Nie jesteś zalogowany/-a ZALOGUJ SIĘ lub ZAREJESTRUJ SIĘ
Jesteś tutaj: Corona-Fishing > Artykuły > Zimowe bolenie
2013-11-13

Zimowe bolenie

Jest taki czas, kiedy kilku moich znajomych wędkarzy porzuca wszystkie zębate drapieżniki, aby na tydzień, może dwa, odwiedzić w samotności największe Polskie rzeki w poszukiwaniu potężnych boleni. Tak, to prawda, właśnie teraz, tuż przed pierwszymi przymrozkami, jest pewien sposób na oszukanie naprawdę pięknych rap. Magia późnojesiennego boleniowania, to wyjątkowa sprawa, której sednem jest niecodzienna o tej porze roku przyroda oraz niepowtarzalne targnięcie kijem. Tak uderzyć potrafi tylko on. Jesienny Boleń.


boleń w zimę

Wiele lat zajęło mi wyciągnięcie właściwych wniosków dotyczących zachowania boleni w okresie, gdy temperatura powietrza zbliża się w okolice 0 stopni Celsjusza. Dziesiątki wypraw, sezony przemyśleń i w końcu ryby, które udało mi się przechytrzyć, odpowiadały na odwieczne wędkarskie pytanie… „O co w tym wszystkim chodzi”? Kluczem do tematu było odnalezienie boleni w jesiennej, czasem zimowej rzece. To zagadnienie przyznam szczerze zajęło mi bodaj trzy lub cztery sezony i jak to zwykle bywa przewrotnie, odpowiedź dali mi wędkarze łowiący w Odrze leszcze na zestawy z koszykiem zanętowym. Chodziło o konkretne miejsca, gdzie bolenie się grupowały i mam wrażenie zasiedlały dany odcinek rzeki tuż przed zejściem na zimowiska. Co najciekawsze, miejscówki rap nie miały cech charakterystycznych, ale praktycznie każdego roku ryby ustawiały się w tych samych miejscach. Raz były to długie i do tego dość płytkie, ciągnące się na kilkaset metrów rynny. Innym razem głębokie płanie wypłukane na zewnętrznych stronach zakrętu rzeki, kiedy indziej głęboki klatki między główkami. Jedno we wszystkich miejscach było pewne. Tam, gdzie woda kipiała od wszelkiej maści drobnicy, zazwyczaj kręciły się bolenie. Doskonale pamiętam też fragment rzeki, na który trafiłem podczas poszukiwań październikowych sandaczy. Był to bardzo głęboki, bo blisko 8 metrowy dół, wypłukany pod samą podstawa kamienistej tamy. Woda kręciła tam niemiłosiernie i aby dojść gumą do dna, należało stosować główki o ciężarze minimum 30 gram. Nie zapomnę pierwszego brania właśnie z tego dołka. Walnięcie było dokładnie takie, jak przy dużym sandaczu, czyli ciepłe i do tego bardzo mocne puknięcie w opadzie. Całość skwitowałem należytej mocy zacięciem. Kij zgięty do połowy i gwizd hamulca oddającego rybie kilkanaście metrów linki. Oj, jakie było moje zdziwienie, kiedy z sandaczowego dołka wyjechał piękny i złoty odrzański boleń. Pamiętam jak to wówczas opisywało się w Internecie i prasie wędkarskiej łowienie boleni… Jesienny boleń? Na gumę? Niemożliwe… a jednak prawdziwe. No, ale do rzeczy.


zimowy boleń

Poszukiwanie boleniowego miejsca na jesień należy rozpocząć już sporo wcześniej. Do takich poszukiwań najlepiej zabrać się poważnie. Chodzi o to, aby znaleźć kawałek rzeki o dość równym nurcie i wstępnie wytypować te fragmenty, gdzie już powiedzmy we wrześniu znajduje się sporo drobnicy. Właśnie na koniec lata duże bolenie zdradzają swoją obecność przez pojedyncze i zdecydowanie cichsze niż znane nam z letnich przelewów ataki. Dokładnie tutaj powinniśmy rozpocząć. Jeśli mogę choć trochę podpowiedzieć, to warto najmocniej przyjżeć się zakrętowi zarówno od strony zewnętrznej jak i tej płytkiej z piaszczystymi łachami. W tych charakterystycznych miejscach, bolenie względem poziomu wody w rzece lubią przenosić się tuż za drobnicą w dogodne dla siebie odcinki. Raz będą na głębokiej, zewnętrznej stronie zakrętu, innym razem przejdą już na łagodne wypłycenie. Bardo dobre i łatwe do obławiania są rozległe klatki miedzygłówkowe, gdzie głębokość wynosi min. 1,5-2 metry. Bardzo często bolki wpływają i to w dużej ilości w te charakterystyczne miejsca i przebywają tam całymi dniami.


boleń
zimowy boleń

Łowienie boleni jesienią to dziwaczna odmiana spinningowania połączonego z tropieniem. Czasem jest tak, że cały sezon wędkarski możemy poświęcić na wyszukiwanie skupisk drobnicy, po czym ta w ciągu kilku dni zniknie nam oczu. Zatem raz jeszcze powtórzę: kluczem do sukcesu jest znajomość wody i opracowanie koncepcji wyboru łowiska. Warto mieć na rozpisce 2-3 miejsca, gdzie spodziewać się możemy rapy. Za tym przyjdzie dopiero sposób łowienia, przynęty i sprzęt.

 

Samo łowienie jest banalne i przyznam szczerze, że w całej tej zabawie najmniej ekscytujące. Tak! Tu cały temat polega na tym, aby przynętę prowadzić możliwie blisko dna. Nie ma tu wyszukanego prowadzenia, podbijania i podrygiwania. Ot rzucamy i zwijamy tak, aby przynęta od czasu do czasu sięgnęła dna. Zdecydowanie inaczej wygląda sprawa, jeśli chodzi o przynęty na bolenia. Zasadą numer jeden jest drobna praca wabika i idąc zgodnie z tym założeniem szukamy gumek, które tylko lekko błyskają bokami. Woblerki powinny pracować dokładnie jak migotliwa guma, lecz w przypadku tych przynęt ważny jest ciężar, aby odpowiednio daleko rzucić i oczywiście zejść do dna. Innymi, bardzo skutecznymi na jesienne bolenie przynętami, są ciężkie cykady oraz wahadełka. Cykady w przedziale 12-15 gram, a jeśli chodzi o wahadłówki to podpowiedzieć mogę, że warto przyjrzeć się tym, które stosowane są przez wędkarzy polujących na morskie trocie.  Wybór przynęt warunkowany jest też zasięgiem rzutu oraz szybkością dotarcia do dna. Chodzi o to, że bywają takie sytuacje, że łowiąc z brzegu będziemy musieli rzucać bardzo daleko w wodę o głębokości około 4 metrów. Naszym przeciwnikiem będzie dodatkowo wiatr, często duży nurt. Takie warunki zazwyczaj ogranicza nasze pudełko do ciężkiej gumy, cykady i dobrej wahadłówki.

 


jesienny boleń

Uzupełnieniem zestawu będzie długi i mocny kij. Najlepiej będzie się sprawdzał trociowy patyk z dużym zapasem o pełnym ugięciu. Mocny kołowrotek z plecionką to podstawa. Szeroka szpula ułatwi dalekie rzuty, a plecionka ułatwi zacięcie i pewny hol z 40 metrów. Jak wielokrotnie obserwowałem, plecionka boleniowi nie przeszkadza, więc nie ma co się przejmować teoriami o wyjątkowej ostrożności rapy.

 

Jesienne boleniowanie to specyficzne łowienie, przypominające nieco połowy morskiej troci. Jest zimno, wietrznie, często pada. Brań nie jest najwięcej, jednak to pierwsze kopnięcie i hol walecznej ryby zapamiętujemy na długie tygodnie.  Boleń łowiony w październiku czy listopadzie, to całkowicie inna ryba niż ten znany nam z maja czy lipca. Ten zimny jest wolny, ciężki i bardzo mocny. Duża sztuka, mierząca  ponad 80 cm, potrafi naprawdę nawet na ciężkim zestawie powojować. Zazwyczaj w pierwszej fazie holu będziemy czuli na kiju potężny zryw ryby. Ja nauczyłem się wówczas nieco odkręcać sprzęgło kołowrotka, bo ten moment to prawdopodobnie chwila, gdy największe egzemplarze najzwyczajniej uwalniają się z kotwicy. Oj, jak to kopie. Polecam!
 

Autor: Remigiusz Kopiej
Foto: Darek Mrongas

Przeczytaj więcej o:
boleń - czym łowić
jesienne bolenie
szczupak na ciężko

Zobacz też:
wobler na bolenia
przynęty na bolenia
jerk na bolenia
przynęty spinningowe


Zgłoszenie nadużycia
Temat zgłoszenia
Opis problemu:


Zgłoś nadużycie

Udostępnij ten artykuł:
Facebook Google Bookmarks Twitter LinkedIn

Oceń artykuł
koronka1koronka2koronka3koronka4koronka5

polecane dla Ciebie

Artykuły

boleń na spinning
boleń na spinning
Już wypływając na łowisko wiatr był na tyle silny, że przeszkadzał w swobodnym wejściu na łódkę. Kołysało niemiłosiernie. Do tego jeszcze siąpiący deszcz. Kurczę! Ja to mam pecha. Pewnie, gdybym na łowienie wybierał się sam, ...
wschód słońca nad rzeką
wschód słońca nad rzeką
…ano wiąże się z tym fajna historia. Była to kolejna wyprawa na kropiaste cwaniaczki, pełna nadziei, postanowień i koncepcji. W swym dość krótkim pstrągowym życiu, jakoś tak dziwnie szybko zapragnąłem przechytrzyć ...
multiplikator casting na sandacza
multiplikator casting na sandacza
Na sandacza czekałem dwa dni. Na pierwsze branie podobnie. Codziennie oglądałem masę przedziwnego sprzętu wędkarskiego; poznałem też wielu wspaniałych wędkarzy. Spędziłem tydzień z wariatami, którzy bardzo kochają łowić ryby. ...
Bajka o byku i srebrzystych płociach.
Bajka o byku i srebrzystych płociach.
Może to sen był, a może jawa, czyli opowieść o... byku i srebrzystych płociach. Nieraz ujrzany zaledwie gwint od flaszki niejednemu język w gębie rozwiązuje tak skutecznie, że śpiewa jakby miał przed sobą partyturę, a hojny sponsor ...
Szczupacza alternatywa
Szczupacza alternatywa
Wbrew obiegowej opinii, szczupak to nie byle jaki przeciwnik. Szczególnie w wodach przełowionych, gdzie każdego dnia lądują dziesiątki przeróżnej maści przynęt, nasz przeciwnik staje się wyjątkowo wybredny. Wielu ...
jigowanie
jigowanie
Jigi – czyli przynęty zamontowane na jigowych główkach. To taka najprostsza definicja tejże przynęty. Wielu wędkarzy tego typu przynęty bezwzględnie łączy z pstrągami bo włąśnie w pudełkach wędkarzy łowićych kropki jigi ...
okoń cykada
okoń cykada
Dni stają się coraz chłodniejsze, a my z tęsknotą w oczach wyczekujemy cieplejszych promieni słońca. Każdego dnia sprawdzamy prognozę pogody i wszystko układamy w naszych głowach tak, aby choć przez chwilę dać sobie możliwość ...
Po tamtej stronie rzeki...
Po tamtej stronie rzeki...
Udało mi się szczególnie dokładnie poznać szczupaka, choć nasze pierwsze spotkanie było dla niego mało przyjemne. Pamiętam, że uwiesił się na moim brązowym woblerku. Był malutki, miał może ze 40-45cm. Wypuszczony do wody ...
15 lat na rynku
Raty 0% PayU PayPo
0.39 s