Pstr?gowe porachunki
Od powrotu z pstr?gowego zlotu "Karpacz 2009" up?yn??o ju? wiele czasu. Czas p?ynie szybko, ale nie mog?em zapomnie? o bezrybiu, jakie nas wszystkich wtedy dotkn??o. Bardzo zale?a?o mi na tym, aby ka?dy z nas z?owi? cho? jak?? jedn? ciekaw? rybk?. My?la?em nad przyczynami kl?ski ca?ej naszej pstr?gowej grupy.
Fakty by?y takie: po?niegowa wysoka i zimna woda, ods?oni?te brzegi no i te okropne ?aby. Tak to sobie t?umaczy?em. To musia?a by? przyczyna niepowodzenia. Nie wytrzyma?em - musia?em to wszystko bardzo dok?adnie sprawdzi? i powtórnie zweryfikowa?. Decyzja zapad?a. Jad?, ju? d?u?ej o tych „paskudnych” kropkach my?le? nie mog?. Jad? da? im w ko?? i pokaza? im miejsce w szyku.
Szykowa?em si? dobry tydzie?, przez telefon kontrolowa?em poziom wody. Wszystkie przyn?ty zosta?y pieczo?owicie posegregowane wzgl?dem wody, s?o?ca i cholera wie czego jeszcze. Pakuj? swojego ulubionego Magnum Tapera, dwa pude?ka przyn?t i jestem gotowy. Jeszcze tylko jedenastogodzinna przygoda z PKP i ju? jestem. Moja rzeka. Uwielbiam to uczucie jak robi mi si? znacznie cieplej i nie straszne mi ani pokrzywy do szyi, osty i masa komarów. Zawsze wtedy staram si? montowanie w?dki okrasi? jak?? opowie?ci?, papierosem, ale nigdy nie potrafi? ukry? podniecenia. R?ce mi si? trz?s? i jestem jak dzieciak. Sami wiecie jak to jest. Wi??e pierwszego woblera, za moimi plecami stoi jeszcze mój ojciec i przekazuje swoje wskazówki. Wobler wpada do wody – pierwszy rzut – i branie. Oj... To pocz?tek jak ze snu. K?tem oka widz? u?miech i zdziwienie na twarzy mojego towarzysza wypraw. Pstr??ek ledwo 25cm, ale PSTR?G. Puszczam malucha i rzucam kolejny raz. Wyj?cie! Kolejne kilka rzutów. Ryba. I od nowa wyj?cie, branie. Ryba i tak przez dobr? godzin?. Biega?em i szuka?em kolejnych rybek. Co jest? Co si? dzieje. Siadam w ko?cu na trawie i odpalam nerwowo papierosa. Kurcz? mam „DZIE? PSTR?GA”. Zatem powoli. Polujemy na lorbasa. On dzi? musi wzi??. Selekcja przyn?t. Wybieram du?e woblery. Foxinusy i Gobio. Có? mog?em innego wybra? – pewnie ju? wiecie, ?e objawi?a si? u mnie choroba „kwiska” do?? wyra?nie. Przyn?ty mam, lec? zatem do g??bokich do?ków. Po drodze uk?adam w g?owie drog?. Ju? wiem! Pierwszy za garbatym mostkiem, potem ostra „90”, nast?pnie kolczatka, no i mój ulubiony pniaczek. Teraz taktyka jak w danym miejscu poda? woba.
Pierwszy do?ek. Do boju wypu?ci?em Foxinusa KLB, czyli naszego kie?bika. Pierwszy rzut, drugi, trzeci... mo?e pi?ty i siedzi. Oj, jak lubi? kiedy hamulec na pstr?gach zagra. Pierwszy czterdziestak z wyprawy i to w drugiej godzinie. Buziak i do wody. Nast?pny do?ek. Historia si? powtarza. Kilka rzutów i kolejny czterdziestak wraca do wody. Dzwoni? do Cykadassa.
- S?awek! Sza?, pstr?gi oszala?y, t?uk? jak z?e. O co chodzi? Gdzie pi??dziesi?taki?
- Jaka woda, czy brzegi zdeptane? Na co bior??
S?ysza?em w g?osie naszego Cykadassa nutk? zazdro?ci, ?e nie ma go w tej chwili nad t? wod?. Podpowiedzia? mi kilka cennych wskazówek. Mówi?, które miejsca koniecznie trzeba intensywnie ob?owi?. Id? dalej. Dochodz? do bardzo ciekawego miejsca, gdzie wspólnie z @Maximusem i @Woblerem dyskutowali?my „o wielkich rybach”. Wspomnia?em nasze marcowe spotkanie i zabieram si? do roboty. Tym razy z?oty Gobio. Rzut pod przeciwleg?y brzeg. Zamykam kab??k i czekam a? wobek zacznie sam lekko pracowa? w nurcie, zatapiam go lekko szczytówk? i rozpoczynam prowadzenie. ?up! Siedzi! ?wieca, krótki zryw na ogonie i spada. Kolejny 40+. Pi?kny z?oty pstr?g. Krew mi si? znowu zagotowa?a. W tym miejscu z?owi?em jeszcze kilka krótkich kropek. Dos?ownie kilka metrów wy?ej. Ustawiam si? w miejscu gdzie na dnie le?? spore g?azy obmywane przez ostry nurt. To miejsce zawsze daje mi jak?? ryb?. Dwa lata temu spotka?em si? ze swoim prawdopodobnie rekordowym pstr?giem. Zawsze jak widz? ten zatopiony krzak i ostry nurt, rzeka lekko mnie onie?miela. Nabieram do niej szacunku. Do pierwszego rzutu przygotowywa?em si? do?? d?ugo. Oby tylko ?adnie trafi? pod drugi brzeg. Oby wobler dobrze przep?yn?? tu? za kamieniami. Leci. Cichutki plusk opadaj?cej przyn?ty wydawa? mi si? w tej chwili tak g?o?ny, jak gdybym to do wody to ja sam wpad?. Od razu zakr?cam korb? i wprowadzam Gobio nad same kamienie. I jest branie. Typowe dla takich miejsc. Zdecydowane przytrzymanie i na ko?cu energiczne targni?cie szczytówk?. Ostro w tub?. Poprawka. Siedzi. Ju? czuj?, ?e to kawa? ryby. Poszed? pod drugi brzeg. Oj i w?a?nie teraz przyda? si? mój ukochany Lamiglas. Mocny, dla wielu siermi??ny i toporny. Zdecydowanie zatrzyma?em ryb? i wr?cz na si?? obróci?em tu? przed powalonymi do wody krzakami. Jest znowu na ?rodku. Idzie do góry. Wtedy ju? z nim zacz??em rozmawia?. Wiem, ?e jak gadam do ryby, oznacza to, ?e jest du?a szansa, ?e j? pokonam. I tak si? sta?o. Trzyma?em go w r?kach kilka chwil. Wszystko we nie chodzi?o. Oj, @jaco dlaczego Ciebie ze mn? nie by?o. Ale by? nam fotek napstryka?. Trudno, musia?em sobie jako? poradzi?. Id?, p?y? cwaniaku.

By?em ju? wtedy w pe?ni usatysfakcjonowany, szcz??liwy.
Zadzwoni? do mnie telefon. No, ciekawe co u Wojciecha s?ycha?.
- Gdzie jeste?? Podejd? do mnie, bo zaczepi?em woblerka na twoim brzegu.
Zatem ruszam. Id? i my?l? o pstr?gu. Licz? w g?owie jego centymetry. Zapami?tuj? wszystkie kropki. Po kilku minutach dochodz? do felernego krzaka. Odczepiam woblera i opowiadam o ?owach. Podczas naszej dyskusji obserwuj? jak ojciec holuje ?adnego pstr??ka. Ale dzie?!
I ja postanowi?em rzuci? tu kilka razy. Ju? rozlu?niony puszczam wobka w sam wlew. Podnosz? szczytówk? – ot typowe kleniowe trzymanie woblera w nurcie. Dos?ownie kilka sekund po tym jak przyn?ta wpad?a do wody widz? wielkie cielsko podnosz?ce si? do mojego Gobio. O Jezu. Ale potwór. Nie wzi??, ale takiej akcji jeszcze nie widzia?em. Pot??ny pstr?g, podp?yn?? do woblera i go jedynie pow?cha?. Wszystko trwa?o u?amki sekund, ale widzia?em wszystko jak w zwolnionym, tempie. Po wszystkim spojrza?em tylko na tat? i us?ysza?em nonszalanckie...
- Mia? czwórk??
Nie odpowiedzia?em. Zatka?o mnie na dobre dziesi?? minut. Nie widzia?em nigdy takiego pstr?ga. Nie b?d? wam opowiada?, jaki by?, bo to zabrzmia?oby niewiarygodne.
Remigiusz Kopiej
Corona-Fishing.pl
Przeczytaj wi?cej:
Kim jest prawdziwy pstr?garz?
Pstr?gowy sezon
Przygotowania do sezonu pstr?gowego
Pstr?g z dzikiej rzeki
?owienie pstr?gów przez ca?y rok
Zobacz te?:
wahad?ówki pstr?gowe
woblery na pstr?gi
wobler imitacja pstr?ga
b?ystki obrotowe
przyn?ty spinningowe
Artykuły

































