Nie jesteś zalogowany/-a ZALOGUJ SIĘ lub ZAREJESTRUJ SIĘ
Jesteś tutaj: Corona-Fishing > Artykuły > Srebrne ryby
2013-04-18

Srebrne ryby

Nigdy nie zapomnę gonitwy nad najpiękniejszymi, dzikimi rzeczkami w Polsce. Urok wczesnowiosennej, niewielkiej rzeki, zapada w pamięć na wiele lat. Krajobraz nie jest jeszcze zielony, woda dziwnie mroczna, miejscami widać resztki zmarzniętego śniegu. Nasze emocje są niezwykle rozbudzone przez świadomość złowienia pięknych ryb właśnie w takich trudnych warunkach. Dziś zapolujemy na klenia i jazia, które uwielbiają rozlaną rzeczkę.


duże klenie na spinning

Prawie powódź.
Doskonale wszyscy wiemy, że marzec to okres kiedy pełną parą przygotowujemy się do łowienia. W tym czasie klenie, a w szczególności jazie, coraz odważniej zapędzają się do rozlanych po wały dopływów większych rzek. To dla nas sygnał do tego, że nastała odpowiednia chwila, aby zapolować na srebrną rybę.

Najczęściej dzieje się tak, że woda w niewielkich rzekach znacznie podnosi się już od lutego. W marcu zwykle wychodzi z koryta. To nie powinno nas odstraszać. Czas wielkiej wody to chwila, gdy możemy spędzić czas na atrakcyjnym wędkowaniu. Fakt, wielka woda odbiera nam możliwość obłowienia letnich łowisk, jednak odkrywa nowe możliwości w całkiem nowych i często wyjątkowo atrakcyjnych stanowiskach. Szeroko rozlana rzeczka to miejsce wielkiego żerowania srebrnych jazi i kleni. Natura tak doskonale poukładała rybie zwyczaje, że nawet my, wędkarze, możemy nieco wykorzystać łaskę rzeki. Nie możemy odpuścić sobie płytkich płani, wewnętrznych stron zakrętu i długich, powierzchniowych prostek. To w głowie spinningisty marcowe miejsca na klenia i jazia.


przynęty na klenie

Opiekun powodziowych sreberek.
Wiele lat temu, kiedy jeszcze zaczynało się spinningować od pierwszego maja, jazie i klenie łowiłem na klasyczna gruntówkę z czerwonym robakiem. Jako młody chłopiec namawiałem ojca do tego, abyśmy choć kilka godzin powędrowali właśnie w takich niewielkich rzeczkach. To była magia jaziowego i kleniowego warsztatu. Tak jak wtedy nie połowiłem już chyba nigdy. To była wielka szkoła wędkowania. W tym też czasie dowiedziałem się najwięcej o zwyczajach tych pięknych ryb. Właśnie kilkanaście lat temu spotkałem nad wodą doskonałego wędkarza, który znał rzekę jak własną kieszeń. Z okna swojego domu widział ją codziennie. Praktycznie każdego dnia w niej łowił, czasem kilka chwil, czasem niemal całą dobę. Pamiętam doskonale jego słowa:

- Największe klenie łowi się wczesną wiosną. Ale zanim klenie, przychodzi czas na jazie. Te to są cwaniaczki. Płyną niczym morskie ryby w górę rzeki, w wielkich ławicach. Zatrzymują się jedynie na kilka dni w miejscach, gdzie mają doskonałe żerowisko. I wcale nie musi to być głęboka woda. Grubemu jaziowi wystarczy metr głębokości. Ważne jest aby miał żarcie. Zwykle jest tak, że jedzenia pod ostatkiem będzie w wielkich zakolach rzeki, na zalanych łąkach. To dla nas zarazem ułatwienie jak i wielka trudność. Łatwo, bo wiesz gdzie są ryby. Utrudnienie bo Sam widzisz jak wygląda woda. Przecież pamiętasz gdzie latem płynie rzeka a teraz tam, gdzie rzucam przynętę, jest ścieżka po której chodzisz latem ze spinnerem. No i jeszcze te przynęty. Jazie wolą małe kęski. Czasem tylko siadają na większe woblery. Ale tu na takiej rozlanej wodzie najlepsze są mikrusy. Takiego woblera trzeba prowadzić na lekkiej wędce i cienkiej żyłce, a w dużej wodzie nie jest łatwo operować tak zestawionym sprzętem.

- No a jak to jest z kleniami? Czy one tak jak jazie wpływają do rzeki?

- Nie, to całkiem inne ryby. Bzdury plotą ci, którzy klasyfikują je do jednej grupy, do jednego sposobu łowienia. Kleń w małej rzece jest cały rok i zajmuje względem poziomu wody i jej temperatury bardzo określone miejsca bytowania. Zimą i wczesną wiosną je ryby. To typowy drapieżnik. I w tym okresie trzeba polować za pomocą woblerów. Tak już z tym kleniem jest. Ma wielki łeb i pysk, który pozwala schwytać 10-cm kiełbie. Zresztą też na takie przynęty je łowię. Klenie lubią grubą wodę. Lubią kamienie i drzewa. Trzymają się tylko okresowo miejsc, gdzie woda jest płytka i leniwa. Klenie najlepiej biorą zaraz po jaziach. Wiem to, bo łowię je od 40 lat. Wiem też, że te dwa gatunki nienawidzą się i zwalczają nawzajem, ponieważ konkurują o ten sam pokarm. Jak jazie przejdą na tarło, następuje wielkie żarcie kleni. Zwykle bywa tak, że pasą się wtedy na rybach. Najlepiej kiełbiach, ślizach, kozach i drobnym okoniu. Czasem są nimi wypchane po brzegi. I tak jedzą aż do tarła. Tylko tuż przed tarłem przestają łykać ryby. Opychają się wtedy glonami, w których ukryte są chruściki.

 


łowienie kleni w rzece

Tak właśnie łowiliśmy klenie i jazie. Drepcząc za facetem, który o rzece wiedział wszystko, nauczyłem się w kilka sezonów tyle, co normalnie zajęłoby mi 20 lat. Wspólnie opracowaliśmy sobie najodpowiedniejszy zestaw do naszego sposobu łowienia. Razem wymyśliliśmy i wykonaliśmy kleniowe przynęty. Łza w oku się kreci kiedy przypominam siebie pierwsze kleniowe woblerki. Szare, brudne paskudy. Ciężkie jak kamień, lotne jak pocisk i piekielnie łowne. Klenie gustowały też w imitacjach kiełbi i płotek. Ale zwykle woblerki były większe niż 5-6cm. Na jazie stosowaliśmy biedrony, ale nazwa tego woblera nie wzięła się od żuczka czy smużaka. Woblerki jaziowe były pękate, najlepiej żółte z czarnym grzbietem. Leciały daleko i pracowały bardzo drobno. Jazie niezwykle lubiły te nasze biedrony, grube, ale drobno pracujące. Ile radości było w tym, jak obserwowaliśmy przyjezdnych wędkarzy, łowiących obrotówkami i maleńkimi woblerkami. Oj, jaki wtedy byłem dumny, gdy przyjezdny spinningista pomagał mi wyciągać moje 2 kilowe klenie. Pamiętam też jak mocno pomagali mi odczepiać przynętę, którą jakoś dziwacznie mierzyli wzrokiem. Miałem nawet wtedy przygotowaną formułkę:

- Proszę pana ja tak pierwszy raz tutaj na rybach. Jaka to ryba? Jeszcze takiego nie złowiłem.

Przyjezdny mnie edukował, opowiadał o kleniu. Pokazywał woblerki, blaszki, gumki. Chwalił się węglowymi wędkami.

Mój kleniowo-jaziowy nauczyciel zawsze karcił moją radość ze złowienia ryby. Namawiał, aby nie pokazać tego, że łowimy takie okazy. Nigdy im nie opowiadaj i nie chwal się. Oni przyjadą tu dwa trzy razy i już nigdy nie wrócą. Ta woda nie lubi tłoku. Te miejsca są zbyt ciasne, aby deptać je tak mocno. I tak było, nie przyjeżdżali już nigdy.

Tekst: Remigiusz Kopiej
Foto: Darek Mrongas


przeczytaj więcej o:
wzdręga na spinnning
klenie w rzece
łowienie kleni w małej rzece
jakie przynęty na klenia

zobacz też:
woblery kleniowe
wobler na klenia
przynęty na klenia
obrotówki na klenia
woblery owadopodobne  - smużaki





 


Zgłoszenie nadużycia
Temat zgłoszenia
Opis problemu:


Zgłoś nadużycie

Udostępnij ten artykuł:
Facebook Google Bookmarks Twitter LinkedIn

Oceń artykuł
koronka1koronka2koronka3koronka4koronka5

polecane dla Ciebie

Artykuły

okoń na gumę
napisane 2015-01-20 00:00 przez: Admin
Jestem przekonany, że wielu z nas przez całą zimę marzyło o tym, aby wyciągnąć normalny, długi kij i nałowić się do syta. Niemal dwa miesiące na zmianę przebieraliśmy przynęty w pudełkach i z wyjątkową starannością czyściliśmy ...
łowienie troci w rzece
napisane 2011-01-12 00:00 przez: Admin
Wielu wędkarzy znudzonych codziennym spoglądaniem przez okno zadaje sobie jedno pytanie... Kiedy to białe paskudztwo pozwoli wyrwać się na ryby? Kiedy w końcu wyskoczę na kilka godzin nad wodę? Zimno, masa śniegu, mróz i lód ...
Koguty - jak to jest zrobione
napisane 2009-03-24 21:02 przez: Admin
 Artykulik ten piszę przede wszystkim dla tych, którzy mają troszkę wolnego czasu (zwłaszcza w długie zimowe wieczory) oraz dla lubiących łowić na przynęty własnej produkcji. Co do samych kogutów to nie będę się ...
Jak 14 dziwnych ludzi szukało lorbasa, czyli dwa dni nad Bobrem
napisane 2009-04-02 00:00 przez: Admin
Pierwsze spotkanie pstrągarzy CF już za nami. Do ostatniej chwili wyjazd wisiał na włosku. Tydzień przed naszym spotkaniem Bobrem płynęła powodziowa woda. Dopiero na 2 dni przed wędkowaniem dostaliśmy sygnał, że woda zeszła do koryta. ...
błystka wahadłowa
napisane 2019-02-15 00:00 przez: Admin
Wahadłówki jak koła – używane są od wielu wieków i nie ma czym ich zastąpić! Dlaczego nie ma? Nic tak jak ten kawałek metalu nie naśladuje osłabionej rybki. Moim zdaniem nawet gumki, mimo perfekcyjnej zgodności ze ...
wędkarstwo corona fishing
napisane 2014-08-12 00:00 przez: Admin
Zapytany swego czasu gdzie byłem podczas zeszłorocznych wyjazdów do Norwegii, z dumą odrzekłem „na północy”. Dziś wiem jak bardzo nie rozumiałem tego określenia. Moje indywidualne postrzeganie survivalu, ...
Raty 0%
0.38 s