Trocie na weso?o
Mina kumpla od rana jest niewyra?na i z?a. Poniek?d to efekt wczorajszych, d?ugich wieczornych rozmów, z drugiej za? strony trzech dni bezowocnego biczowana od ?witu do zmierzchu trociowych cieków. Nagle w u?amek sekundy, wraz z l?dowaniem na brzegu kleciny atmosfera o?y?a. Ale? jest teraz otwarty, rozmowny, przyjacielski – „tak musisz prowadzi?”, „ nie skr?caj za szybko”. Siedz? cicho, nic nie mówi?, przecie? z?apa? to wie.
Rzecz dzieje si? na Pars?cie. W wy?ej opisanych nastrojach postanawiamy ob?owi? jeszcze raz jedn?, znan? prostk?. Z oddali wy?ania si? posta? siedz?cego na pniu w?dkarza, no to b?d? rozmowy – nie wierz?, ?e si? nie pochwali. To? to kelt – dok?adnie mierzone 65 cm – wystarczaj?ce szcz??cie by rado?? obwie?ci? ca?emu ?wiatu. Dotarli?my. Ten facet to taki kto? o kim mówi si? „miejscowy”. Jego kaloszom daleko do naszych Simmsów, kij z m?ynkiem to zapewne ten sam, który w maju ?owi szczupaki a w lipcu liny i karpie. No i przyn?ta… có? to ?
- Dzie? dobry. Jak tam dzi? Pan po?apa? ? – zagai? mój Kompan – ja to ?adnego kelta…
- Ja te? dzi? z?owi?em, w?a?nie sko?czy?em ?owi?.
- Co Pan z?owi?, ?adna ?
- Tam pod kurtk? jest. Jak chcecie to zobaczcie.
W kierunku kurtki ruszyli?my jakby z automatu. Ortalionowa, zielona kurtka powieszona na ga??zi ods?oni?a prawdziwe bydle.
- Ile to srebro ma ? – wyksztusili?my chórem.
- Nie wiem, nie mam centymetra.
U?amek sekundy pó?niej miarka pokaza?a 95 cm.
- No Panie…, taka torpeda, ah,oh. Gratulacje.
- Panowie, to jak ju? macie centymetr to mo?e zmierzyliby?cie mi drug? ?
Spogl?damy na siebie a na twarzach na pewno rysuj? si? pierwsze oznaki zazdro?ci. Nie no, na pewno jest ma?a… . Facet z plecaka wyci?ga pozwijane w reklamówki cielsko. ?oso?… 103 cm. Do ko?ca pi?ciodniowego wyjazdu moja dusza z?o?liwcy pastwi si? nad kumplem. No wiesz, ale Twój kelt… . Na co odpowiada? – no wiesz, ale Twoje nic… .
Rzecz dzieje si? tym razem nad S?upi?. Coraz leniwiej poruszamy si? po brzegu po sze?ciu godzinach w?dkarskiego spaceru. My?lami jeste?my ju? raczej nie wieczornym piwku, niemniej ambitne z nas ch?opaki i póki ciemno nie b?dzie, ?adnego piwka i taryfy ulgowej te? nie b?dzie.
- Kij w to hand made. Takiego D?aksona za?o??.
S?owne wyg?upy trwaj?.
- Ca?y dzie? podawa?em spod r?ki. Pono? jak zza pleców rzucisz to worek z rybami si? otwiera.
- Ty ta obrotówka si? chyba nie kr?ci.
- Bo baterii nie wsadzi?e?.
Drwiny trwa?y gdy nagle pot??ne uderzenie wygina w pa??k kij szydercy. Ryba jest wielka, wyci?gni?cie 20 metrów linki z ko?owrotka zajmuje jej kilka sekund po czym przyn?ta z impetem wyskakuje z wody a ogl?dziny ujawniaj?… ?e kto? zapomnia? zdj?? gumowych os?onek zabezpieczaj?cych kotwice.
Na chwil? wrócimy znów nad Pars?t?. Kawa?, bogatej wody przelewa si? przez Poczernino. Ksi??kowe ?owisko keltów – d?ugie, g??bokie i do?? szerokie prostki co jaki? czas tylko zak?ócane s? przez tworz?ce bankowe miejscówki zakr?ty. Tutaj wsz?dzie mo?e sta? ryba… . ?owimy bez efektu, skupieni, zaanga?owani, chyba za bardzo chcemy. Stoimy oddaleni od siebie jakie? 15 metrów gdy mi?dzy nas wchodzi „miejscowy”. A co tam niech ?owi, Ty ju? przeorane i woblerem i wahad?em i wszystkim. Miejscowy nie poda? lecz zarzuci?, niczym koszyk zan?towy, swój wabik wykonany ze sto?owej ?y?ki na ?rodek rzeki. Nie pod burt?, nie pod drzewo, czy te? w warkocz za przeszkod?. ?rodek rzeki, dwa obroty korb? i siedzi… . Jakby w tym momencie by? gdzie? w okolicy lombard odda?bym swój ca?y sprz?t. Oj malutki, maciupe?ki si? zrobi?em.
Cz?owiek uczy si? ca?e ?ycie wi?c, ?e trocie to nie p?otki uczy?a nas te? jednego razu Rega. Pi?kna rzeka lecz na sporym odcinku poprawiona przez cz?owieka faszyn?. Po kolejnym, pe?nym wiary, rzucie moje wahad?o utkwi?o w zawadzie. Zanim przyjdzie ostateczno?? próbuj? odstrza?u, szarpania, napinania. Na nic to si? zdaje, wi?c rw?. My?li o tym jak cholernie mocn? mam link? przerywa mi uderzenie w g?ow?. Gdy dochod? do siebie widz? moje wahad?o le??ce na ziemi i krew na tej r?ce, któr? trzyma?em si? za czo?o. Szcz??cie w nieszcz??ciu bo oko by?o blisko. Oczywi?cie ?artów nie by?o ko?ca.
- Wiesz Kamil… mo?e teraz co? zaskoczy, mo?e teraz si? pouk?ada i zaczniesz ?owi?.
- Mo?e zamiast czapki zak?adaj kask na g?ow?.
W?dkarstwa nie stanowi? wy??cznie ryby. To podró?e, towarzystwo, wspomnienia i przede wszystkim nadzieja, któr? my w?dkarze mamy niezwykle rozwini?t?. Za nami pierwsze dni kolejnego trociowego sezonu, ?ycz? ka?demu zapale?cowi tej sportowej ryby, by nawet je?li w?dkarskie szcz??cie nie dopisze, zawsze by?o co wspomina?.
Foto / Tekst: Kamil Mazur
Przeczytaj wi?cej o:
wahad?ówki miedziane
o pstr?gach potokowych
w?dkarski sezon
Zobacz te?:
wahad?ówki na tro?
woblery na tro?
przyn?ty na tro?
b?ystki obrotowe
przyn?ty spinningowe
Artykuły

































