Nie jesteś zalogowany/-a ZALOGUJ SIĘ lub ZAREJESTRUJ SIĘ
Jesteś tutaj: Corona-Fishing > Grupy

Sierpniowe strzygowanie


offline
ADMIN 2011-09-02 18:23

Użytkownik
Użytkownik
Posty:
Specjalnie dla Sławka za Strzygę i jej czarodziejską ekipę.
offline
frajter 2011-09-03 14:35

Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1750
Remik coś mi się zdaje że to nie chodziło o strzygi artykuł jak zwykle pełen emocji autora ale strzygi strzygami ja z tych emocji wywnioskowałem że cieszy Cię fakt że na miejscu znalazłeś kompana na właśnie to strzygowanie
offline
dawid_1976 2011-09-03 22:15

Użytkownik
Użytkownik
Posty: 786
w wedkarstwie jest tyle samo emocji związanych z samotnym szperaniem co z wędkarswem połączonym z szperaniem we dwoje. Adam ujął sedno sprwy, bratnia dusza nie wadzi nawet przy rybach typu pstruch czy bolk, pod warunkiem dobrego współgrania. Moimim super zgranym kompanem jest Smaku ze względu na wszystkie okolicaznościci,(piwo wywałka zluzowanie ciężkie łowienie i kopniaki piesków) co do zapalczywości jest Adam a co do harmii to Henk jest szczytem spokoju i zrównoważenia, i w momencie jak się spotkamy wszystcy razem to 100% zadowolenia jest gwarantowany, nawet gdy rybki się wypną dupką w stronę słońca, i za to kocham nasze hobby,bez względu na okoliczności można sobie zapewnić pełen relaks i odpoczynek poiązny z tym co się kocha.
offline
Remik 2011-09-05 09:40

Człowiek CF
Człowiek CF
Posty: 3388
frajter:
Remik coś mi się zdaje że to nie chodziło o strzygi artykuł jak zwykle pełen emocji autora ale strzygi strzygami ja z tych emocji wywnioskowałem że cieszy Cię fakt że na miejscu znalazłeś kompana na właśnie to strzygowanie

Adam, przez wiele lat łowiłem pstrągi jako samotnik. Nie wyobrażałem sobie, że można te rybki ścigać we dwójkę. Wspólnie z Łukaszem łowimy systematycznie i jakoś nam się to wszystko ładnie poukładało choć przyznam, że na początku byłem nieco poirytowany nową sytuacją. Dziś wygląda to całkiem przyzwoicie. Ma to plusy ale i są minusy.



...a co do strzygi moim zdaniem to wobler totalny a strzyga łamana hm...
offline
Szaker 2011-09-05 11:32

Użytkownik
Użytkownik
Posty: 2
Witam



w artykule opisane jest jak woblerek ładnie pracuje w nurcie i jak go w takim nurcie prowadzić, a jak wygląda sprawa na odcinkach gdzie nurt jest bardzo wolny lub wolny. Czy strzyga w ogóle będzie się w takich miejscach sprawdzała, jęzli tak to jakie sposoby prowadzenia mogą być najlepsze?



Pozdrawiam

Przemek
offline
Remik 2011-09-05 15:10

Człowiek CF
Człowiek CF
Posty: 3388
Szaker:
Witam



w artykule opisane jest jak woblerek ładnie pracuje w nurcie i jak go w takim nurcie prowadzić, a jak wygląda sprawa na odcinkach gdzie nurt jest bardzo wolny lub wolny. Czy strzyga w ogóle będzie się w takich miejscach sprawdzała, jęzli tak to jakie sposoby prowadzenia mogą być najlepsze?



Pozdrawiam

Przemek

czekałem troszkę na odpowiedz Pana Sławka bo nikt lepiej o czarownicy nie napisze jak on sam...



Strzyga to typowy wobler nurtowy bowiem swoje najlepsze walory ukazuje w zderzeniu z zawirowaniami, nurtami wstecznymi itp. Podciągany pod prąd hula po całej niemal szerokości rzeki Dla jednych to wada dla innych zaleta. Z tej charakterystyki wynika jedna bardzo istotna właściwość Strzyga jest wyjątkowo podatna na prądy.



Co do prowadzenia w wodzie stojące i o małym przepływie... tutaj woblerek będzie bardziej stabilny ale ciągle będzie miał tendencje do odjazdów. Te można wywoływać samym kijem przez odpowiednie tzw. strzepywanie. Kiedy prowadzimy przynętę bardzo wolno ta wyraźnie migocze ale idzie po jednej linii, kiedy lekko zadrgamy szczytówką woblerek zacznie od nowa łapać stabilizacji i tor pracy wówczas zacznie nam uciekać na boki.
offline
Luka 2011-09-06 08:28

Użytkownik
Użytkownik
Posty: 582
Remik:
frajter:
Remik coś mi się zdaje że to nie chodziło o strzygi artykuł jak zwykle pełen emocji autora ale strzygi strzygami ja z tych emocji wywnioskowałem że cieszy Cię fakt że na miejscu znalazłeś kompana na właśnie to strzygowanie

Adam, przez wiele lat łowiłem pstrągi jako samotnik. Nie wyobrażałem sobie, że można te rybki ścigać we dwójkę. Wspólnie z Łukaszem łowimy systematycznie i jakoś nam się to wszystko ładnie poukładało choć przyznam, że na początku byłem nieco poirytowany nową sytuacją. Dziś wygląda to całkiem przyzwoicie. Ma to plusy ale i są minusy.



...a co do strzygi moim zdaniem to wobler totalny a strzyga łamana hm...

Pewnie że fajnie jest mieć kompana wypraw wędkarskich, o ile łatwiej jest sprawdzić koncepcje, znaleźć właściwą przynętę czy kolor itp.

Ile to razy kumpel nad wodą swoim zacięciem zmusza do dalszego wysiłku, to takie małe współzawodnictwo które daje dobre efekty.

Patrząc teraz na nasze wspólne początki łowienia pstrągów to faktycznie Remek miał ciężko ale dla mnie była to i jest nadal najlepsza nauka pstrągowego fachu.



Tak czy siak nie ma to jak wspólny wyjazd na ryby, omawianie koncepcji podczas długiej podróży granatowym bąkiem, ciężkie poranki po zbyt krótkim śnie i najlepsza na świecie głupawka po męczącym dniu nad rzeką.



Co do strzygi... Remek opisał temat jak należy ja dodam tylko... jest wiele rzeczy wartościowych ale nad brzegiem pstrągowego domu nie ma nic cenniejszego niż dobra strzyga i nie ma kasy za jaką ktoś mógłby ją w takim momencie kupić ode mnie, nie ma takiej kasy...
offline
Remik 2011-09-06 09:04

Człowiek CF
Człowiek CF
Posty: 3388
heheh - mówisz o tej którą nazwałeś wyciągaczem... otej z czerwonymi kotwiczkami?
offline
Cykadass 2011-09-06 09:30

Człowiek CF
Człowiek CF
Posty: 5168
Nie lubię komentować artykułów wędkarskich, bo nie mam po prostu na to czasu. Poza tym jestem zbyt drobiazgowy i wdając się w jakąkolwiek dyskusję musiałbym ujawniać rzeczy i sprawy, których z pewnych względów nie chcę zdradzać. Czasami reaguję dopiero wtedy, gdy uważam, że ktoś „przegina pałę”. Wędkarstwo jest rodzajem sztuki, ale w tym wypadku talent nie ma żadnego znaczenia. Tylko inteligencja i doświadczenie odgrywają rolę w windowaniu poziomu tej sztuki. Czytając artykuły Remika bacznie obserwuję zakres mojej filozofii na jego sposób podejścia do sztuki łowienia. Kiedy go poznałem zadawałem mu ( tak jak i On dla mnie, ha, ha ) wiele podchwytliwych pytań. Dopiero, gdy przekonałem się, że nie jest to „zwykły i szary moczy kij” , zdecydowałem się na współpracę. Zrozumiałem, że w większości zagadnień wędkarskich mamy bardzo podobne poglądy. Także w sprawie ( bardzo dla mnie ważnej ) podejścia do przyrody, jej traktowania i tworzących się uczuć z nią związanych. Pomyślałem sobie, że w tandemie możemy powoli tworzyć inny model wędkarstwa, różniący się zasadniczo od tego, latami kształtowanego, często przez ludzi nie mających zielonego pojęcia w kwestii nawet spraw podstawowych…Zbyt wielu ludzi w naszym kraju urosło niezasłużenie do rangi gwiazd, celebrytów…W każdej jednej zresztą dziedzinie…Czyżby ten naród zgłupiał już zupełnie?

Każdy jeden rodzaj przynęty do „czegoś” służy…Wszystkie przynęty dzielą się na bardzo wiele rodzajów. Wśród tych rodzajów istnieje następny podział : na wielkości, masę, kształt, pływalność, no i wreszcie kolory…To jeszcze nie koniec, bo tu następuje następne „dzielenie” : na typ akcji (czyli zachowanie się przynęty w wodzie przy pomocy naszej ingerencji, lub bez niej), zdolności akustyczne, zapachowe i wizualne…Jest jeszcze kilka czynników, ale zachowam je dla siebie. To wszystko tworzy przynętę. A co tworzy wędkarza? Właśnie to, o czym wcześniej napisałem – inteligencja i doświadczenie. Można tworzyć różne przynęty i kierować się różnymi przesłankami : modą, popytem, bezpieczeństwem produkcji. Można także wspiąć się trochę wyżej i budować przynęty z większym zaangażowaniem skierowanym w strefę łowności. I tu będziemy mieć do czynienia z przynętami tworzonymi przeważnie przez rękodzielników ze sporym praktycznym doświadczeniem…Są to przynęty robione pod konkretne ryby i warunki… Ukierunkowane. Jednak nie ma możliwości zbudowania uniwersalnej przynęty spełniającej wymogi łowności wszędzie i zawsze. Niestety…A może i na całe szczęście…Proszę, czytajcie artykuły Remika, bo On nic nie ściemnia…Pisze szczerze o swoich uczuciach i…odczuciach. Ja na razie jestem „od fizycznej roboty”, a nie „papierkowej”, ha, ha…

offline
Luka 2011-09-06 13:42

Użytkownik
Użytkownik
Posty: 582
Remik:
heheh - mówisz o tej którą nazwałeś wyciągaczem... otej z czerwonymi kotwiczkami?

Ta wersja to już jest kosmos - nie chcą a uderzają dobre co? "widziałem bezsilność w oczach tych skubańców"... ale te "normalne" - celowo dałem cudzysłów - są rewelacyjne z tymi odjazdami ufff na początku bałem się rzucać bo nie wiedziałem gdzie popłynie



Panie Sławku może i nie da się zbudować przynęty najlepszej na zawsze i wszędzie ale na konkretne warunki już są STRZYGI!

15 lat na rynku
Raty 0% PayU PayPo
0.44 s