Nie jesteś zalogowany/-a ZALOGUJ SIĘ lub ZAREJESTRUJ SIĘ
Jesteś tutaj: Corona-Fishing > Artykuły > Okoń. Jak łowić go zimą.
2019-03-05

Okoń. Jak łowić go zimą.

Diabli nadali tę zimę! Ni to, ni sio, ni owo i bądź tu człeku mądry. Spod lodu się połowi, czy z brzegu? Ok! Będzie i tak, i tak. Mimo wszystko okonie w zime to temat realny. Grudzień, styczeń i luty to czas kiedy brania okonia będa nas cieszyły jesli tyko dołożymy do tematu nieco starań,

Okoń w grudniu na spininng

Okonie w grudniu i styczniu, gdy pełnej pokrywy brak. No, to jakby lżej jest. Uwielbiam grudzień i styczeń na otwartej wodzie. Dlaczego? Już śpieszę z odpowiedzią. Łatwiej rybkę znaleźć, i ręce mniej marzną, i świdra nie targam, i okonie chętniej przekąszają, wg. mnie same zalety. W zbiornikach wody stojącej najłatwiej spotkać jest prawdziwe garbusy. Jeśli do tego jest to zbiornik przepływowy, jesteśmy tam, gdzie trzeba. Zdecydowanie warto polecić rejony wpływu i wypływu rzek lub kanałów, wpadających i wypływających ze zbiornika (to pierwsze szczególnie polecam).  W grudniu na okonia najlepiej sprawdzą się mikro i małe gumki.
Muszę przyznać, że choć wolę łowić okonie na mikro obrotówki i małe wahadełka, to jednak w tym czasie guma dzieli i rządzi. Oczywiście, jeśli zdecydujecie się polować na prawdziwe okazy, pięciocentymetrowe kopyto będzie w sam raz.

Okoń w grudniu na spininng
Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że jeśli nie podejdzie okazowe stado, realnie rzecz biorąc, można liczyć na zaledwie kilka brań. Wybór należy do łowiącego, a do tego trzeba mieć szczęście i wstrzelić się w krótki okres dziennego żeru. Podstawowe hasło zimowego łowienia brzmi – od świtu, do zmierzchu. Wielokrotnie schodziłem z wody o kiju, by za godzinę – dwie, gnać nad tą samą wodę, po telefonie, że właśnie żrą. Takie to jest łowienie i nic nie da się na to poradzić. Odważnym łatwiej! Stwierdzenie to dotyczy śmiałków łowiących z łodzi. Ok, wiem, że są nieliczni, ale wiedzą co czynią, gdy da się wypłynąć. Szukają głęboczków, będących zimowiskami najpiękniejszych okazów. Z brzegu tam nie sięgniemy, chyba że łowiskiem będzie żwirownia, lub potorfowe doły. Tu jest co robić, bo w zasięgu rzutu może być osiem – dziewięć metrów wody. Słyszałem o żwirowniach, w których dało się sięgnąć i szesnastu metrów (jeśli znajdziecie taką perełkę i występuje tam okoń – jesteście w raju). Szczerze mówiąc, zdecydowanie polecam łowiska tego typu. Ciekawostką jest fakt, że o ile szczupak i sandacz preferuje zimą jak najwolniejsze tempo prowadzenia przynęty, to okoniowi wystarcza średnie. Warto więc skupić się na jak najbardziej finezyjnym prowadzeniu przynęty. Żółwie tempo sprawdzi się głównie w dniach gwałtownej obsuwy ciśnienia.

jak łowić okonie

Okonie w styczniu na spinning

Zima a w szczególności styczeń to okres trudny jesli chodzi o łowienie drapiezników. Okoń w styczniu jest wyjątkowo niechętny do współpracy jesli oczywiście podejdziemy do niego w podstawowy sposób. Okoń w styczniu jest  ospały i niechętny do żerowania.  Właśnie potrąciłem wyjątkowo newralgiczny temat. Być może (nie jestem ichtiologiem) z powodu spowolnionego metabolizmu, ryby zimą znacznie mocniej reagują na raptowne zmiany ciśnienia. Jeśli więc nie goni was wędkarskie ssanie w dołku, zostańcie w takie dni z rodziną. Odkujecie się, gdy warto będzie wyjść nad wodę. Rzeki to zupełnie inny świat i rzeczny okoń całkiem inne mają zwyczaje.  One nie chowają się w głębokich rzecznych rynnach. Trzeba im spokojnej wody za długimi główkami, starorzeczy, a nawet połączonych z rzeką kanałów (o ile nie są beznadziejnie płytkie). Beznadziejnie płytkie? Nie wiem, jak to inaczej określić. Dla rzeczki i metr wystarczy, dla rzeki, dwa może być mało. Trzeba mieć wyczucie lub tzw. doświadczenie lokalne. Żartów nie ma bo rzeczniak, niczym szczupak, woli bezlodową zimą żółwie tempo prowadzenia. Być może dlatego, że jest mu po prostu trudniej. Rzekłbym, że o ile w stojącej wodzie nie warto bocznotroczyć (sorry za nowotwór, ale tak mi zagrało), w rzekach jest to jedynie słuszny sposób łowienia. Z żalem to mówię, ponieważ tak już mam dość trokowej nudy, że wyć mi się chce, gdy muszę. Zero artyzmu, zabawy przynętą, zrywów, odskoków, poderwań, opadów…  Zero zabawy! Ortodoksyjni trokarze, nie nerwujcie! Byłem jednym z pierwszych piewców trokowania. Poświęciłem trokowi pięć lat wędkarskiego życia i… Rewelacyjnie skuteczne, ale nuuuuda! 
 

Okonie w lutym na spinning

Okonie w lutym, gdy lód stanie. Po prostu frajda. Zmiana oddechu po sezonie typu rzuć i ściągnij. Spokój w miejsce gonitwy, spacery po lodzie, nowy przerębel – nowa nadzieja. Fajnie jest. Biel dookoła, słoneczko świeci, okowitka na miodzie w… No tak! Powiem oględnie: sto gram raduje, pół litra dołuje! Comprenes? Biegam sobie po pokrywie i kombinuję, gdzie by tu zrobić przerębel? Metody dwie. Ciężka praca na czuja lub plan batymetryczny i echosonda. To drugie, choć go nie lubię, ma sens. Dzień krótki, więc nie warto tracić go na bezsensowne dreptanie. Jest wyjątek - są nim małe zbiorniki. Uwielbiam je zimą, bo na dużej wodzie tak pełnego relaksu nie ma. Tak na marginesie. Z rozrzewnieniem wspominam czasy, gdy nad Kamionkiem działała całoroczna knajpka. Przyjaciel u boku, kilka godzin łowienia, powitalny uścisk dłoni właściciela i ciepły obiadek „Pod Pstrągiem”, łowienie do zmroku. Jest coś piękniejszego? Ok! Wróćmy na jeziora (lubię ten tekst). Cóż mogę powiedzieć? Powiem tak: zrobiłem coś dobrego i mazurscy autochtoni uznali mnie za swego. Łowiłem od tygodnia z niezłymi efektami, lecz największe okonie nie przekraczały trzydziestu centymetrów. Właściciel kwatery odwdzięczył się w piękny sposób. Zaprowadził mnie na miejsce, kazał ustalić namierniki i wrócił do domu. Pode mną szesnaście metrów i zimowisko prawdziwych okazów. Było to ćwierć wieku temu. Okazów jakby mniej, lecz zimowisko zostało. Wniosek? Znajomość łowiska lub wydeptane kilometry decydują. Dobór przynęty, sposób prowadzenia są ważne, jednak bez ryby na dole stają się mniej istotne. Ryba znaleziona i zaczyna się łowienie. Teraz dylemat - blaszka, czy mormyszka? Jeśli mormyszka, to z ochotką, czy bez? Spławik?  Warto poświęcić temu trochę czasu. Ryba nie aktywna. Uważam, że najlepiej sprawdzą się spławik i mormyszka z ochotką. Jednak by były skuteczne, trzeba łowić stosując przewrotną zasadę ruchu w bezruchu, czyli mikro poruszanie ułożoną na dnie lub bezwładnie zawieszoną w toni przynętą. Podkreślam – mikro poruszanie. Co ile sekund? Trzeba wypraktykować. Ryba ze średnim „temperamentem”. Proponuję mormyszkę z ochotką lub bez i blaszkę. Uwaga - ważne! Mormyszka z ochotką to zupełnie inna przynęta niż mormyszka bez ochotki.  

okoń w styczniu i lutym
Takie podejście do tematu oznacza różny sposób prezentacji przynęty. Ochotka nęci barwą i zapachem nawet gdy tkwi w bezruchu. „Goła” mormyszka, wymaga ciągłej pracy przynętą z krótkimi postojami. Ważne jest, by w miejscu żywej przynęty znajdowały się na haku ruchome i bardzo lekkie wabiki, np. kółeczka z folii, kawałeczki cienkościennych rurek termokurczliwych czy plastikowe mikro koraliki. Brania w czasie postoju mormyszki to właśnie efekt pracy mikro wabików, którym do ruchu wystarczy byle zawirowanie wody spowodowane nawet czymś tak dyskretnym, jak podpłynięciem zaciekawionej ryby. Ryba aktywna. Zdecydowanie blaszka i grubsza żyłka (powiedzmy 0,14 mm). Dlaczego? W takich chwilach nie ma co koncentrować się na drobnicy, bo jak weźmie okaz to 0,08 psu na buty się zda. Spróbujcie, a jeśli ryba dopisze, połowicie oprócz garbusów leszcze, o jakich się wam do tej pory nie śniło. Prowadzenie? Warto zabrać ze sobą 4 – 5 blaszek o zróżnicowanej pracy i testować je po kolei, aż do pierwszego brania okazowego garbusa, i to będzie właściwa przynęta na dziś. Polując na rzeczne okonie odwiedzamy te same miejsca, które opisałem w łowieniu bez pokrywy lodowej. Teraz będzie łatwiej dotrzeć do ryby, za to trudniej będzie ją skusić. Pod pokrywą lodową łowimy identycznie jak na jeziorach, pamiętając o tym, że rzeczne ryby są bardziej agresywne i tylko wyjątkowo warto łowić na nieruchomą przynętę. Największą różnicę powoduje masa przynęt i średnica żyłki. W obu przypadkach warto je nieco powiększyć.

przynęty na okonia
Na deser.
Namawiam was do łowienia na mormyszkę, wędeczką bez kiwaka. Poszukajcie w Internecie, jak robią to Rosyjscy mistrzowie. Nieco już znudzony latami podobnych ruchów i przynęt, spróbowałem. Powiem tak. Trzy – czterogramowa wędka w ręku, trochę ćwiczeń, i odzyskałem wędkarską świeżość. Jeśli do tego właściwie skonstruujecie swoją wędeczkę okaże się, że łowienie (jak to niektórzy nazywają) bez kołowrotka, wcale takim nie jest i bez problemu można oddawać żyłkę holowanym okazom. Można by o tym książkę napisać, ale to już materiał na odrębny temat. Albo na odwrót.

Tekst: Mirosław Golański
Zdjęcia: Corona Fishing

Zobacz też:
wędka na okonia
wahadłówki na okonia
przynęty na okonie
błystki podlodowe
wędki podlodowe do błystki
wędki podlodowe

Zgłoszenie nadużycia
Temat zgłoszenia
Opis problemu:


Zgłoś nadużycie

Udostępnij ten artykuł:
Facebook Google Bookmarks Twitter LinkedIn

Oceń artykuł
koronka1koronka2koronka3koronka4koronka5

polecane dla Ciebie

Artykuły

sandacz warszawa
napisane 2018-11-05 00:00 przez: Admin
Jeszcze nie tak dawno, bo około 20 lat temu mógłbym jednym tchem wymieniać sandaczowe bankówki, znajdujące się w mojej okolicy. Pręty, płyty, opony, Komisariat, czołgowa, Gdański, przerwana główka, plaża, rafa, ...
poranek nad rzeką
napisane 2012-12-03 00:00 przez: Admin
Grube krople burzowego deszczu wściekle uderzają w stary, blaszany dach, i tylko przerażający grzmot na chwilę przerywa tą wdzięczną muzykę. Otaczająca ciemność oraz obecność rzeki z tymi cwaniakami, które znam tylko z ...
Małe a jednak tajne...
napisane 2008-08-01 00:00 przez: Admin
Kiedyś przeczytałem w jakimś piśmie wędkarskim,że każdy "pstrągarz" powinien mieć swoją tajną rzeczkę. Pomyślałem sobie, że takich rzeczek w Polsce musiałoby być tysiące, i szybko zapomniałem o tym artykule. Dla mnie od ...
okoń na woblerka
napisane 2011-04-19 00:00 przez: Admin
Na wstępie zaznaczam, że nie będzie to artykuł, który ma na celu pisanie o rodzajach akcji woblera. Moim celem było opisanie funkcji woblerów jako przynęt, które w zależności od wielu czynników, mogą ...
Kilka dni z życia szaleńca.
napisane 2011-05-04 00:00 przez: Admin
Wędkarstwo jest moim całym życiem – tak, to ono płynie w moich żyłach wraz z hemoglobiną i jest zapisane w moim DNA. Pochłonęło mnie nagle i dogłębnie gdy miałem kilka lat. Często żyjąc na krawędzi, w ciągłej pogoni za ...
boleń na woblery
napisane 2011-08-02 00:00 przez: Admin
Coś niesamowitego i magicznego zarazem jest w poznawaniu nowych metod i technik łowienia. Wyjątkowy smak sukcesu, który buduje się zaraz po zdecydowanym braniu ryby jest największą nagrodą dla wędkarza, który całe swoje życie ...
Raty 0%