Nie jesteś zalogowany/-a ZALOGUJ SIĘ lub ZAREJESTRUJ SIĘ
Jesteś tutaj: Corona-Fishing > Artykuły > SPINNING. ARTYKUŁ 1 PT. CECHY PRZYNĘT- ZMYSŁY RYB.
2023-04-29

SPINNING. ARTYKUŁ 1 PT. CECHY PRZYNĘT- ZMYSŁY RYB.

SPINNING.

ARTYKUŁ 1 PT. CECHY PRZYNĘT - ZMYSŁY RYB.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Osiem podstawowych cech przynęt sztucznych :

1. Dźwięk,

2. kolor,

3. praca,

4. rodzaj,

5. smak,

6. waga,

7. wielkość,

8. zapach. -------------------------------------------------------------------------------------
  Siedem podstawowych zmysłów ryb, biorących udział w rozpoznaniu i ocenie przynęty :

a) dotyk,

b) intuicja, zdobywana na podstawie doświadczenia,

c) linia boczna,

d) słuch,

e) smak,

f) węch,

g) wzrok.

-------------------------------------------------------------------------------------------

Zestawiłem cechy przynęt i zmysły ryb w kolejności alfabetycznej, gdyż uważam, że faworyzowanie jakiejkolwiek cechy i jakiegokolwiek zmysłu jest niewłaściwym podejściem do zagadnienia, a uogólnianie i trwanie w starych schematach wyklucza rozsądne łowienie wybranego gatunku. Każda z cech przynęty w pewnych warunkach może być najważniejszą, albo wespół z inną (innymi) w bardzo wyrażny sposób dominować i tłumić znaczenie pozostałych. Również zmysły w zależności od tła warunków nie zawsze działają jednakowo i ich sytuacyjne znaczenie jest zmienne. Regulatorem ostrości każdego ze zmysłów są czynniki zewnętrzne i zwykle dominuje taki, który działa w najbardziej dla siebie komfortowych warunkach. Przykładowo : zwykle u klenia zmysłem przewodnim jet wzrok, szczególnie w czystej wodzie. Jednak w wodzie, która straciła klarowność do głosu dochodzi zmysł węchu i to on może przez pewien czas przewodzić w poszukiwaniu pokarmu aż oczywiście do momentu ponownego odzyskania przez wodę przejrzystości…

Opiszę teraz cechy przynęt i ich postrzeganie z wędkarskiego punktu widzenia :

1. Dżwięk.

Prawie wszystkie organizmy żywe zamieszkujące wody wydają dżwięki pochodzące z ich ciał, albo będące efektem np. przemieszczania się, żerowania, godów itd., a woda jest bardzo dobrym nośnikiem tychże odgłosów. Ryby posiadają z reguły doskonały słuch i potrafią jakby tworzyć mapy i obrazy interesujących je zjawisk akustycznych i z tego pejzażu dżwiękowego doskonale wychwytują dżwięki potencjalnego pokarmu, oraz potencjalnego zagrożenia ich życia.

Zdecydowana większość przynęt sztucznych nie jest zupełnie niema i emituje dżwięki o różnej skali… Do „bardzo cichych” wyjątków należą np. budowane w sposób tradycyjny z włosia, piór, nici itp. sztuczne muchy, albo ciężkie błystki podlodowe z wlutowanym haczykiem, gdy pracują w toni… Można byłoby tu na siłę doszukać się być może jakichś bardzo skrytych mikrodżwięków, ale myślę, że ich poziom głośności nie przedstawia praktycznego znaczenia.

Dżwięk posiada swoją częstotliwość, natężenie, barwę itp. Nas najbardziej powinna interesować skala głośności i szczególnie jego barwa.

Zdarza się całkiem nierzadko, że uderzając przynętą w dno (z reguły twarde...) lub ją po nim ciągnąc, imitujemy odgłosy próbujących się skryć wielu zwierząt, przeważnie dennych np., kóz, ślizów, kiełbi, brzan, raków itp. Niektóre woblery „grzechoczą” z powodu zamontowanych wewnątrz nich grzechotek, a kotwiczki wespół z kółkami łącznikowymi wydają metaliczne, nienaturalne odgłosy, ocierając się dodatkowo o korpus przynęty… Niektóre cykady „szeleszczą” i „dzwonią” dodatkowo kotwiczkami, a niektóre wirówki wibrując roznoszą wkoło dźwięk tarcia się o siebie elementów użytych do ich budowy… Itd., itp.

Ale pomimo tego, że niektóre przynęty mogłyby służyć za instrumenty muzyczne w góralskiej kapeli i wydają odgłosy na wskroś nienaturalne, to jednak ryby na nie biorą… Dlaczego tak się dzieje… Przedstawię swoje zdanie w dalszych częściach tej wędkarskiej opowieści…

2. Kolor.

Bardzo kolorowy jest świat przynęt… Wędkarze próbują poprzez barwy wymuszać szybszą decyzję zaatakowania ich wabika… Jedni z wędkarzy są zwolennikami naturalnych barw, inni fantazyjnych, a trzecia grupa, najbardziej świadoma, wybiera takie kolory, jakie w danym momencie łowienia są ich zdaniem najbardziej odpowiednie… Dochodzą jeszcze kolory widziane tylko przez ryby w paśmie UV, a więc kolorowych dylematów istnieje co niemiara w niby wyłącznie szarym życiu moczykija…

3. Praca.

Każda jedna przynęta sztuczna posiada swoją charakterystyczną pracę, czyli sposób zachowania się po uruchomieniu, czyli podczas ściągania, dryfu i spławu… Nawet sztuczne muszki i jigi posiadają elementy pracy, choćby np. bardzo delikatne piórka, albo włoski itp., które będąc w ciągłym ruchu mogą stwarzać złudzenie ruchu odnóży owadów, albo innych ich części…

W warunkach domowego rękodzielnictwa bardzo trudne jest wierne odtwarzanie i powielanie każdego wzoru pracy przynęty z najdrobniejszymi niuansami, często nieuchwytnymi przez ludzkie oko… Ryby jednak widzą o wiele więcej i właśnie takie drobne detale potrafią mieć wielkie znaczenie w określonych warunkach, czy w pewnych wodach. Ale o tym będzie później, w dalszych fragmentach mojej opowieści…

4. Rodzaj.

Tu sprawa jest prosta. Aby życia sobie nie utrudniać wystarczy podzielić przynęty sztuczne ze względu na rodzaj na cztery grupy : a) twarde, b) miękkie, c) z piór i włosia, oraz d) inne i podpiąć pod te grupy materiały z których są wykonane : a) twarde to wiadomo – metal, twarde tworzywa sztuczne, drewno itd., b) miękkie to miękkie tworzywa sztuczne, pianki, gąbki itp., c) pióra i włosie to przede wszystkim materiały z delikatnego świata muszkarzy, ale także streamery, muchy tubowe, jigi chętnie używane w spinningu itp., d) inne to głównie np. sztuczne pasty, ikra, imitacje zwierząt, wytworzone z materiału innego, niż w trzech poprzednich przypadkach…

5. Smak.

Jeśli chodzi o pobudzenie zmysłu smaku u ryb poprzez zawarcie go w przynęcie sztucznej – jest to sprawa przyszłości i mam tu na myśli masową produkcję, gdyż amatorskie próby już trwają…

6. Waga.

Waga przynęt ma związek z ich wielkością, ale także z ciężarem właściwym materiałów użytych do budowy… Ma głównie znaczenie w niektórych kwestiach technicznych – przynęty cięższe z reguły można celniej miotać na większe odległości, łatwiej je kontrolować, a także szybciej osiągają okolice dna, gdy konieczne jest łowienie w bardzo głębokiej wodzie. Przy niektórych sposobach w technice jigowania waga także ma znaczenie, gdy potrzebny jest szybki opad i dźwięk powstający podczas stukania o twarde dno… Poza tym wędziska posiadają dolny i górny ciężar wyrzutu, a więc wyznaczoną granicę masy przynęty, w przedziale której może bezpiecznie i użytkowo funkcjonować...

7. Wielkość.

Wszyscy doskonale wiedzą, że przynęty stosunkowo duże są lepsze w zimnych porach roku, po tarle itp. Nie jest to święta reguła, ale logiczna ekonomicznie z punktu widzenia ryb, nie wędkarzy, bo cena przynęt jest zwykle wprost proporcjonalna do ich wielkości. Stosunkowo wielką, ale zarazem także stosunkowo lekką może być np. wahadłówka wykonana z blachy aluminiowej, albo gigantyczne przynęty zrobione z piór, czy włosia… Duże i lekkie przynęty stwarzają pewne problemy w czasie silnego i porywistego wiatru, ale czasem wyniki wędkarskie rekompensują tą niedogodność. Niektóre grupy wędkarzy twierdzą, że wielkość przynęt jest tożsama z wielkością poławianych ryb, co nie jest absolutną prawdą, ale w pewnych warunkach dopuszczalne i wskazane jest dokonywanie selekcji w taki właśnie sposób.

Jeśli chodzi o łowienie przynętami traktowanymi ogólnie jako małe, to można przyjąć, że niestety, ale w pewnym czasie i w pewnych okolicznościach wędkarz nie ma wyjścia i żeby łowić efektywnie, musi stosować bardzo niewielkie przynęty. Pociąga to za sobą całe szeregi innych czynności, choćby odpowiednie przystosowanie całego zestawu, zminiaturyzowanie jego całości, zgranie proporcji… Z wiekiem wartości manualne maleją i wzrok słabnie, a więc wędkarze starsi unikają z reguły łowienia ekstremalnie małymi przynętami.

8. Zapach.

Większość ryb ma doskonale rozwinięty zmysł węchu i oczywiście muszą istnieć przynęty „przemawiające” do tego zmysłu. Rozwiązań jest wiele… Czasem niektórzy wędkarze samodzielnie komponują różne zapachowe eliksiry w swoich domowych alchemicznych laboratoriach, ale większość kupuje firmowe, masowe rozwiązania zawarte w tubkach, sprajach, buteleczkach, czy torebkach itp. Np. niektóre rodzaje przynęt gumowych przed użyciem długo moczy się w tajemniczym płynie, aby osiągnęły należytą, magiczną moc… Istnieją także woblery z odpowiednio ukształtowanymi i umiejscowionymi komorami, w których można umieścić np. fiolkę z powoli ulatniającym się aromatem, albo watę nasączoną zniewalającym zapachem itd. Tu pole do popisów aromato - twórczych jest przeogromne, podobne zakresem do malarskich wyczynów rzeszy producentów woblerów…

No i przyszła kolej na zmysły ryb, które krótko spróbuję opisać :

a) Dotyk.

Ryby częściej ponawiają ataki na tzw. przynęty miękkie i zdarzają się całe serie tzw. skubnięć na całej drodze prowadzenia takich przynęt… O wiele rzadziej ma to miejsce przy fizycznych kontaktach z przynętami tzw. twardymi… Myślę, że zmysł dotyku odgrywa tu rolę pierwszorzędną i to on steruje zachowaniem ryb w takich przypadkach. Są to zagadnienia spinningowe, jeden z przykładów, bo rola dotyku w łowieniu na przynęty pochodzenia naturalnego jest bardziej znana i opisywana. O tym będzie później...

b) Intuicja, zdobywana na podstawie doświadczenia.

Być może, że nie powinienem traktować intuicji jako zmysłu, ale jestem przekonany, że taki „zmysł” istnieje w sensie wędkarskim. Dotyczy on szczególnie ryb okazowych, które zdążyły szczęśliwie zdobyć więcej życiowego doświadczenia od ryb młodszych i nauczyły się instynktownie unikać pewnych rzeczy, doznań, zjawisk itp., które kojarzą się z niebezpieczeństwem zagrożenia życia. Ten „siódmy zmysł” u ryb w gwarze wędkarskiej nosi miano „przebłyszczenia” i ma tylu samo przeciwników, co i zwolenników jego istnienia… Wymaga osobnego artykułu, bo to temat z rodzaju „wielka rzeka”… Chętnie podzielę się swoimi przemyśleniami w tym temacie, ale nastąpi to w dalszej części…

c) Linia boczna.

Wzorcowym przykładem doskonałego funkcjonowania linii bocznej jest przypadek szczupaka… Pełni ona funkcję można by powiedzieć „dotyku na odległość”… Kanaliki z receptorami przebiegają obustronnie, nawet z rozgałęzieniami wzdłuż ciała, znajdują się także na głowie… Każde drgnięcie, delikatne nieraz wibrowanie wody ryba ta natychmiast lokalizuje i ocenia… Oczywiście, istnieją „granice zasięgu”… Ponoć szczupak pozbawiony wzroku, słuchu i węchu jest w stanie nadal polować… Zmysł ten przynosi wielkie korzyści także innym gatunkom ryb i ma istotny wpływ na utrudnianie łowieckiego życia nam, wędkarzom…

Więcej będzie o tym w następnych artykułach.

d) Słuch.

„Ryby, choć uszu nie mają, to słyszą doskonale.” - tak mawiał jeden z moich wędkarskich kolegów… Zgadzałem się z nim w pełni, ale wnerwiał mnie, gdyż był głuchy jak pień i ową sentencję lubił wygłaszać bardzo doniosłym głosem akurat na łowisku…

Woda bardzo dobrze transportuje dźwięk i wszelkie nienaturalne odgłosy wydobywające się z niej samej, albo pochodzące z okolicy ponad nią są rejestrowane przez ryby i stają się powodem wzmożonej uwagi, albo wręcz ucieczki. Ryby zdrowe, w pełni sił muszą mieć zapewniony komfort bezpieczeństwa, aby żerować i każda oznaka zagrożenia życia odebrana przez jakikolwiek zmysł wstrzymuje je przed podjęciem ostatecznej decyzji. Przecież to są dzikie zwierzęta, nieufne i płochliwe. „To nie hodowlane tęczaki, ani z fermy głupie kurczaki…”. Tak także lubił się odzywać wspomniany wcześniej koleżka, tym razem zabawiając się w poetę…

Resztę o słuchu dopiszę później…

e) Smak.

Wykorzystywanie tego zmysłu jest dość rozpowszechnione wśród wędkarzy łowiących tzw. białą rybę w tworzeniu przynęt i zanęt, które z reguły bazują na naturalnych komponentach… Zwłaszcza skłonność wielu gatunków ryb ku smakowi słodkiemu jest znana… Szczególnie wytrawnym smakoszem jest karp.

Wykorzystanie smaku w spinningu jest problematyczne, ale znając szybkość współczesnego postępu technologicznego wcale się nie zdziwię, gdy niedługo wędkarze będą ciągać ku sobie, być może z dłuższymi przystankami, odpowiednio skonstruowane i z odpowiednich materiałów zbudowane sztuczne przynęty zapachowo – smakowe… Smacznego rybki!

f) Węch.

Łososie po okresie życia i żerowania w morzu i bezkresnym oceanie wracają do swojej oddalonej o setki kilometrów macierzystej rzeczki… Ta rzeczka jest dopływem innej rzeczki, a ona dopływem innej itd. Każdy jeden łosoś musi się wytrzeć tam, gdzie się urodził… Łosoś zapamiętuje specyficzny i jedyny w swoim rodzaju zapach swojej „porodówki” i dróg do niej prowadzących, bo przez pewien czas tam żyje i dorasta, zanim spływając z prądem odnajdzie słone wody mórz i oceanu… Istnieje ciekawe pytanie : w jaki stopniu ów zapach „wód płodowych” jest dostępny, czyli w jakim istnieje stężeniu w tak olbrzymiej odległości od jego żródła… Albo inaczej, jak potężnie czuły narząd węchu ma ta ryba, skoro potrafi wychwycić w tak olbrzymiej masie wody bardzo rozrzedzone śladowe ilości zapachowe… Mam obawy, że nie przeprowadzono pewnych badań natury logicznej, a więc na razie mój inny pogląd w sprawie węchu łososia i jego tarłowej wędrówki wisi na tablicy spraw nie do końca wyjaśnionych, ale uzasadnię to później…

W/g różnych badań najpierw odkryto, że pies owczarek ma kilkadziesiąt razy doskonalszy węch od człowieka, a po czasie stwierdzono, że taką samą ilość razy węgorz ma ten zmysł czulszy od wspomnianego psa… Przytaczam te przykłady, oraz mniej, lub bardziej przybliżone liczby, aby pokazać możliwości węchu ryb i ukazać konfrontacyjną marność naszych nosów w tej rywalizacji. My, wędkarze mamy skłonność do obwąchiwania przynęt, zanęt, ba, nawet swoich palców u rąk ( nie nóg!, chociaż.., kiedyś o pewnym wyjątku wspomnę...)… To tylko raczej rytuały, mniej lub bardziej świadome… W zasadzie mamy znikome szanse na „wywąchanie” czegokolwiek, co zwiększyłoby nasze łowieckie szanse… Nie zbliżymy się nawet do 1% zapachowych bodżców, które odbiera ryba… Możemy jedynie przestrzegać reguł zawartych w zasadach wypracowanych latami, pokoleniowo i albo w nie wierzyć, albo nie… Mało kto nie wie, że np. zapach nafty, benzyny, nikotyny itp. działa odstraszająco na ryby… Podobnie mało kto nie wierzy, że np. zapach wanilii, czosnku, anyżu itp. w pewnych okolicznościach wabi niektóre gatunki tych zwierząt…

Więcej o węchu i zapachach napiszę w następnych rozdziałach, o swoich np. eksperymentach i spostrzeżeniach, bo przecież ten temat wydaje się, że nie ma końca i musi siłą rzeczy ciągle wplatać się w każde wędkarskie rozważania.

g) Wzrok.

Kiedyś temat wzroku ryb był dla teoretyków sprawą prostą. Zrównano go z możliwościami ludzkich oczu, wpięto w skalę widoczności kolorów w wodzie, zależną od jej przezroczystości i głębokości, a więc postrzeganie obarczono zasięgiem docierania światła… Przez bardzo wiele lat ten pogląd rządził i wyznaczał kierunki, sposoby malowania itp. przynęt i miał w pewnym stopniu wpływ na dobór… Niestety, ale nie wszystko zawsze jest tak proste, jak się może wydawać… Lata mijały, aż wreszcie około roku 2014 odkryto i oficjalnie uznano, że większość ryb jednak widzi w paśmie UV… Przewróciło to do góry nogami ludzkie „spojrzenie na spojrzenia” ryb… Od tego roku nastąpiła rewolucja, która trwa nadal, w kwestii nadawania barw przynętom… Zasięg malarski w tworzeniu barwnych kompozycji musiał się zwiększyć, bo wreszcie uwierzono (także dzięki latarkom UV...), że to ma sens, a jak wiadomo kwestia zbytu przedmiotów użytkowych musi opierać się na fundamencie racjonalności…

O kolorach będę pisać bardzo często, bo jakże kolorowe jest życie wędkarzy… Wzrok ryb obejmuje jednak nie tylko kolory, ryby widzą doskonale ruch przynęt, dzięki wzrokowi już z daleka oceniają wielkość obiektów itp. Widzą także bardzo wiele z tego, co się dzieje nad powierzchnią wody i co się nam wydaje dla nich niewidoczne…

------------------------------------------------------------------------------------------

Interakcja, jaka zachodzi między zmysłami i cechami przynęt wygląda mniej więcej w ten sposób :

a) Dotyk – 3 (praca), 4 (rodzaj).

b) „Przebłyszczenie” – wszystkie cechy przynęt.

c) Linia boczna – 3 (praca), 4 (rodzaj), 7 (wielkość).

d) Słuch – 1 (dźwięk), 4 (rodzaj), 6 (waga), 7 (wielkość).

e) Smak – 4 (rodzaj), 5 (smak).

f) Węch – 4 (rodzaj), 8 (zapach).

g) Wzrok – 2 (kolor), 3 (praca), 4 (rodzaj), 7 (wielkość).

------------------------------------------------------------------------------------------

W dalszych częściach książki będę przedstawiać konkretne przykłady zastosowań w/w związków „uczuciowych” w tworzeniu przynęt i w przebiegu praktycznego ich użytkowania. Tworzenie przynęt polega na m. in. umiejętności przystosowywania ich do łowienia wybranego gatunku ryby, a ta sztuka opiera się także na celowym szukaniu rozwiązań, które przemówią do czułości dominującego w danym momencie zmysłu i wyzwolą zachowania żerowe agresywne, a najlepiej, gdy zaowocują efektem bezpardonowego ataku…


Zgłoszenie nadużycia
Temat zgłoszenia
Opis problemu:


Zgłoś nadużycie

Udostępnij ten artykuł:
Facebook Google Bookmarks Twitter LinkedIn

Oceń artykuł
koronka1koronka2koronka3koronka4koronka5

polecane dla Ciebie

Artykuły

Jak zapłakałem razem z rzeką.
Jak zapłakałem razem z rzeką.
Kilka lat temu, po całodziennym przedzieraniu się przez zakrzaczone brzegi rzeczki pstrągowej, zasiedliśmy z moim kompanem do wieczornej kolacji. Dyskutowaliśmy jak zwykle o pstrągach, pięknej wodzie i o woblerach. W głowie mnożyły nam ...
woblery na jazia
woblery na jazia
Zestaw i przynęty na jazia Aby na takie przyjęcie być odpowiednio przygotowanym należy przemyśleć, kto oprócz nas do stołu zasiądzie i w jakich okolicznościach przyjdzie nam ucztować. Ważne jest też co zostanie podane, bowiem ...
wędkarstwo podlodowe
wędkarstwo podlodowe
Łowienie na lodzie za pomocą specjalistycznych blaszek, poziomek, diabłów i innych przynęt nie różni się w znaczący sposób od klasycznego spinningowania. Podobieństw jest bardzo wiele. Podobne są miejsca, podobne pory kiedy będziemy ...
duże klenie na spinning
duże klenie na spinning
Nigdy nie zapomnę gonitwy nad najpiękniejszymi, dzikimi rzeczkami w Polsce. Urok wczesnowiosennej, niewielkiej rzeki, zapada w pamięć na wiele lat. Krajobraz nie jest jeszcze zielony, woda dziwnie mroczna, miejscami widać resztki zmarzniętego ...
wobler na pstrąga
wobler na pstrąga
Kiedyś przeczytałem słowa znanego łowcy pstrągów mówiące, że kolor, wielkość i akcja przynęty, którą mamy łowić pstrąga potokowego, nie ma znaczenia. Było to ładnych parę lat temu, a do dziś przed oczyma mam ...
wahadłówki na szczupaki
wahadłówki na szczupaki
Doskonale przypominam sobie moje pudełko z przynętami w momencie, kiedy zaczynałem przygodę ze spinningiem. Maleńka szkatułka mieściła niewiele ponad 10 przynęt. Kilka obrotówek, wahadłówek i jedna Rapalka. To były czasy. ...
sandacz zimą
sandacz zimą
Najkrótsze dni w roku dają szansę na złowienie naprawdę dużych drapieżników. Wielu zagorzałych spinningistów stawia zimowe łowy bardzo wysoko. Znam takich, którzy na czas pierwszych przymrozków, czekają z ...
sandacz na wobler
sandacz na wobler
W podwodnym świecie jest masa tajemnic, których my, ludzie, nigdy nie odkryjemy. Jedną z grupy największych ciekawostek jest kolor, a dokładniej jego wpływ na reakcje ryby. Znawcy tematu będą opowiadali o przestrzeni barw, o ...
15 lat na rynku
Raty 0% PayU PayPo
0.95 s