Nie jesteś zalogowany/-a ZALOGUJ SIĘ lub ZAREJESTRUJ SIĘ
Jesteś tutaj: Corona-Fishing > Artykuły > Koguty. Czyli jak łowiłem na sierściuchy.
2010-09-24

Koguty. Czyli jak łowiłem na sierściuchy.

Wielu wędkarzy przynęty wykonywane z piórek czy sierści, a czasem materiałów syntetycznych, traktuje po macoszemu. Sam nigdy do kogutów i jigów nie miałem wielkiego przekonania do chwili, gdy pewnego pięknego popołudnia postanowiłem połowić tylko na koguta. Z domu zabrałem jedno pudełko, gdzie misternie upakowałem kilka przynęt. Albo w jedna albo w drugą...


kogut-szczupak

Mój pierwszy raz...


Postanowiłem przemyśleć co najłatwiej będzie mi złowić na koguta. No jak co! Okonia. Zatem do pudełka włożyłem przynęty wykonane na główkach około 5 i 8 gram. Takie mogłem wtedy samodzielnie zrobić. Miałem to szczęście, że mój sąsiad był myśliwym i pomógł mi w kwestii organizacji materiału. Takie to były krwawe początki mojego kogutowania. Przynęty wykonałem wręcz trywialne. Na jigowy hak wiązałem nieco lamety z choinkowych włosów anielskich, potem nieco czerwonej nitki, no i na koniec obfity kołnierzyk z sierści dzika. Pięknie to wyglądało tylko w moich oczach. Ojciec patrzył na jigi z politowaniem. Ale do rzeczy. Przynęty starałem się wykonać tak, aby były maksymalnie zbliżone do naturalnych rybek, a ich wagę chciałem dobrać do nurtu rzeki, by niósł je w połowie wody. W planach miałem też obłowienie okolic umocnień brzegowych. Moim celem były oczywiście wspomniane okonie, ale liczyłem też na jakiegoś klenia.


okoń-kogut

Nad wodą...


Okazało się, że przynęta leci przepięknie, prowadzi się prosto, by nie powiedzieć banalnie. Sposób prezentacji nie różnił się niczym innym od łowienia na niewielkiego twistera. Prosta sprawa. Sięgamy przynętą dna, szperamy po żwirku i pyk, pyk do góry. Tak to wyglądało. Z rybami nie było już tak łatwo. Widząc mojego tatę, który łowiąc na klasyczną obrotówkę holował chyba już drugiego klenika, byłem bliski rzucenia w pioruny tej mojej sierściuchowej zabawy. W głowie już zapadła decyzja, aby wygrzebać z pudełka ojca srebrną obrotówkę i pomachać po staremu za kleniem. I to był chyba głos z głębin. Piękne i mocne walnięcie. Siedzi! Zapompował pięknie i na złość wszystkiemu spadł. Nawet nie wiem do dziś co wtedy wzięło mi na jiga jako pierwsze. Nie dane mi było cieszyć się pierwszą jigową rybą. Jednak to był sygnał do tego, aby wiernie i konsekwentnie łowić na przynęty wykonane z piórek i innych dzików.
Tego dnia nic więcej na moją wędkę nie zapukało, nie miałem brań ani, jak to dziś zwykłem mówić, choćby domniemań brań...


pstrąg na koguta

Nie wytrzymałem i już następnego dnia znowu byłem nad tą sama rzeką, ale miejsce wybrałem nieco inne. Głęboka rynna dość szybko przechodziła w kamienista rafę na środku rzeki, zaś całe dno usiane było kamieniami i kołkami. Raj okoniowo-kleniowy. W tym miejscu dość częstym gościem były też brzany i szczupaki, a nawet sandacze. Pierwsze rzuty wykonywałem w dół rzeki, a przynętę prowadziłem łukiem w kierunku mojego brzegu. Niestety ten sposób nic ciekawego nie zdziałał. Przyszedł zatem czas na trudniejsze prowadzenie, czyli wleczenie przynęty z nurtem przy dnie. I zaczęło się. Pierwszy okoń zameldował się niemal po kilku rzutach, potem następny i jeszcze jeden. Zmieniłem główkę na mniejszą i skubnął klenik. Nawet fajny jak na pierwsze łowienie jigiem. Niestety moje ręcznie wykonywane sierściuchy nie poradziły sobie z rybami. Mimo klejenia piórek i sierści szybkoschnącym klejem, materiał z przynęty wręcz się rozsypywał. Jednym słowem wykonałem przynęty jednorazowe. Jigi wiązane z sierści dzika rozpadały się po kilku okoniach. Od tamtego dnia praktycznie zawsze zabieram ze sobą na wyprawę jakiegoś koguta, jiga, czasem stramerka. Z jednej strony z sentymentu, z drugiej wiem, że to czasem jedyne rozwiązanie na fajną rybę.


okoń koguty

Drugi etap


Wiele lat potem poznałem naszego kolegę @szczurka, który poczęstował mnie swoimi profesjonalnie wykonanymi kogucikami. Oj, jak mlaskałem oglądając jego mudlerki, pijawki i do tego te piękne jigi, zonkery, zajączki. Oj, jak widziałem wszystko oczyma wyobraźni. Dyndające na wędce pstrągi, okonie i sandacze. Koguty i jigi misternie przemykające nad dnem, pokrytym grubym żwirem. Ryby drżyjcie... Mocno się do kurek i kogutów przyłożyłem - dziś wiem, że na przynęty tego typu, łowić można praktycznie wszystkie gatunki. Bywają dni, że tylko włosianki spinningowe dają nam szanse na złowienie ryby. Pewnie zapamiętam do końca życia jaką szkołę pstrągowania pokazał mi nad wodą Cykadass...


łowienie na koguty

Ostatni dzień sezonu


W przedostatni dzień sezonu pstrągowego 2009 Sławek zaprosił mnie nad swoją tajemną rzeczkę. Mój wyjazd do Sławka połączyłem z kilkudniową wyprawą pstrągową. Udało nam się spotkać. Dobry kilometr przez łąki i wspólne wędkowanie z majstrem od czerwonych kropek. Do tego jeszcze na jego ukochanej rzece. Coś wspaniałego. Pamiętam jak dziś, kiedy oddawał mi swoje najlepsze miejsca, puszczał mnie przodem i szepcząc podpowiadał:
- tam masz lukę w krzakach, wejdź w nią, ale nie oknem tylko metr, dwa obok, puść woblera za krzak i dyndaj nim. Tam jest pstrąg. To było niesamowite, w pierwszym rzucie miałem piękne branie, ale niestety spadł. Fajny czterdziestak. Potem wystawił mi jeszcze ze dwa i skończył się dzień dziecka. Wzeszło słońce, nastał ostry sierpniowy upał... Dzień dobiegł końca i nic ciekawego nie zaobserwowałem poza... No właśnie. Sławek kilka razy wspomniał, że dziś nie jest przygotowany, że może jutro wyskoczy. Bo dziś lampa i gorąco. Wracając koleją relacji Zielona Góra-Warszawa ciągle myślałem co ten „wariat” wymyślił. Nie wytrzymałem. Zadzwoniłem i pytam:
- Sławku, jak tam. Byłeś dzisiaj?
- No, byłem.
- To mów, jak tam? Udało się coś złowić?
- No coś tam złowiłem. Kilka małych i dwa większe.

Ludzie, myślę sobie. Mów, bo nie wytrzymam. Pewnie coś złowił i jak zwykle nie chce nic mówić.
- Tam w tych krzakach walnąłem pięćdziesiątaka. Fajny, grubiutki. Potem kilka małych na strzebelki, ale to nie był dzień na woblery, bo wszystkie były pochowane w krzakach. No i na koniec takiego pod sześćdziesiąt.
- Co..................???
No tak. Już posłałem ci fotkę. I wiesz, tak jak mówiłem wczoraj. To nie był dzień na woblery i cykady. One tylko na kogutki chciały, a wczoraj ich nie miałem.

Tak stary wyga pokazał czym kaczka wodę pije. To była chwila, kiedy ryby żerowały na określonym pokarmie. To był dzień, kiedy nie było możliwości zachęcić większego drapieżnika do wypłynięcia na środek nurtu. To trzeba wykorzystywać. Subtelna, delikatna przynęta prowadzona w inny sposób niż agresywny wobler czy wirówka czyni cuda. Koguty i jigi to bardzo ciekawe przynęty. Warto wrzucić do pudełka kilka sztuk. Wykonać je możemy sami, aby sprawdzić co sierściuchy potrafią czasem zwojować. Warto.

autor: Remigiusz Kopiej
foto: autor, Jacek Karczmarczyk

skomentuj ten artykuł na forum:


przeczytaj więcej o:
jak robić koguty,
pstrąg na koguty,
jak łowić na jigi

Zobacz też:
koguty na sandacza
koguty na okonia
koguty na pstrąga



Zgłoszenie nadużycia
Temat zgłoszenia
Opis problemu:


Zgłoś nadużycie

Udostępnij ten artykuł:
Facebook Google Bookmarks Twitter LinkedIn

Oceń artykuł
koronka1koronka2koronka3koronka4koronka5

polecane dla Ciebie

Artykuły

Czerwone wytrawne.
napisane 2009-12-29 00:00 przez: Admin
Nie wiem jak to się wszystko stało, ale minęło już tyle lat, a ja nadal uparcie pogłębiam się w swojej chorobie, którą jest wędkarstwo. Na szczęście na nią się nie umiera - wręcz przeciwnie - niejednego podtrzymuje ona przy ...
Ostatki na Parsęcie
napisane 2008-11-06 00:00 przez: Admin
Parsęta to dumna rzeka, jedna z najbardziej znanych w Polsce. Rzeka, nad którą łowią wędkarze z całego kraju. Miejsce, które owiane jest historią, wieloma rekordowymi rybami i setką wielkich łososi demolujących najsilniejsze ...
Opaskowe rapowanie
napisane 2008-07-11 00:00 przez: Admin
Jak łowic bolenie z opaski Wszyscy wiedzą co znaczy siedzieć na kamiennej opasce, czuć spływający po czole pot i nie mieć podczas całodziennego łowienia kontaktu z bolkiem. Nie możemy dać im odpocząć, nie możemy poddać się widząc ...
jezioro szwecja
napisane 2010-10-18 00:00 przez: Admin
Troll to z założenia zwierzę raczej leniwe, powolne, można by powiedzieć nudnawe, nie wymagające od nas żadnej inwencji w poskromieniu. Ale czy te wszystkie krążące pogłoski na jego temat są do końca prawdziwe? Jedno jest pewne - ...
wschód słońca nad rzeką
napisane 2010-11-04 00:00 przez: Admin
Przepiękne, złotoczerwone krajobrazy, oszołomiły wszystkich tych, którzy zdecydowali się na spędzenie kilku chwil nad piękną, dziką rzeką. Wał przeciwpowodziowy stał się swego rodzaju punktem widokowym, pozwalającym obserwować ...
wobler co to jest
napisane 2010-09-14 00:00 przez: Admin
Na co dzień używamy woblerów, lecz nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że wobki możemy podzielić na szereg grup i rodzajów. Znając rodzaje i charakterystykę każdego z nich możemy dokładniej dobrać odpowiedni wobler pod swoją ...
Raty 0%
0.42 s