Nie jesteś zalogowany/-a ZALOGUJ SIĘ lub ZAREJESTRUJ SIĘ
Jesteś tutaj: Corona-Fishing > Artykuły > Spinningowe sztuczki.
2010-11-29

Spinningowe sztuczki.

Już wypływając na łowisko wiatr był na tyle silny, że przeszkadzał w swobodnym wejściu na łódkę. Kołysało niemiłosiernie. Do tego jeszcze siąpiący deszcz. Kurczę! Ja to mam pecha. Pewnie, gdybym na łowienie wybierał się sam, ciężko by mi było usiąść na zimnej i mokrej ławce łódki i do tego przez ponad czterdzieści minut płynąć, czując na policzkach mokry, wschodni wiatr. Do wędkowania zachęcały mnie jedynie słowa mojego bardzo doświadczonego kompana. Remik... Płyniemy!!! Damy jakoś radę.


gumy na sandacza

foto: Dziwaczny kolor gumy to dobre rozwiązanie na leniwego sandacza.

Nastawieni na okonie i uzbrojeni w delikatne zestawy mieliśmy tego dnia polować na garbusy życia. Kiedy już dopłynęliśmy do łowiska, woda przez dziób łodzi wdzierała się na pokład. Oj, byłem wściekły. Ochota do wędkowania przechodziła z każdą kroplą wody wpadającą mi za kołnierz. Rozkładamy wędki i niemal jednocześnie rzucamy gumy na 16 gramowych główkach. Pod nami 10 metrów wody ze skosem na 16. Miejsce wymarzone. No, ale ten wiatr. Kolejne rzuty i misterne, jak na te warunki, prowadzenie przynęty, nie przynosiły jakiegokolwiek skutku. Ja zmieniałem kolory i kształty gumek, kiedy mój kompan wziął do ręki króciutki i delikatny kijek. Pod nosem lekko się uśmiechnąłem, ale nawet nie miałem zamiaru na ten temat rozmawiać. Kiedy Mirek na koniec cieniutkiej żyłki zawiązał ripperka na 3 gramowej główce pomyślałem, że wiatr narobił już swoje i wywiał reszty wędkarskiej myśli z głowy kumpla. Tym bardziej zacząłem obserwować całą akcję. Mirek rzucił gumkę z wiatrem na jakieś 15 metrów i szybkim ruchem położył żyłkę na mocno falującej wodzie. Przynęta opadała, ale co jakiś czas wędkarz wykonywał płynny ruch szczytówką. Dokładnie zaobserwowałem energiczne branie. Walnięcie mocne, jak przy co najmniej 60-centymetrowym szczupaku. To był pierwszy okoń złowiony w toni na opadającego ripperka. Ripperka, którego prowadził... WIATR. Cała sztuka polegała na tym, aby położyć linkę na mocno falującej wodzie. Przynęta opadając ciągle bujała się zgodnie z rytmem fal. Prawdopodobnie Ripperek idealnie naśladował trąconą, drobną rybkę, która starała się walczyć ze wzburzona wodą. Okoniom to bardzo pasowało i co ciekawe, ataki następowały już w połowie głębokości. Wykorzystując „falujący” sposób złowiliśmy tego dnia kilkadziesiąt dorodnych okoni.


szczupak na gumę

foto: Szczupaki tylko w teorii są łatwą zdobyczą. Czasem bywa, że nawet te niewielkie wymagają od nas sporo poświęcenia.

Tylko ze względu na doświadczenie Mirka mogliśmy coś w takich niesprzyjających warunkach wymyślić. Złowić coś na wodzie, która tego dnia wypędziła nawet najbardziej twardych wędkarzy. Podobnych sposobów na przechytrzenie nawet najbardziej cwanej ryby jest masa. Najwięcej frajdy da nam opracowanie swoich „prywatnych” sposobów, ale zachęcam też do obserwowania doskonałych spinningistów, specjalizujących się w łowieniu w ściśle określonych warunkach. Wiele podpowiedzą nam boleniarze, kleniarze czy właśnie ci, którzy kochają okonie. Jednak największą skarbnicą wiedzy są pstrągarze. Ludzie wychowani nad maleńkimi strumykami z przeźroczystą wodą.


okoń z płytkiej wody

Niestandardowa prowokacja kolorem
Zima to czas, kiedy nad rzekami pstrągowymi pojawia się masa utęsknionych za czerwonymi kropkami wędkarzy. Wszyscy uzbrojeni po zęby starają się w te pierwsze dni sezonu złowić choć jedną rybkę. Piękne, kolorowe przynęty, doskonale dobrane zestawy. No, ale właśnie... Kolorowe przynęty zimą. Kiedyś sam przez długie zimowe wieczory segregowałem woblerki w pudełku pstrągowym i nad wodę startowałem wyposażony w najbardziej efektowne wabiki. Jak zwykle przypadek nauczył mnie, aby przynęty segregować względem kolorów ze świata otaczającego pstrąga. Nad maleńką rzeczką, której brzegi pokryte były resztkami śniegu i lodu, ukryty między zaroślami był spinningista. Ubrany w białą pelerynę wydawał mi się wtedy mega dziwakiem. Nie wytrzymałem i postanowiłem choć chwilę z nim podyskutować. Kiedy cichutko zbliżałem się do „białego pstrągarza”, który słysząc moje kroki nieco szybciej nawijał linkę, aby (jak to mają we krwi pstrągarze), ukryć przynętę, przed oczami mignął mi wobler. Był biały równie jak śnieg i peleryna wędkarza. Po długiej rozmowie spinningista pochwalił się swoim pstrągiem złowionym na śnieżnego woblera. Opowiedział mi dlaczego akurat na początku roku stosuje białe przynęty. Pamiętam jak dziś jego słowa:
- Wszystko jest białe, szare i bez koloru. Nie można teraz łowić na jaskrawe przynęty, bo pstrągi boją się takich kontrastów. Biały wobler to wierna imitacja bladych rybek, które przyklejone do dna oczekują na nieco cieplejszą i bardziej żyzną wodę. Gdyby produkowali wędki białe, też bym na takie łowił.
Właśnie w ten sposób do mojego zimowego pudełka trafił biały wobler. Miał jedynie nieznacznie zarysowany grafitowy grzbiet i lekko opalizujące boczki. Wielokrotnie na takiego woblera łowiłem pstrągi, klenie czy jazie i to właśnie wtedy, gdy nad wodą jest już bardzo zimno, a ryby nie wykazują ochoty do żerowania.
Diametralnie inny kolor i inna sytuacja zmieniły moje postrzeganie podwodnego świata po tym, jak w akcie desperacji do plecionki dowiązałem czarnego twistera. Łowiłem wtedy sandacze w wodzie o głębokości 15 metrów. Nigdy wcześniej przez myśl nie przechodziło mi łowienie na gumę w takim kolorze. A jednak! Moje zaskoczenie było ogromne, kiedy po kilku rzutach na kiju poczułem ukochane przez wszystkich chorych na sandacza „PUK-PUK”. Już w sekundę po zacięciu zacząłem zastanawiać się, jak to jest możliwe, że ryba dostrzega czarną przynętę na głębokości 15 metrów. Przecież tam jest bezwzględnie ciemno.


pstrąg błystka obrotowa

foto: Pstrąg to ryba, która zaskakuje najstarszych wyjadaczy. Czasem prowokacja kolorem okazuje się wyjątkowo skuteczna.

Prowokacja przez prezentację

Wiele mówi się o doskonałych woblerach. O cudach wytwarzanych przez najlepszych wędkarzy w Polsce. Są spinningiści, którzy łowią tylko i wyłącznie na przynęty ręcznie wykonywane. Szukają w ten sposób przynęt, które będą łowiły ryby praktycznie we wszelkich okolicznościach. Ja jestem tego zdania, że wobler doskonały to taki, który najlepsze swoje walory ukazuje nawet przy jednostajnym prowadzeniu. Niestety tego typu przynęty dla wielu wędkarzy są nieosiągalne, a jeśli już uda nam się pozyskać taką przynętę, okazuje się, że w porównaniu z woblerem sklepowym jest dość droga. Jak zatem zwykłego woblera choć trochę upodobnić do killera wykonanego przez najlepszego rękodzielnika? Najprościej jest powiedzieć, że trzeba go zniszczyć. Woblery seryjnie muszą być produkowane idealnie, ale dla wędkarzy nie mają tego, co w przynęcie jest najsmaczniejsze, czyli niuansów wpływających na ich dużą skuteczność. Najłatwiej jest zająć się uszkiem woblera. Przeginanie oczka do zaczepiania agrafki w kierunku przeciwległego brzegu, spowoduje wykładanie się przynęty podczas prowadzenia. To jest zabieg mało inwazyjny w przynętę, ale można w ten sposób wytworzyć bardzo ciekawą pracę. Chodzi jednak o to, aby wobler po naszej korekcie nadal, przy średnim tempie prowadzenia, szedł równo. Jednak przy podszarpywaniu powinien lekko wykładać się na bok. Jak zatem wykorzystać tego rodzaju zachowanie przynęty? Najpewniejsze miejsce to dość płytkie płanie z równym przepływem, czyli klasyczne miejsca przebywania kleni, boleni i jazi. Rzucając woblerka pod przeciwny brzeg staramy się prowadzić go w naszą stronę po tzw. łuku. Kiedy wobler wpłynie już w potencjalne stanowisko ryby, wtedy odpalamy w nim nasz „drugi bieg”. Energiczne, ale płynne pociągnięcie szczytówką, spowoduje, że przynęta zdecydowanie ucieknie w kierunku przeciwległego brzegu. To bardzo atrakcyjne dla drapieżników zachowanie imitujące paniczną ucieczkę ofiary. Drugi bieg, kopniak i inne niestandardowe zachowanie woblera, to bardzo pożądana przez najlepszych spinningistów akcja.


szczpak z napływu główki

foto: Płytki, piaszczysty napływ główki. W listopadzie? Tak! To tajna miejscówka na rzeczne szczupaki.

W bardzo łatwy sposób możemy też nawet najprostszą gumę przystosować do tego, aby jej ukryta moc prowokowała nawet najbardziej cwane ryby. Najzwyklejszy ripperek o długości 7cm może w bardzo prosty sposób uzyskać ciekawą i atrakcyjną pracę. Wystarczy uzbroić gumę w lekką główkę, w przedziale 5 do 7gram, z przydługim hakiem. Hak w główce jigowej powinien wychodzić w gumie tuż u nasady ogonka. Dodamy w ten sposób do standardowej pracy ripperka efektowne migotanie, bardzo prowokujące szczupaki i okonie.
Modyfikowana gumka wrzucona na niewielką głębokość niezwykle interesująco prezentuje swoje smakowite walory. Polecam też tego rodzaju przynętę prowadzić w bardzo leniwy i ospały sposób.
Ciekawym sposobem prowokowania leniwych drapieżników w rzece jest również tzw. wsteczny bieg. Cała sprawa polega na tym, aby odnaleźć „pewne” miejsce, gdzie przebywają drapieżniki. Technika polega na prowadzeniu lekkiej wahadłówki, nienagannie pracującej obrotówki czy doskonałego woblera, do tyłu. Stając przed stanowiskiem ryb, rzucamy przynętę za wybraną miejscówkę. Nawijając linkę wprowadzamy wabik przed miejsce, gdzie spodziewamy się ryb. I uwaga... Odbezpieczamy blokadę kołowrotka i kręcimy korbką w odwrotna stronę. Staramy się oczywiście, aby nurt rzeki nadal wprowadzał naszą przynętę w pracę, ale jednocześnie przynęta pracując, musi spływać do tyłu. To dość trudny trik, ale zapewniam, że na pstrągi piekielnie skuteczny. W ten sposób wielokrotnie przekonałem do współpracy najbardziej wybredne ryby.


kleń na wobler

foto: Czasem, tylko wobler o wyjątkowej pracy potrafi skuścić do brania klenia. Zwykle własnie wtedy ryby na nic innego nie chcą nawet rzucić okiem.

Stosowanie różnorodnych technik i sposobów łowienia drapieżników jest niewątpliwie związane z rozwojem naszych umiejętności oraz wędkarskiego cwaniactwa. Podglądając naturę oraz wędkarzy, spędzających nad wodą całe życie, jesteśmy w stanie wyciągnąć wnioski pozwalające nam na bardzo skuteczne łowienie. Technik, sposobów i trików, jakie stosują spinningiści, jest cała masa. Część dotyczy sposobów prowadzenia, inne znowu wynikają z charakteru stosowanych przynęt. Wykorzystywanie niekonwencjonalnych metod w wędkarstwie bardzo często będzie owocowało doskonałymi rezultatami.

skomentuj artykuł na  FORUM

autor: Reigiusz Kopiej
foto: Michał Barabasz, Remigiusz Kopiej


przeczytaj więcej o:
jak łowić ryby
sandacz w zbiorniku zaporowym
łowienie w rzece
łowienie na koguty
rodzaje woblerów
bolenie - przynęty i techniki

zobacz też:
przynęty spinningowe
błystki obrotowe
błystki wahadłowe,
mikrowoblerki - smużaki
przynęty podlodowe
woblery na szczupaka



Zgłoszenie nadużycia
Temat zgłoszenia
Opis problemu:


Zgłoś nadużycie

Udostępnij ten artykuł:
Facebook Google Bookmarks Twitter LinkedIn

Oceń artykuł
koronka1koronka2koronka3koronka4koronka5

polecane dla Ciebie

Artykuły

Database error: Invalid SQL: SELECT news.* FROM news news LEFT JOIN produkty_typy typy ON typy.idprod = news.id WHERE news.pokaz=1 AND news.id!='176' GROUP BY news.id ORDER BY DESC LIMIT 6
MySQL Error: 1064 (You have an error in your SQL syntax; check the manual that corresponds to your MySQL server version for the right syntax to use near 'DESC LIMIT 6' at line 6)

Session halted.