El Trotto
Wiecie jak to jest spotka? si? nad wod? w grupie najlepszych w?dkarskich kompanów. Wiem, ?e wiecie. To poza samym spinningowym podkradaniem to najlepszy element naszego hobby. Wiecie jak to jest jecha? pó? Polski po to, aby pow?cha? jak pachnie pomorska tro?. To droga, która mija na nieustannych dyskusjach i tworzeniu bajek z krainy salmonidów.
Ca?a nasza grupa El Trotto zebra?a si? w najbardziej zacisznym miejscu gangsterskiego lochu. Don Sylwio zasiad? na swym pot??nym fotelu i po chwili milczenia, charakterystycznym dla siebie g?osem rzek?:
Bracia moi! Trociarze! Czas nasta? do tego, aby zmierzy? si? z trudami zimowej rzeki i chytrymi jak lis trociami. Opowiem Wam jak jest z t? wredn? ryb?. Powiem Wam jak wszystko trzeba pouk?ada?, aby atakowa? z zasadzki czarnego samczura. Co zrobi?, aby najwi?ksza i najbardziej zakrzywiona kufa, nie przeszkodzi?a mu w zaatakowaniu naszych wabików.
Wszyscy siedzieli?my s?uchaj?c opowiada? Don Sylwio. Ten snu? wywody dotykaj?c wszystkich najwa?niejszych aspektów trociowego fachu. Opowiedzia? nam o miejscówkach, o tropieniu ci??kiej lochy, mówi? o konkurencji... Wiedzieli?my wszystko. Ekipa by?a zwarta i gotowa, wszyscy na?adowani energi? i animuszem. Nawet gdzie? z k?ta s?ycha? by?o ciche okrzyki bojowe. Bitwa mia?a rozpocz?? si? na nast?pny dzie?...
Wybiegli?my nad wod? z kijami wszelkich marek. Czarne, br?zowe, zielone. Ko?owrotki l?ni?y w nie?mia?ych promykach s?o?ca niczym he?my rycerskie. No i te bajecznie kolorowe przyn?ty z ostrymi jak brzytwa grotami kotwic. Natura zostanie dzi? pokonana. Nie straszna nam by?a zima. ?nieg g??boki po kolona, nawisy d?ugie na trzy metry i woda, która wysz?a z koryta. Co to dla nas. Opowiada? o samej walce i tropieniu nie ma co. No bo nie b?d? przecie? pisa? o tym, ?e w Jeniseju s? takie wiry co koniom chc?cym wody chlipn?? g?owy ukr?ca, czy o tym ?e Dioda pioruny w s?oiki ?apie. Ekipa podda?a si? po kilku godzinach. I na dyskusjach i opowiadaniach dzie? nam min??.
Don Sylwio chc?c doda? wszystkim otuchy zorganizowa? biesiad?, gdzie siedli?my przy suto zastawionym stole. Woda ognista pola?a si? strumieniami a jad?o ugina?o d?bowe blaty. 20 zbrojnych organizowa?o si? na dzie? nast?pny. I znowu o rybach rzekli?my i o tropieniu i o holowaniu i o podej?ciu. Wszyscy nabrali?my energii do polowania. Niech no tylko te trocie nam si? poka??, niech no tylko samczur sw? czarna kuf? spod nawisu uka?e.
I pokaza?. Ale wielk? fig? naszej zbrojnej El Trotto. Przemo stan?? pod drzewem i chodzi? nie chcia?, bo po co. Przecie? trocie musz? siedzie? w tej jamie. Micha? obra? sobie jedn? esk? do tego, aby wszystkie przyn?ty jednej rybce pokaza?. Dawid w gustownych polaroidach wypatrywa? najwi?kszego okazu a Czarny pad? na kolana przed kolejnym ci??kim samczurem. I by?o chyba najfajniej jak si?gam pami?ci?. Wszyscy bawili si? wspaniale. Wszyscy ?owili do bólu i nikt z nas nawet skubni?cia nie poczu?, no prawie nikt... ale to sobie pozostawimy tylko dla nas.
Artykuły

































