Nie jesteś zalogowany/-a ZALOGUJ SIĘ lub ZAREJESTRUJ SIĘ
Jesteś tutaj: Corona-Fishing > Artykuły > Klenie nie czytają fachowej literatury.
Artykuły
Klenie nie czytają fachowej literatury.
2010-02-22 14:30

Jeszcze całkiem niedawno fachowa literatura wędkarska nauczała młodych adeptów spinningu, że kleń to ryba wybitnie niespinningowa. Gdzieś jednak znad brzegów rzek dochodziły, co jakiś czas głosy o wielkich kleniach łowionych na żywą rybkę. Jak to, przecież fachowcy pisali o kleniach, które padają po zjedzeniu ryby? Mówili, że kleń nie jest w stanie strawić rybich ości. Dziwne! Jeśli jednak kleń bierze na żywca brał będzie na spinning. To wymagało weryfikacji, sprawdzenia i spinningowego łowienia.

Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo się ucieszyłem, że ryby fachowej literatury nie czytały i czytać nie będą. Pierwsze klenie na spinning zaprzeczyły głoszonym przed laty teoriom. To dało mi ogromny zapał do tego, aby na klenia polować z premedytacją, aby właśnie tę rybę wyznaczać jako cel moich wędkarskich wypraw nad małe i zakrzaczone rzeczki.

Doskonale wszyscy wiemy o kleniu, że jest płochliwy, wszystkożerny i lubi duży nurt. Wiemy też, że złowienie dużego osobnika zajmuje nam wiele czasu a często bywa tak, że nawet rybiego ogona nie zobaczymy. Można jednak zapolować na rzeczne torpedy nieco inaczej. Klucz do sukcesu jest w odpowiednim podejściu do tematu Należy na samym początku powiedzieć sobie jedno...


jak łowić klenie na spinning

Będę łowił klenie – duże klenie.
Jak je łowić, gdzie szukać, czym prowokować do brania? Pierwsza sprawa, od jakiej zacząłem przy polowaniu to odpowiednie podejście do łowiska. Kleń to wybitnie płochliwa ryba. Ryba o wielkich oczach i przygotowana na to, aby w każdej chwili czmychnąć do swojej kryjówki. Niesłyszalność i niewidzialność na wodą to moim zdaniem najważniejsza sprawa. Zaplanowanie łowienia powinniśmy właśnie rozpocząć od dokładnego rozpoznania łowiska, chodzi tu o ustalenie taktyki; nawet oddawania poszczególnych rzutów. I to wcale nie jest przesada. Każdy jeden rzut powinien być misternie ustalony przed wędkowaniem. Dlaczego?

Pewnego dnia wybrałem nad swoją rzekę. Po drugiej stronie, pod nawisami gałęzi widziałem dwie sporej wielkości ryby. Majestatycznie pracowały jedynie płetwami unosząc się tuż przy dnie. Są, mam je na celowniku. Nerwowe ruchy utrudniały wybór odpowiedniej przynęty. Zakładam woblerka i wykonuję pierwszy rzut. Wobek wpada w idealnym miejscu, dwa obroty korbką i przynęta zaczepia o podwodną roślinność. Sami doskonale wiecie jak zareagowały namierzone klenie. Sami też wiecie, jaki słowa cisnęły mi się na usta. A można było do tematu podejść troszkę inaczej. W okularach polaryzacyjnych wystarczyło dokładnie obadać okolice łowiska. Sprawdzić, gdzie są zaczepy, jak rozkłada się główny nurt rzeki. Wszystkie te wskaźniki podpowiedziałby mi jak rzucić, jak prowadzić przynętę i w jaki sposób holować zdobycz. Proponuję, zatem przed łowieniem spędzić nawet jeden dzień i przygotować sobie odpowiednio łowisko. Warto powycinać ścieżki tuż nad brzegiem rzeki, zrobić tzw. „okna” w zakrzaczonym brzegu. Tak będzie łatwiej. Dla wielu z nas takie przygotowania są zbyteczne, ale jeśli moja krótka historyjka Was nie przekonała to zapewniam, że przekonacie się sami przy pierwszym dużym kleniu.


holowanie klenia

Taktyka. Polowania na klenie z małej rzeczki trzeba zaplanować też pod względem naszego ekwipunku. Wędka, kołowrotek, linka i przynęty to dla nas najbardziej miłe zajęcie podczas rozmyślania o wyprawie wędkarskiej. Zatem zacznijmy od naszych zabawek. Wędka to bardzo istotny element, myślę osobiście, że nawet najważniejszy. Potrzebujemy w kleniowym kijku dwóch cech. Pierwsza sprawa to finezja a druga sprawa to duża moc. Połączenie tych dwóch skrajności jest w większości wędek nieosiągalna. Albo znajdujemy kijek lejący się po sam dolnik albo sztywną pałę. Jest jednak rozwiązanie, które dają nam doświadczeni producenci zza oceanu. Idealny do naszego łowienia kij będzie miał, zatem moc opisaną przez amerykańskich producentów do max 15lbs i max ciężar wyrzutu około ¾-1oz. Długość proponuję dobrać taką, aby ryba nie mogła zbytnio poszaleć w mocnym nurcie rzeki. Kołowrotek to prosta sprawa. Płynnie pracujący hamulec i spora szpula pozwalająca na oddawanie długich rzutów. Jeśli chodzi o linkę to proponuję wybrać dobrą żyłkę. Na jednej szpulce max 0,18mm a na drugiej około 0,22mm.


kleń

Przynęty. No i teraz nasze wypchane pudełka. Tu sprawa jest dość skomplikowana, bowiem klenie w określonej porze roku reagują na bardzo zróżnicowaną prace, wielkość i kolor przynęty. Zacznijmy od koloru. Jeśli woda brudna proponuje ograniczyć się do oliwkowego srebrnego i koniecznie żółtego wabika. Jeśli woda czysta, to w pierwszej kolejności szukajmy brązów, szarości i czerń, czasem piekielnie skuteczny jest naturalny bardzo błyszczący nikiel. Wszystkie kombinacje barw starajmy się dobierać względem kolorów obserwowany pod wodą i tuż w okolicach stanowisk kleni. Jeśli zatem klenie żerują na żwirowatym dnie starajmy się dobierać przynęty tak, aby miały kolor zbliżony do koloru dna. Czyli szare, brunatne i złote. Jeśli przyjdzie nam łowić pod nawisami krzaków gdzie dno jest muliste wybieramy brązy, czernie, zgniłe zielenie itp.
W doborze poszczególnych rodzajów przynęt jest nieco łatwiej. Numer jeden to wobler. Wobler to przynęta, która kryję w sobie ogromną moc. Wiele jest na rynku przynęt bardzo standardowych, błyszczących, przepięknie wykonanych. Zwróćcie jednak uwagę na to, że klenie literatury czytać nie potrafią i to tylko one wiedzą, co dla nich najlepsze. Kleniowego woblera nie ma! Powiem to raz jeszcze. Nikt czegoś podobnego nie wymyślił i prawdopodobnie nie wymyśli. Możemy posługiwać się pewnymi zasadami, które ułatwią nam łowienie. Wszystko, bowiem uzależnione jest od konkurencji pokarmowej i od dostępności określonego pokarmu w otoczeniu klenia. Klenie to wielkie żarłoki i to daje nam szanse na skuteczne polowanie. Jeśli wiemy, że w łowisku jest sporo raka wybierajmy z pudełeka woblery głęboko schodzące kolorze czerni i brązu. Ważne jest, aby stukały sterem po dnie i nie zaczepiały się o zawady. Jeśli przyjdzie nam łowić na początku lata wykorzystajmy fakt występowania w wodzie podrośniętego narybku. Wtedy rzucajmy migotliwie pracującymi płoteczkami, uklejkami i klenikami. Gdy klenie ustawiają się tuż pod nawisami brzegowych krzaków i zarośli na agrafkę zaczepmy małego smużaka.
Woblery najbardziej skuteczne to te, które pracują w bardzo „nierówny” sposób. Klenie kochają mocno migoczącą pracę, ale przepadają też za woblerkiem, który robi w wodzie wężyka. Jednak nic nie prowokuje dużego klenia do brania tak jak tzw. fikołek. Właśnie ten ostatni element jest najbardziej pożądany w naszych przynętach. Chodzi o to, aby wobler prowadzony w równomiernym tempie dostawał, co jakiś czas „kopniaka”, odskakiwał na bok i ponownie wracał do normalnej pracy. Proste. Niestety, sklepowe woblerki tej cechy nie mają i mieć nie będą. Woblery z kopniakiem powstają tuż nad brzegiem rzeki. Są wytworzone przez znakomitych wędkarzy, którzy wykonując swoją przynętę robią je właśnie dla wężyka, migotania, fikołka i kopniaka. Po to, aby łowić na nie ryby.


duży kleń

Polowanie. Mamy już wszystko, co nam potrzebne. Przygotowane łowisko, kleniowi, wędke i odpowiednie przynęty. Łowimy! Duże klenie bardzo często obierają bardzo standardowe miejscówki i to nam mocno ułatwi zadanie. Kleń potrzebuje schronienia i stołówki. Schronienie to najczęściej główny nurt rzeki a stołówka to miejsce gdzie w okresie intensywnego żerowania ryby polują na swoje ofiary. Szukajmy, zatem miejsc gdzie połowa koryta rzeki będzie płytka ze żwirowatym lub kamienistym dnem a druga część to mocny uciąg ze znaczną głębokością. W ciągu dnia klenie ustawiają się najczęściej właśnie w głównym nurcie. To miejsca przez nieświadomych wędkarzy omijane i niedoceniane. Właśnie w takich bystrzach, za podwodnymi przeszkodami stoją największe klenie. To tam odpoczywają i od czasu do czasu chwytają drobne rybki.

Łowienie jest dość proste. Ustawiamy się sporo powyżej domniemanego stanowiska ryb. Zakładamy przestrzegając zasad opisanego doboru kolorów i dostępności pokarmów woblera. Załóżmy, że będzie to imitacja kiełbia. Woblerek długi na 5-9cm, wąski o pracy migotliwej ze znanym już nam kopniakiem. Rzucamy woblera pod przeciwną stronę bystrza i rozpoczynamy prowadzenie. Przynęta osiąga dno i zaczyna, co jakiś czas dotykać kamieni. Naszego kiełbika prowadzimy bardzo wolno, często zatrzymujemy wobka po czy lekko podciągamy szczytówkę do góry. Ma to wszystko wyglądać tak, aby kiełbik walczył z nurtem i co chwilę zmieniał swoje miejsce pukając pyszczkiem o kamyki i żwir. Kleń kiełbiowi nie przepuści. Bardzo podobnie postępujemy z innymi imitacjami naturalnego pokarmu. Płotka i ukleja powinny migotać i lekko łukiem spływać w kierunku „naszego” brzegu. Raczki skuteczne są, jeśli susami ukrywają się między kamieniami i zastygają w bezruchu spływając z nurtem. Ważne jest, aby podczas samego łowienia oraz holu nie poruszać się zbytnio na łowisku, starajmy się ciągle łowić siedząc. Wtedy tylko mamy szanse na branie kolejnego klenia. Branie klenia w zdecydowanej większości przypadków to bardzo energiczne kopnięcie połączone z zawirowaniem wody. Bardzo często zapięty kleń stara się błyskawicznie uciekać z nurtem rzeki. To właśnie jest moment krytyczny, dlatego warto stosować mocny kij, markową żyłkę około 0,22mm i świetnej jakości kotwice.


wobler na klenia

Warto czasem łowić w kleniowej stołówce, czyli na wypłyceniu tuż obok bystrza z głęboką rynną. Jest to jednak miejsce polowania tylko w godzinach porannych i tuż przed zmierzchem. Duże klenie wtedy wypływają ze swoich zagłębień, aby polować intensywnie przez około 1-2 godziny. W takich miejscach najlepsze będą przynęty dość ciężkie, bowiem najczęściej trzeba będzie rzucić na znaczną odległość. W takich miejscach kleń jest bardzo agresywny i chwyta przynęty bardzo zdecydowanie. Ważne natomiast, aby prowadzić je z nurtem lub w poprzek nurtu, wykorzystując często pracę woblerka na łukach. Świetnie nadają się do tego typu łowienia smużki oraz malutkie woblerki pracujące na maksymalnie kilkunastu centymetrach. Właśnie, dlatego konieczna będzie cieniutka żyłka, aby podać woblerka na drugą stronę małej rzeki. Niestety wadą „stołówek” jest krótki okres żerowania oraz wielkość łowionych kleni. Rzadko uda nam się złowić klenia powyżej 50cm.

Spore klenie często wybierają sobie dziwaczne miejsca. Nielubiane przeze mnie stanowisko, ale bardzo czasem rybne to mocne spowolnienia nurtu. Odcinki przed tamami powalonymi żeremiami itp. W takich miejscach kleń jest niesłychanie płochliwy, ale to właśnie tu mamy największą szansę na złowienie rekordowej ryby. Łowić trzeba podobnie jak na bystrzach tzn. należy być niewidocznym i niesłyszalny jednak na spowolnieniach najlepsza jest mała wahadłówka. Blaszka długa na 4cm ważąca około 7g, wyklepana z miedzi i lekko pokryta z jednej strony cyną lub srebrem okazuje się prawdziwym killerem na zastoiskach.

Złowienie klenia 60 cm to nie jest łatwa sprawa. Jednak gra jest warta świeczki. Efektowne branie, fascynujący hol i szacunek wśród kolegów – tego nie kupimy w żadnym sklepie.

Autor: Remigiusz Kopiej
Foto: autor / Jacek Karczmarczyk

SKOMENTUJ TEN ARTYKUŁ

 

Przeczytaj więcej:

Łowienie kleni
Wędka na klenia

Przynęty na klenia
ryobi zauber
Przynęty spinningowe


Zgłoszenie nadużycia
Temat zgłoszenia
Opis problemu:


Zgłoś nadużycie

Udostępnij ten artykuł:
Facebook Google Bookmarks Twitter LinkedIn

Oceń artykuł
koronka1koronka2koronka3koronka4koronka5

lista najnowszych
łowienie okonia
napisane 2019-03-05 00:00 przez: Admin
Diabli nadali tę zimę! Ni to, ni sio, ni owo i bądź tu człeku mądry. Spod lodu się połowi, czy z brzegu? Ok! Będzie i tak, i tak. Luty, gdy pełnej pokrywy brak. No, to jakby lżej jest. Uwielbiam luty na otwartej wodzie. Dlaczego? Już śpieszę ...
błystka wahadłowa
napisane 2019-02-15 00:00 przez: Admin
Wahadłówki jak koła – używane są od wielu wieków i nie ma czym ich zastąpić! Dlaczego nie ma? Nic tak jak ten kawałek metalu nie naśladuje osłabionej rybki. Moim zdaniem nawet gumki, mimo perfekcyjnej zgodności ze wzorem, nie ...
kleń na obrotówkę
napisane 2019-02-11 00:00 przez: Admin
Mając możliwość ciągłego dostępu do wód dużej, nizinnej rzeki, nie sposób przejść obojętnie obok tak trudnego przeciwnika jakim jest kleń. Rozpoczynając swoją przygodę ze spinningiem wiele lat temu, kleń był dla mnie przez ...
wędki na pstrąga
napisane 2018-11-22 00:00 przez: Admin
Pstrągowanie to więcej niż wędkarstwo, hobby czy tym bardziej moda. To wędkarska fascynacja. Pstrągi łowi się cały rok! Jeśli tylko regulaminy na to pozwalają, to niemal w każdej wolnej chwili tropi się te najpiękniejsze w naszym kraju ryby. W ...
sandacz warszawa
napisane 2018-11-05 00:00 przez: Admin
Jeszcze nie tak dawno, bo około 20 lat temu mógłbym jednym tchem wymieniać sandaczowe bankówki, znajdujące się w mojej okolicy. Pręty, płyty, opony, Komisariat, czołgowa, Gdański, przerwana główka, plaża, rafa, wolniak… ...
błystka obrotowa
napisane 2018-10-25 00:00 przez: Admin
Zacznę od zabytku, czyli błystki obrotowej na łososiowate, z przełomu 19-ego i 20-ego wieku. Jak widać nie była specjalnie skomplikowana. Oczywiście nie jest to oryginał, a jego niezbyt dokładna, bo robiona z pamięci, kopia. Zwykły kawałek drutu z ...
Raty 0%
0.09 s