myśli mówiąc „jigi”
Taki właśnie klasyczny jig składa się z ołowianej główki z wtopionym w środku hakiem i jakiegoś ozdobnika, czyli przynęty, którą zbroimy tą właśnie główką z hakiem. Możemy zamontować na nim naprawdę cały wybór przynęt. Najczęściej są to wszelkiego rodzaju gumki, kogutki i puchowce.
Jeśli chodzi o te pierwsze to w ostatnich latach pojawił się na rynku naprawdę spory wybór takich produktów.
Do klasycznych twisterów i ripperów dołączyły ośmiorniczki, kopytka, wormy, gumowe raczki i inne gumowe imitacje wodnych stworzeń. Niekiedy gumki mają wygląd zupełnie fantazyjny, nie przypominający w najmniejszym stopniu niczego. Są po prostu wymysłem projektantów. Jeśli zaś chodzi o przynęty „ukręcone” z piór i włosia, to jest to przede wszystkim domena produkcji rzemieślniczej. Kogutki i puchowce są robione z materiałów muszkarskich naprawdę wysokiej klasy. Sierść lisa, sarny, pióra marabuta – tylko takie „komponenty” gwarantują niepowtarzalną pracę wabika.


JIG I JIGOWANIE

foto: Efekt porannego jigowania puchowcami.

Cokolwiek z powyższych by jednak nie zawisło na końcu naszego zestawu – jigiem się staje dopiero gdy zaczniemy tą przynęta jigować. Niektóre tego typu przynęty ściągane jednostajnie w wodzie wyglądają wręcz jak kawałek „mokrej szmaty” ciągnięty w toni. Nie mają pracy własnej  podczas tego typu prowadzenia. Swoją siłę pokazują jedynie w czasie opadu, zatrzymania, podszarpywania lub gdy zatrzymają się na dnie. Wtedy niepozorny wabik zaczyna imitować pijawkę próbującą wpełznąć pod kamień, małą rybkę szukającą pożywienia na dnie, uciekającego raczka do swojej kryjówki, czy też chorą albo ranną rybkę. Wówczas najczęściej bywają atakowane przez drapieżców.


foto: Streamerem też można jigować.


JIG I JIGOWANIE
JIG I JIGOWANIE

foto: Pełne skupienie podczas jigowania w toni.

Jak jigować
Przede wszystkim w jigowaniu chodzi o takie poprowadzenie przynęty by było ono jak najmniej regularne. Właśnie tak zachowują się wszystkie stworzenia w przyrodzie. Nie poruszają się w jednym kierunku i jednym tempie. Zmieniają kierunki. Podpływają w górę – do powierzchni, opadają, zatrzymują się na dnie. Wykonują cały szereg ruchów pod wodą. Od kilku lat na zbiornikach zaporowych w całej Polsce stało się modne łowienie na koguty. Metoda prosta – zdawało by sie, ale jednak tylko niewielu wędkarzy opanowało ją do tego stopnia, że mają naprawdę wymierne efekty. Na czym ona polega? Na zwyczajnym skakaniu kogutkiem po dnie. Przy wysoko uniesionej szczytówce wędziska obserwowana jest właśnie ona i linka jako wskaźnik brań. Sandacz czasem taką przynętę atakuje bardzo delikatnie. Czasem podczas jej opadania, czasem podczas jej ruchu wznoszącego po podbiciu z dna. Niekiedy uderza w przynętę gdy ta spoczywa na dnie. Rodzajów i metod łowienia „metodą opadu” jest tyle ilu wędkarzy. Jedni preferują długie i powolne skoki po dnie, inni małe i krótkie, jeszcze inni wolą ”oranie dna” wabikiem na bardzo ciężkiej główce (nawet do 40gr.). To właśnie takie prowadzenie przynęty zapewnia tej metodzie nadzwyczajną skuteczność. „Sandaczowcy” wypracowują nawet na podstawie swych doświadczeń także wiele szczególików podczas tworzenia swoich przynęt. Obecnie większość tego typu wabików nie jest wyposażona w klasyczną główkę z pojedynczym hakiem i oczkiem pod kątem 90 stopni. Główkę zbroi się w stelaż z kotwicą, a oczko znajduje się  pod kątem około 45 stopni do osi stelaża. Same koguty wyposażone są także w „kryzę” - czyli „kołnierzyki” znajdujące się pod główką, a mające na celu spowolnienie opadu przynęty. Cóż - „diabeł tkwi w szczegółach” jak to mówią. Dobór odpowiedniej wagi jiga w łowisku, jego tempa opadania, koloru i charakterystyki pracy może przynieść efekty nadspodziewane.

Ryby są wszak wybredne.  Jigowanie to oczywiście nie tylko sandacze i zbiorniki zaporowe. Jigowanie małym puchowcem, czy też paprochem jest idealną metodą połowu okoni i pstrągów w rzekach. Umiejętnie poprowadzony jig jest w stanie sprowokować do brania nawet wybrednego bolenia – kojarzonego najczęściej z podpowierzchniowym połowem woblerami i wahadłówkami. Na jigi łowi się także szczupaki i sumy. Praktycznie rzecz biorąc, to nie ma chyba w naszych wodach ryby drapieżnej, której nie można złowić tą metodą i charakterystycznymi dla niej przynętami.
Główną zaletą jigów i sposobu ich prowadzenia jest także to, ze zarówno przynęty, jak i podwodne ewolucje, które wykonują w wodzie są w naszych przełowionych łowiskach jeszcze niezbyt dobrze znane rybom. A niedobitki występujące u nas – zwłaszcza te duże są bardziej wytresowane niż niejeden pudel występujący w cyrku. Tylko naturalna prezentacja nieznanego wabika może skusić do brania takiego osobnika.

Oczywiście jigowanie to nie tylko „opad”. Przynęty możemy podszarpywać na każdej głębokości wody. Szybkie ściąganie lekkiego kogutka pod powierzchnią z doszarpywaniem szczytówką świetnie prowokuje do brań bolenie. Obławianie płycizn lekko obciążonym ripperkiem ściąganym niejednostajnie z chwilami zatrzymania i podciągnięciami pod powierzchnię świetnie imituje zachowanie dogorywającej rybki i doskonale wabi szczupaki. Nie jest też tajemnicą, ze zmiana tempa prowadzenia gumki bywa czasem jedynym sposobem by sprowokować okonia. W sieci i literaturze znajduje się wiele opisów i instruktaży o tym jak jigować. Myślę, ze wszelkiego rodzaju schematy są tutaj błędem samym w sobie. Nie ma sensu trzymać się zasady: 2 skoki – przerwa, 3 skoki – przerwa, lub innych tym podobnych uproszczeń. Lepiej robić to intuicyjnie, bez żadnych reguł. Czasem szybciej, czasem wolniej, czasem pozostawmy jiga na dnie nawet na ponad minutę. Długo? Zależy dla kogo. Śledząca zachowanie wabika ryba, może go pooglądać z każdej strony, może zainteresuje się nim ryba przepływająca nieopodal, gdy ten właśnie będzie sobie stał na dnie. Gdy wznowimy prowadzenie możemy się spodziewać brania. Główka przez ta minutę mogła się „wgryźć” w lekko muliste dno i jej „start” spowodował wzbicie się „obłoczka” nad dnem. To także jeden ze sposobów wabienia drapieżników.


JIG I JIGOWANIE

foto. Czasem jigi okazują się najskuteczniejszą przynętą dnia.

Czym jigować
W zależności od poławianej ryby i masy naszego jiga dobieramy kij. Moim zdaniem idealne są wklejanki. Oczywiście nie tylko te „kluchy”, bo nimi mógłby być problem na przykład z zacięciem sandacza. Na okonia najlepiej nadają się „ultralighty” - nawet podczas zabawy z małymi rybkami, łowiąc na małe paprochy, delikatne kijki są wystarczająco czułe by sygnalizować delikatne skubnięcia. Kontrola pracy wabika na nich też jest bardzo precyzyjna. Jeśli chodzi o ryby większe, to znam ludzi, którzy dobre kije przerabiali w pracowniach albo w domowych warsztatach na wklejanki z pełną, węglową szczytówką. Były to nawet dobre kije castingowe. Są też tacy, którzy wolą lepszy, „czuciowy” kontakt z przynętą i zaciętą rybą. Oni wolą zwykłe, niekiedy sztywne kije. Kołowrotek – za ideał uchodzą młynki o większym przełożeniu. Gdy przynęta jest podbijana lub podszarpywana z kija łatwiej takim sprzętem wykasować luzy powstające na lince, co zapewnia ciągłość kontaktu z jigiem. Co do linki – na ryby grubszego kalibru najlepsza będzie plecionka, brak jej rozciągliwość pozwoli wykryć delikatne brania nawet z większych odległości i pozwoli mocno i skutecznie zaciąć. Jeśli chodzi o okonie to można używać żyłeczki – im cieńsza tym lepsze efekty.

Kolegów, którzy łowią na jigi a nie jigują nimi zachęcam do spróbowania. Nie jest ważne łowisko, nie jest istotny gatunek poławianej ryby. Początki mogą być trudne – więcej strat na zaczepach. Ale po opanowaniu tej metody będziecie bogatsi i lepiej uzbrojeni jako spinningiści. Metoda ta generuje także w łowcy więcej pomysłów na bezrybie na łowisku podczas korzystania z innych przynęt.
 


JIG I JIGOWANIE

 

artykuł nadesłany przez @Maniek

skomentuj ten artykuł

Przeczytaj wiecej:

Jak złowić pstrąga na jiga

Zobacz więcej:

Jigi ręcznie wykonywane
Mikro jigi
Cykada do jigowania


Zgłoszenie nadużycia
Temat zgłoszenia
Opis problemu:


Zgłoś nadużycie

Udostępnij ten artykuł:
Facebook Google Bookmarks Twitter LinkedIn

Oceń artykuł
koronka1koronka2koronka3koronka4koronka5

polecane dla Ciebie

Artykuły

Casting na początek - wędzisko.
napisane 2008-11-21 00:00 przez: Admin
Jadąc kiedyś do Niemiec, kupiłem sobie w drodze do poczytania gazetę wędkarską.  Zaciekawiła mnie strona tytułowa, reklamująca artykuł o multiplikatorach i wędkach castingowych. Po bliższym zapoznaniu się z tekstem, najbardziej ...
Wahadłówki na szczupaka
napisane 2011-12-08 00:00 przez: Admin
Wahadłówki na szczupaka Jest pewien świat wędkarstwa do którego podchodzę z wielkim sentymentem. Jest sposób łowienia, któremu ciężko się oprzeć, a godziny biczowania wody przynoszą znacznie więcej niż ...
okoń z toni
napisane 2017-07-21 00:00 przez: Admin
Kolejny dzień pływaliśmy w pogoni za sandaczami. Malowniczy zbiornik zaporowy prześwietlało listopadowe, ostre słońce.  Na łódce siedzieliśmy w podkoszulkach, upał niesamowity, jak w środku lata. Ryby bezwzględnie ignorowały ...
troć na wobler
napisane 2012-01-10 00:00 przez: Admin
No i nadszedł czas planowanej od dłuższego czasu kilkudniowej wyprawy nad pomorską rzekę. Wyjazd w składzie: Dero, Osa, Henk i ja - Frajter. Ekspedycja pod nazwą "troć - łosoś" ma na celu zdobycie doświadczeń i nowych ...
Szlakiem mysli kajakowej. Bystrzyca.
napisane 2011-09-28 00:00 przez: Admin
W roku 2010 w zaciszu gminnych gabinetów zrodził się pomysł na realizację projektu unijnego kajakiem po Bystrzycy i Wieprzu. Właściwie powinniśmy pomysł zaakceptować jednak realizacja tegoż wiąrze się ze zniszczeniem niewielkiej, ...
W kolorze techno.
napisane 2008-10-17 00:00 przez: Admin
Kolor przynęty, podobnie jak jej wielkość, rodzaj i akcja należy do jednego z czterech podstawowych kryteriów, które należy brać pod uwagę podczas dobierania wabika na danym łowisku, przy polowaniu na określoną rybę. O ...
Raty 0%
0.44 s