Pami?tnik starego Lorbasa
Po kilku godzinach snu budzi mnie w?ciek?y sygna? budzika. Jest czwarta rano. Obola?y po wczorajszej i przedwczorajszej gonitwie po bagnach i krzakach, organizm mówi mi: jeszcze nie wstawaj, po?pij cho? kilka chwil! Nic z tego. Przez sen powsta?y w g?owie nowe pomys?y, no i przecie? trzeba si? rozliczy? z Lorbasem. Z tym, który robi na wodzie m?yn i jedzie tak ostro, a? ?y?ka gwi?d?e najpi?kniejsz? melodi?.

K?tem oka widz? siedz?cego przy stole Lorbasa. Ludzie... o co tu chodzi. Lorbas na naszej kwaterze przy kawie. Siedzi przy stole jak cwaniak, podparty p?etw? t?uszczow? o powycierane krzes?o. Jest du?y, z?oty, a kuf? ma ju? dobrze zarysowan? i pok?ut? przez setki woblerów. Lorbas grzebie co? w naszych pstr?gowych pude?kach i skrz?tnie wszystko fotografuje. Zdj?cia wk?ada do albumu i podpisuje:
Papaja Pepper – nowa przyn?ta na moich grubych kolegów. Wystrzegajcie si? bracia.
Strzebla SS – dziwactwo od niejakiego Szuszkiewicza. Trzeba by? ostro?nym, bo tego jeszcze nie widzia?em.
Kwiski Kobel – ?amaniec przypominaj?cy pono? ?liza. P?ywa jak prawdziwa ryba.
Kilka chwil obserwowa?em Lorbasa. Kiedy sko?czy? swoj? robot?, skrz?tnie pouk?ada? wykonane notatki i schowa? je do albumu z fotografiami. Przeciera?em oczy ze zdziwienia, przy czym niezdarnie stara?em si? podej?? bli?ej, aby sprawdzi? co Lorbas zrobi z tymi fotografiami. Us?ysza? mnie. W u?amku sekundy schowa? album i znikn??. Wyskoczy? przez okno i kryj?c si? w g?stwinie brzegowych zaro?li par? do swego pstr?gowego domu. Wspólnie z Andrzejem i ?ukaszem obserwowali?my to, co zostawi? po sobie stary i cwany Lorbas. Papierki z rysunkami przyn?t, nieudane fotografie woblerów i co najciekawsze nasze portrety. Ale? to cwana ryba. ?eby po kryjomu wedrze? si? do naszej kwatery, opisa? nasze najskuteczniejsze przyn?ty i do tego jeszcze na koniec zapami?ta? nasze twarze. Byli?my w szoku! Wiedzieli?my, ?e to cwaniaki, ale a? takie...
W?a?nie w ten sposób wieczorami opowiadali?my sobie o rybach na które polowali?my. Taki nastrój panowa? przez pe?ne cztery dni, na ostatniej w 2010 roku wyprawie na pstr?ga. By?o fantastycznie!
Dzie? rozpoczyna?y wspania?e widoki dziko p?yn?cej rzeki oraz ??k pokrytych sierpniow? ros?. Wschody s?o?ca zatrzymywa?y nas, aby cho? przez chwilk? popatrze? na co? innego ni? rzeka. Codziennie rano nasza uzbrojona po z?by trójka wyrusza?a nad wod?. Wszyscy ka?dego dnia nastawieni na ci??kie ryby. ?owienie poprzedza?a kilkuminutowa odprawa. Kto idzie w gór?, kto w dó?. Rzeczka male?ka, wi?c trzeba by?o wszystko dok?adnie przedyskutowa? i ustali? szczegó?y ?owienia.
Andrzej bezgranicznie oddany Papajom mocno eksploatowa? swoje woblerki. Specjalnie na nasz? wspóln? wypraw? przygotowa? dwa nowe kolory woblera Papaja Mint. Opowiada? nam, jak wa?ne jest malowanie, wychwala? nowe kolory i zapewnia? o ich skuteczno?ci. W tym czasie moje oko szperacza wychwyci?o dziwaczy woblerek. Szybkim ruchem przechwyci?em now? przyn?t? z wypchanego po brzegi pude?ka i obieca?em wnikliwe testowanie. Woblerka nazwa?em „fajeczka”. By? naprawd? dziwaczny i z pewno?ci? pstr?gom nieznany. W momencie, kiedy wszystkie te woblerki macali?my i przebierali?my, w oczach ?ukasza widzia?em przera?enie. Ciekaw jestem co wtedy my?la? o dwóch wariatach znad rzeki.
Startujemy. Woda fantastyczna, lekko tr?cona w ?rednim stanie. Pierwsze rzuty i ju? w g?owie powstaje koncepcja doboru przyn?ty. Stawiam na co? grubszego ni? najmniejsze pstr?gowe k?ski. Du?e ?ama?ce to na koniec sezonu skuteczne rozwi?zanie. Andrzej kusi Pepperem i Mintem. Wszyscy zmieniamy kolory, a? trafiamy na te jedyne – najskuteczniejsze. ?ukasz mówi krótko: Foxinus KLB i PSF oraz Mint w kolorze pstr?ga do prowadzenia z nurtem. @Luka ?owi pierwsz? ryb?. Wszyscy ju? mamy bardzo u?miechni?t? min?, bowiem to zapowied? dobrych ?owów. Po chwili Andrzej na nowy kolor Minta kusi pstr?ga. Zacz??o si? na dobre. Rozdzielamy si? i ?owimy w samotno?ci. To najpi?kniejsze pstr?gowanie. Tylko ja i rzeka... Cisza i to, co kocham najbardziej na ?wiecie. Branie grubego kropka. Kiedy? opowiada?em ?ukaszowi jak to jest:
- Wiesz ten du?y nie puka. Jak chce je?? i dasz mu dobr? przyn?t?, ?apie j? natychmiast i nie poczujesz na kiju tr?cenia. To gejzer si?y i dynamiki. Zawrót pstr?ga rwie zbyt s?abe ?y?ki i rozgina mierne kotwice. To dynamit. Dlatego trzeba mie? mocny kij, mocn? ?y?k? i kotwice, które wytrzymaj? grubego sze??dziesi?taka.
Co kilka miejsc mieli?my kontakty z rybami. Wi?kszo?? niewielkich, ale dawa?y nam mas? rado?ci. Mieli?my bowiem w g?owach ju? to, ?e za kilka chwil b?dziemy wysycha? z t?sknoty za sezonem z pstr?gami. Wszyscy po?owili?my do syta, ka?dy z nas mia? kontakt z du?ymi rybami. Co? tam nawet z tych wi?kszych uda?o si? wyd?uba?. Andrzej mia? wielk? satysfakcj?, ?e na jego nowe kolorki Papajek uda?o si? z?owi? dwa pi?kne pstr?gi. Teoria producenta woblerków zosta?a potwierdzona przez ryby. To dla r?kodzielników najwa?niejsze. ?ukasz cieszy? si? pierwszymi pstr?gami. Widzia?em jak mocno by? zdeterminowany i ch?on?? wiedz?, która p?yn??a z dzikiej wody. Ja pozna?em kolejn? pi?kn? rzeczk? z moimi ukochanymi rybkami. Fajnie. Teraz przyjdzie d?ugi czas na budowanie nowych teorii, nowych przyn?t, kolorów i sposobów kuszenia Lorbasa. Boj? si? jednak, ?e ten cwaniak znowu przyjdzie do naszego pokoju i potajemnie wykradnie wszystko to, co staramy si? tak misternie przygotowa? przez ten d?ugi jesienny i zimowy czas.
Dzi?ki Panowie za wspania?y wyjazd. Dzi?ki Lorbasy za kolejn? nauk?.
Autor: Remigiusz Kopiej
Foto autor i A. Hrechorowicz
Przeczytaj wi?cej o:
kiedy ?owi? pstr?ga
woblery r?cznie robione
cykada na pstr?ga
sposób ?owienia pstr?ga
Zobacz te?:
woblery z czarnego
woblery Wielkopolskie
woblery Szuszkiewicza
woblery Kwiskie
woblery ?amane
obrotówki
Artykuły

































