Nie jesteś zalogowany/-a ZALOGUJ SIĘ lub ZAREJESTRUJ SIĘ
Jesteś tutaj: Corona-Fishing > Artykuły > Czerwcowe mity. Sandacz.
2010-06-21

Czerwcowe mity. Sandacz.

Nadszedł w końcu ten jakże długo wyczekiwany przeze mnie czas, okres wymarzony nie tylko dla mnie, ale i wielu przedstawicieli naszego „gatunku”, ogarniętych ciekawą chorobą - stizostedionozą. Większość z nas wyczekuje tej kolejnej daty, pozwalającej dobrać się do ulubionego gatunku. Najpierw pierwszy maja i cały miesiąc poszukiwań szczupaków po zarośniętych płyciznach i zakamarkach, ale to tylko przedsmak i zastępstwo. To tak jak metadon dla narkomana, który nigdy stuprocentowo nie zaspokoi potrzeby i nie da tyle satysfakcji. Sandaczy po prostu nie da się zastąpić i wiedzą o tym wszyscy Ci, którzy tego spróbowali.


sandacze na cykadę

W dawnych czasach, gdy zaczynałem przygodę z wędkarstwem, były to dla mnie jakieś niedościgłe marzenia, aby złowić tą piękną, odległą i ulotną jak zjawa rybę. Po pewnym czasie poznałem ją jednak na tyle, aby łowić stosunkowo regularnie, choć w ostatnich latach jakby coraz rzadziej.
Często słyszy się że sandacze to ryby ciężkie i trudne do złowienia, wymagające niewiadomo jakiej wiedzy, cudownych przynęt i sprzętu. Czy aby na pewno to wszystko jest prawdą, czy łowienie tych ryb nie jest raczej okryte zbyt dużą dawką dziwnych historii, wyobrażeń i bajań wędkarzy? Skąd się to wszystko bierze?
Do sandaczy podchodzę w zasadzie jak do każdej innej ryby. Żeby ją złowić muszę po prostu dobrze poznać jej obyczaje, jadłospis i preferencje terytorialne. I już tu, na wstępie, mamy pierwszy interesujący wątek. Gdzie je łowić? Panuje wszechobecne przekonanie, że sandacz występuje tylko i wyłącznie w miejscach z dnem twardym jak skała i bez krztyny mułu. Czy to aby nie jakieś wyolbrzymione opowieści, przez które omija się wiele nie zadeptanych miejsc? Wielokrotnie łowiłem sandacze na odcinkach zupełnie nie spełniających ogólnie przyjętych wymogów, a przynęta zapadała się w otchłań mułu na dnie. Rozwiązanie tej zagadki jest banalnie proste. Tak jak większość drapieżnych ryb, sandacze posiadają swój domek, zaciszny, zasłonięty przed zbyt dużą ilością światła, często otoczony przez kamienie, powalone drzewa lub cokolwiek innego, dającego poczucie bezpieczeństwa. Sprawa terenów polowań jest również bardzo zróżnicowana. Łowiłem je na półmetrowej wodzie, w toni i przy powierzchni. One po prostu dostosowują się do warunków i wykorzystują każdą możliwość, aby zdobyć pożywienie i czy to będzie muł czy skały, nie jest do końca istotne, jeżeli będzie tam odpowiadający pokarm.


Czerwcowe mity. Sandacz.

Kolejną sprawą jest wielkość przynęt stosowanych do połowu. Uznaje się powszechnie, że bardziej skuteczne są raczej mniejsze niż większe. Skąd te przekonania? Czyżby nasz bohater miał za małą paszczusię i nie mógł sobie poradzić z większą zdobyczą niż pięciocentymetrową rybką? Łowiąc woblerami zauważyłem, że dwudziestocentymetrowe przynęty były często atakowane przez ledwo wymiarowe osobniki. Jak to się ma do grubszego okazu, ważącego parę kilo? Wystarczy spojrzeć na jego głowę i szczęki, aby uświadomić sobie, że taka zdobycz nie powinna wywrzeć na nim większego wrażenia. Często zdarza się też, że nie chcą zagryzać małej gumki. Tak jak i inne gatunki mogą po prostu w danej chwili, czy to ze względu na porę roku, czy akurat na dostępność naturalnego pożywienia, mieć inne upodobania i wybiorą większy kąsek.

Doszedłem do tematu przynęt i ich skuteczności, więc powołam się na pewien przykład. Wchodząc do sklepu wędkarskiego i prosząc sprzedawcę o dobrą przynętę na sandacza otrzymałem kopyto siedem centymetrów, w kolorze fluo i perłowym. To kolejny stereotyp, a jak wiadomo i o czym zapewne każdy z nas się przekonał, rybki „lubią” zmiany i nie ma tak zwanej przynęty na dany gatunek, są tylko bardziej skuteczne w danej chwili. Kolory przynęt mogą być takie, ile barw mamy na świecie. Pamiętajmy, że ryby te są przede wszystkim łowcami nocnymi i ich wzrok bije nasz na głowę. Dostrzeżenie brązowej przynęty w mętnej wodzie nie jest dla nich żadną trudnością. Często jest tak, że najskuteczniejsze w danej wodzie okazuje się coś, o czym bym nigdy nie pomyślał. Sandacz, tak jak okonie, potrzebuje czasem zaciekawienia i zaintrygowania czymś, a dopiero potem jest czas na oszukanie go i sprowokowanie ataku. Niemniej jednak, bardzo często to wiara w przynętę robi z niej łowną rzecz, ale żeby się o tym przekonać trzeba próbować i sprawdzać, dopóki nie znajdzie się swoich ulubionych typów przynęt.


Czerwcowe mity. Sandacz.
jak łoiwić sandacze na cykady

Bardzo często spotykamy się (z czego zresztą słyną sandacze) z tym ich wrednym poskubywaniem, stukaniem, potrącaniem przynęty, (to chyba mistrz w obcinaniu, a w zasadzie obrywaniu ogonków), wszystko to nie są w zasadzie ataki, tylko instynkt i zaciekawienie, zmuszające je do sprawdzenia każdej potencjalnej zdobyczy lub wroga.
Sam atak to już esencja tego wszystkiego. Kopniak, którego nie powstydziłby się najlepszy piłkarz pierwszej ligi, nawet małe osobniki potrafią w tym momencie wyrzucić z siebie masę energii. Jest to coś niepowtarzalnego i wysoce uzależniającego. Zdarza się też, że brania są prawie zupełnie nieodczuwalne, zwłaszcza większe osobniki „wyszkoliły” się jak doprowadzić wędkarza do rozpaczy i pokazać mu kto tu kogo próbuje wykiwać. Potrafią przynętę zatrzymać tak, że pozornie nic się nie dzieje, no może plecionka lekko drgnie lub pojedzie w bok. Bardzo często przynęta jest odnoszona wprost do wędkarza, powodując luz, co przy wietrznej pogodzie sprowadza nas do parteru.

Atak na przynętę jest przemiły i wściekły, ale czy prawdą jest, że sandacze nie walczą w czasie holu? Czy może po prostu mają dość charakterystyczny sposób uniknięcia czegoś dla nich złego? Próba porównania z innym gatunkiem jest dość krzywdząca, a do tego dochodzi jeszcze jedna sprawa. Większość poławianych sandaczy jest raczej mizernej wielkości. Czy porównując walkę na kiju np. 50 centymetrowego szczupaka i takiej samej wielkości sandacza, nie stwierdzimy że było podobnie? Może sztuczki trochę inne, ale w sumie wypadną porównywalnie.
A jak wygląda sprawa wyboru pory dnia aby łowić najskuteczniej? Większość z nas spinninguje tylko i wyłącznie w dzień, a przecież sandacz to ryba, która dzień spędza na odpoczynku i odruch ataku na przynętę to raczej sprawa instynktu i ciekawości. Dopiero wieczór i noc ujawniają lub raczej skrywają jej zapędy i zapalczywość w poszukiwaniu pożywienia. Dopiero wtedy można zobaczyć na co stać tego łowcę, potrafiącego zapędzać się na płycizny, gdy w stadzie zagania ryby do powierzchni aby ucztować do syta. Jest wtedy jak wilk w stadzie owiec, poruszający się niewidocznie łowca wśród otumanionych i bezbronnych ofiar.


sandacz z Wisły

Wielokrotnie chodząc nad Odrą, nie mając nawet najmniejszego kontaktu z moimi ulubionymi rybami, myślę nad wszelkimi „zawiłościami” łowienia sandaczy i prawie zawsze dochodzę do tych samych wniosków. W każdych legendach i mitach jest ziarnko prawdy, i wszystko to, co w nich usłyszymy jest po części zgodne z rzeczywistością. Tylko zastanawiam się cały czas, skąd wynikają te wszystkie opowieści o tym jak ciężko jest łowić sandacze, bo przecież są ryby wymagające dużo więcej wiedzy, wysiłku i kombinowania. Wydaje mi się, iż dużo ludzi próbuje porównywać tę rybę do szczupaka, który nie grzeszy wstrzemięźliwością do przynęt i nie przepuści żadnej okazji do ataku. Fakt że sandacz jak każda ryba ma swoje „humory” i czasem jest bardziej skory do współpracy a nieraz mniej. Myślę jednak, że podstawową sprawą jest po prostu bardzo mała populacja sandacza w większości naszych wód, co powoduje wszystkie idące za tym problemy i wymysły. Ci z nas którzy łowią te ryby, mieli zapewne okazję choć raz trafić w miejsca, gdzie sandacze stanowiły siłę, były liczne i w dużych stadach, wtedy wszystkie trudności z ich złowieniem i teorie stawały się mrzonką. Nie ma większego znaczenia czy przynęta ma taki czy siaki kolor lub rozmiar, staje się to wszystko nieistotne, bo gdy jest ich dużo, żaden nie będzie „wybrzydzał” nad pokarmem, jest wtedy tylko instynkt i siła przetrwania.

Autor: @ Dawid1976

Foto: autor, Corona Fishing

SKOMENTUJ TEN ARTYKUŁ

przeczytaj więcej o:
jak łowić sandacza w rzece
sandacz z opadu
sandacz na cykadę

zobacz więcej:

kogut na sandacza
cykada na sandacza

przynęty spinningowe


Zgłoszenie nadużycia
Temat zgłoszenia
Opis problemu:


Zgłoś nadużycie

Udostępnij ten artykuł:
Facebook Google Bookmarks Twitter LinkedIn

Oceń artykuł
koronka1koronka2koronka3koronka4koronka5

polecane dla Ciebie

Artykuły

Dwudniowa pontoniada.
napisane 2009-10-28 17:30 przez: Admin
Często, spędzając czas nad wodą, zastanawiamy się - "dlaczego nie możemy złowić ryby?".  Czyżby ich tu nie było? A może przynęta im nie pasuje? Źle dobraliśmy sprzęt? Możliwe, że już przy podejściu do naszej ...
brzana na spinning
napisane 2009-12-01 00:00 przez: Admin
Brzana – paradrapieżnik z rodziny karpiowatych. Ryba, która dostarcza łowcy wielu ogromnych emocji podczas holu. Jedna z najsilniejszych ryb naszych wód. Brzanę można spotkać dosłownie wszędzie. Bytuje głównie w ...
karpik
napisane 2011-03-19 00:00 przez: Admin
Może to sen był, a może jawa, czyli opowieść o baranie i złocistych karasiach Rano wstałem z łóżka jak skowronek, szczebioczącą duszą będąc już na popołudniowych łowach. Zaplanowałem sobie bowiem samotne wędkowanie na ...
wędkarstwo
napisane 2013-01-21 00:00 przez: Admin
Wędkarsko jestem jakiś dziwny. Niezdecydowany, kapryśny pasjonat. Niby zdeklarowany spinningista ale gdy tylko niedzielnym popołudniem wymknę się z Żoną na spacer wzdłuż brzegu pobliskiego jeziora powracają do mnie wspomnienia ...
szczupak z płytkiej wody
napisane 2017-11-23 00:00 przez: Admin
Przyznam się Wam, że jest pewien sposób łowienia szczupaków, który wywołuje u mnie wielkie emocje za każdym razem kiedy o nim pomyślę. Kiedy tylko wyobrażę sobie wielkie i płytkie blaty porośnięte gęstą ...
Muchy w nosie.
napisane 2012-01-16 00:00 przez: Admin
W wieku około 14 lat poznałem pewnego muszkarza. Można powiedzieć, że w tym czasie kłusowałem, bo moją ulubioną metodą stawał się powoli spinning. Wolałem jednak w taki właśnie sposób łowić pstrągi i lipienie, a nie jak ...
Raty 0%
0.43 s