Nie jesteś zalogowany/-a ZALOGUJ SIĘ lub ZAREJESTRUJ SIĘ
Jesteś tutaj: Corona-Fishing > Artykuły > Jesienne okonie
2017-07-21

Jesienne okonie

Kolejny dzień pływaliśmy w pogoni za sandaczami. Malowniczy zbiornik zaporowy prześwietlało listopadowe, ostre słońce.  Na łódce siedzieliśmy w podkoszulkach, upał niesamowity, jak w środku lata. Ryby bezwzględnie ignorowały nasze najtajniejsze sztuczki i przynęty. Co kilka chwil w głowach pojawiała się myśl, aby wracać na popołudniowy odpoczynek.

Jedyne co trzymało nas w wodzie, to obraz pokazywany przez echosondę. Nasze oczy były wpatrzone w wizualizację podwodnego świata niemal nieustannie. Głębokość wody wynosiła od kilku do kilkunastu metrów. W toni systematycznie pojawiały się ławice dość sporych ryb. Co to jest? Leszcze? Płocie? Nasza ciekawość nie zostawała zaspokojona, bowiem mimo tego, że rzucaliśmy gumami niemal w samo serce ławicy, nie mieliśmy brań. Pływaliśmy, oglądaliśmy i praktycznie nie łowiliśmy, i jak to bywa w wędkarstwie, przypadek rozwiązał nam worek z rybami. Po kolejnym rzucie gumką, hak jiga zaczepił się o plecionkę. Zapewne wiecie jak pracuje gumowa przynęta podczas szybkiego zwijania. Jej nienaturalne ułożenie zaowocowało bardzo kuszącą dla okoni pracą. Drżący korpus wywołał u ryb niesamowita agresję. Kilka z nich podpłynęło do samej łodzi, i cokolwiek wrzuciliśmy pod łódkę, było atakowane, ale zaraz… Chwilę potem stan rzeczy wrócił do upalnej normy. Nastała cisza. O co tu do cholery chodzi? Czyżby o tę drżącą i drobną pracę?

Spsoób na jesienne okonie

Niemal w tej samej chwili razem z kumplem sięgnęliśmy do pudełka z cykadami. Kto rzuci pierwszy, kto sprawdzi naszą łowiecką koncepcję? Poleciały w swoim stylu. Dystans długi, a opad bardzo szybki. Pierwsze furkotanie nad dnem. Kątem oka obserwuję szczytówkę wędki Łukasza, i właśnie w tej chwili kompan z łódki ostro tnie. Kijek ładnie pracuje. No, myślę, trafiliśmy w dziesiątkę. Przyspieszyłem zwijanie. Cykada furkocze, gdzieś zapewne na głębokości 5 metrów. Łup… Branie jak u sandacza. Holuję i ja. Mamy dublet. Tak to się zaczęło cykadowe szaleństwo z toniowymi okoniami. Odkryliśmy prawdopodobnie nowy sposób na okonie. Piekne, grube i bardzo waleczne ryby!

Kolejny dzień pływaliśmy w pogoni za sandaczami. Malowniczy zbiornik zaporowy prześwietlało listopadowe, ostre słońce.  Na łódce siedzieliśmy w podkoszulkach, upał niesamowity, jak w środku lata. Ryby bezwzględnie ignorowały nasze najtajniejsze sztuczki i przynęty. Co kilka chwil w głowach pojawiała się myśl, aby wracać na popołudniowy odpoczynek.

Łowienie w toni

Jedyne co trzymało nas w wodzie, to obraz pokazywany przez echosondę. Nasze oczy były wpatrzone w wizualizację podwodnego świata niemal nieustannie. Głębokość wody wynosiła od kilku do kilkunastu metrów. W toni systematycznie pojawiały się ławice dość sporych ryb. Co to jest? Leszcze? Płocie? Nasza ciekawość nie zostawała zaspokojona, bowiem mimo tego, że rzucaliśmy gumami niemal w samo serce ławicy, nie mieliśmy brań. Pływaliśmy, oglądaliśmy i praktycznie nie łowiliśmy, i jak to bywa w wędkarstwie, przypadek rozwiązał nam worek z rybami. Po kolejnym rzucie gumką, hak jiga zaczepił się o plecionkę. Zapewne wiecie jak pracuje gumowa przynęta podczas szybkiego zwijania. Jej nienaturalne ułożenie zaowocowało bardzo kuszącą dla okoni pracą. Drżący korpus wywołał u ryb niesamowita agresję. Kilka z nich podpłynęło do samej łodzi, i cokolwiek wrzuciliśmy pod łódkę, było atakowane, ale zaraz… Chwilę potem stan rzeczy wrócił do upalnej normy. Nastała cisza. O co tu do cholery chodzi? Czyżby o tę drżącą i drobną pracę? Czy może o klasyczne łowienie w toni?
 
Niemal w tej samej chwili razem z kumplem sięgnęliśmy do pudełka z cykadami. Kto rzuci pierwszy, kto sprawdzi naszą łowiecką koncepcję? Poleciały w swoim stylu. Dystans długi, a opad bardzo szybki. Pierwsze furkotanie nad dnem. Kątem oka obserwuję szczytówkę wędki Łukasza, i właśnie w tej chwili kompan z łódki ostro tnie. Kijek ładnie pracuje. No, myślę, trafiliśmy w dziesiątkę. Przyspieszyłem zwijanie. Cykada furkocze, gdzieś zapewne na głębokości 5 metrów. Łup… Branie jak u sandacza. Holuję i ja. Mamy dublet. Tak to się zaczęło cykadowe szaleństwo i łowieni we toni pieknych okoni.

jesienne okonie z toni

Jesienne okonie

Temat należy nieco porozkładać na czynniki pierwsze. Dlaczego tak się działo, że okonie brały na cykady i to do tego jeszcze te, które nagle ostro startowały gdzieś w toni? Dlaczego nie reagowały na najbardziej klasyczne i popularne przynęty? Dlaczego ustawiały się w dużych stadach? Co decydowało o tym, że oderwały się kilka metrów od dna? Jesienna woda w wielu zbiornikach zaporowych jest już bardzo czysta. Przejrzystość wody w akwenie, w którym łowiliśmy, sięgała co najmniej kilku metrów. Kilkudniowe ostre słońce ogrzewało wierzchnie warstwy wody, i tam zbierała się masa narybku. W przewadze były drobne płotki i okonki. Drobnica była zbita w wielkie i gęste stada. Drapieżniki, i to nie tylko okonie, podnosiły się w toni nawet kilka metrów od dna, bo tam po prostu miały doskonałe warunki do wypadów na żerowiska. Atakowały drobnicę dokładnie w ten sam sposób, jaki możemy zaobserwować na filmach przyrodniczych ukazujących oceaniczne polowania tuńczyków, makreli czy barakud. Skupione stada drobnej ryby były niemal na widelcu, dlatego okonie chcąc suto pojeść przed zimą, korzystały ze zgrupowania tłustej, jesiennej rybki.

Przynęty na jesienne okonie w toni

No tak, ale dlaczego słabo brały na gumy czy koguty? Tutaj znowu podpowiedz idzie z oceanów i polowań ryb na pokarm skupiony w ławicach. Drapieżnikowi jest bardzo trudno chwycić pokarm, który w znaczny sposób przypomina to, czego jest dużo w stadzie, bowiem natura nauczyła je polować na to, co choć w minimalnym stopniu odstaje od reguły… Inaczej się porusza, jest nieregularne, inne. Cykada w tych okolicznościach spełniała właśnie te warunki. Jej drżąca praca, odskoki i nieregularne błyski, dawały okoniowi sygnał do ataku. Najciekawsze było to, że kiedy jeden z nas skusił rybę do brania, za kilka chwil holował kumpel. Podejrzewam, że wówczas okonie wpadały w amok, który trwał dosłownie chwilkę, czyli do czasu, gdy stado drobnicy zwarło szyki, i nadal pływając w regularnym układzie były dla okonia trudne do pochwycenia. Robiliśmy testy. Okonie najlepiej reagowały na cykadę, ale do pierwszego brania. Gdy udało się skusić rybę do ataku na cykadę, śmiało do wody można było wrzucić smukłą wahadłówkę. Branie było niemal pewne. Jeśli trafiliśmy w czas ostrych ataków na drobnicę, to przynęta nie miała znaczenia. Ryby brały na gumy, koguty, wahadłówki czy nawet woblery wertykalne.

jesienne okonie

Cykada na okonia

Cykada działa jak pewnego rodzaju wyzwalacz agresji. Stosowaliśmy wówczas ze względu na odległość rzutu modele 9 i 12,5 g. Najlepiej sprawdzały się kolory srebrne, grafitowe oraz zielone z domalowanymi „okoniowymi” pasami. Cykady prowadziliśmy bardzo specyficznie. Najpierw przynętę kładliśmy do dna, aby w trakcie opadu odliczając sekundy, ustalić głębokość na jakiej odnotowywaliśmy najwięcej brań. Po kilku chwilach pierwszy opad przerywaliśmy właśnie na poziomie skupionej drobnicy, czyli gdzieś na około 6 metrach. Cykadę prowadziliśmy samym kijem, zwijając jedynie luz kołowrotkiem. Płynnym ruchem szczytówki, zaczynając od poziomo ułożonego względem lustra wody kija, do powiedzmy wysokości oczu, podciągaliśmy cykadę bez zwijania linki. Długi i płynny ruch kija miał tu ogromne znaczenie. Całość wyglądała nieco dziwacznie, ale jedynie w przypadku takiego operowania zestawem cykada ukazywała charakterystyczną, migoczącą pracę, przerywaną błyskiem kuszącym drapieżnika. Łowiąc na cykady, szczególnie na dużej głębokości, sugeruję zastosować cienką plecionkę, bowiem ta w przeciwieństwie do żyłki, pozwoli nam na zdecydowanie lepszą kontrolę nad przynętą, a ilość zaciętych brań będzie zdecydowanie większa. Można oczywiście na końcu zestawu dowiązać odcinek fluorocarbonu, jednak w mojej opinii nie jest to konieczne.

I na koniec kolejna obserwacja, dotycząca łowienia okoni na plecionki i cykady. Kwestia wędki. Zdecydowanie odradzam stosowanie ultra szybkich i często sztywnych wędek. Brania rzeczywiście są lepiej wyczuwalne, a komfort łowienia wyższy niż w przypadku wędek ciepłych. Jednak zapewniam Was, że gruby okoń na sztywnym zestawie podpięty na cykadzie, lubi odczepić się pod sama łódką. Spady są znacznie częstsze, niż przypadku łowienia choćby na koguta czy gumę. Wina takiego stanu rzeczy leży oczywiście po stronie cykady na okonia, która jest wyposażona w dwie niewielkie kotwice. Ciężar zacięcia rozkłada się na 6 grotów, a w połączeniu z kruchym pyszczkiem okonia, prowadzi to często do frustracji. Mi najbardziej odpowiada łowienie jednoczęściowym kijem w klasie MM, czyli wędce o ugięciu  i mocy Medium / Moderate. Tego typu wędzisko jest wyśmienitym narzędziem do łowienia okoni na cykady, bo niemal klei rybę do przynęty.

Sytuacja o której Wam opowiedziałem była wyjątkowa, i nie możemy jej określać jako standard naszych łowieckich zmagań. Przyznam się, że w ten sposób łowiliśmy przez tydzień, i każdego dnia scenariusz był niemal identyczny. Wieczór przynosił zmianę wart, czyli miejsce okoni zastępowały sandacze, i dokładnie w ten sam sposób łowiliśmy je w toni.

Tekst i zdjęcia: Remigiusz Kopiej

Zobacz też:
Koguty na okonia
Plecionka na okonia
wędka na okonia

jesienne okonie
Zgłoszenie nadużycia
Temat zgłoszenia
Opis problemu:


Zgłoś nadużycie

Udostępnij ten artykuł:
Facebook Google Bookmarks Twitter LinkedIn

Oceń artykuł
koronka1koronka2koronka3koronka4koronka5

polecane dla Ciebie

Artykuły

kleń na obrotówkę
kleń na obrotówkę
Mając możliwość ciągłego dostępu do wód dużej, nizinnej rzeki, nie sposób przejść obojętnie obok tak trudnego przeciwnika jakim jest kleń. Rozpoczynając swoją przygodę ze spinningiem wiele lat temu, kleń był dla mnie ...
Wędki muchowe St. Croix
Wędki muchowe St. Croix
W Stanach Zjednoczonych wędki muchowe sygnowane znakiem St. Croix od wielu lat cenione są przez najlepszych muszkarzy za swoją charakterystyczną pracę, parametry i najwyższą jakość wykonania. Każda z serii tych wędek posiada własny ...
błystki wahadłowe na szczupaka
błystki wahadłowe na szczupaka
Przyznam się Wam, że wahadłówka to dla mnie przynęta, bez której  na żadne wędkarskie wojaże się nie wybieram. Przyczyną tego wcale nie jest fakt, że właśnie na klasycznego Morsa złowiłem pierwszego w życiu szczupaka, ani to, ...
sandacz
sandacz
Obserwowałem niegdyś stadka małych okonków, które niczym zahipnotyzowane patrolowały dno. Przesuwały się bardzo wolno wzdłuż brzegu i tylko co kilka chwil raptownie chwytały pokarm. Długo zastanawiałem się dlaczego ...
spinning zima
spinning zima
Kiedy niewielkie rzeczki zostają uśpione przez gigantyczne zaspy śniegu, a lodowe kry na chwilę odkryją niewielki kawałek wody, nastaje czas tymczasowego machania wędką. Warto, bo nawet w tak niesprzyjających warunkach jest szansa, aby ...
brzany na spinning
brzany na spinning
Szczęśliwi są ci wędkarze, którzy mieli okazje obserwować spławiające się brzany. Widowisko jest wyjątkowe. Zazwyczaj dzieje się to w przepięknej scenerii, jak wschód słońca nad parującą rzeką. Lustro wody miejscami tylko ...
jigowanie
jigowanie
Jigi – czyli przynęty zamontowane na jigowych główkach. To taka najprostsza definicja tejże przynęty. Wielu wędkarzy tego typu przynęty bezwzględnie łączy z pstrągami bo włąśnie w pudełkach wędkarzy łowićych kropki jigi ...
pstrąg potokowy
pstrąg potokowy
W samochodzie rozległo się milczenie, choć dyskusje całą drogę były zażarte. Kilometrowy odcinek leśnej drogi doprowadził nas na miejsce. Widok zapiera dech w piersiach. Komentarz nie jest tu potrzebny, to i nikt nic nie mówi. Jest ...
15 lat na rynku
Raty 0% PayU PayPo
0.59 s