Nie jesteś zalogowany/-a ZALOGUJ SIĘ lub ZAREJESTRUJ SIĘ
Jesteś tutaj: Corona-Fishing > Eksperci CF
Remigiusz Kopiej

Remigiusz Kopiej

Spinning
Specjalizacja: casting fotograf jerki spinning vertical
Miłośnik i kolekcjoner przynęt wędkarskich, od zawsze starający się odpowiedzieć sobie na pytanie, co decyduje o skuteczności woblera. Wielbiciel pstrągów, wędkarstwa i przyrody. Kiedyś podróżnik, trochę fotograf, a dziś ojciec i właściciel Corona Fishing
Zamiłowanie do podwodnego świata bez dwóch zdań zawdzięczam rodzicom. Wędkarskie opowieści, podglądanie wszystkiego, co pływa w wodzie kształtowało pasję, która z czasem przeodziała się w miłość do rzek, strumieni i wszelkich mieszkańców leśnych potoków. Wspólne wyprawy organizowane przez mojego Tatę, pozwalały na powolne odkrywanie magii związanej z życiem pod wodą.

O rybach…
Pierwszych ryb nie pamiętam, choć mój Tato wspomina o łowieniu okoni z pomostu na sama żyłkę i hak z czerwonym robakiem. Nie pamiętam, bo dla podniesienia poziomu bezpieczeństwa byłem mocowany do pomostu sznurkiem ;) Tak na serio, pierwsze były okonie na obrotówki Droppen, potem karpie na kluski. Następnie długo liny, które zawróciły mi w głowie całkiem na serio… To wszystko nic! Ryby, które wyrwały mnie ze szkoły, potem ze studiów, a dalej z pracy w garniturze, to pstrągi potokowe. Dla pstrągów w chałupniczy sposób produkowałem woblery i blaszki. Potem sprawdzałem wszystkie swoje wynalazki w dzikiej rzece. Los chciał podratować mi niemal prywatną, nie dotkniętą przez człowieka leśna rzekę z pstrągami. Ta właśnie lubuska rzeczka kształtowała mnie jako wędkarza. Tam złowiłem swoje pierwsze trzydziestaki, pięćdziesiątaki. Tam przetestowałam pierwszą Rapalę. Z biegiem czasu mój leśny strumyk stawał się zbyt płytki, wąski, zbyt mały. Rzeki się powiększały, a wraz z tym zwiększały się pstrągi. Nad brzegami pstrągowych rzek poznawałem pierwszych rękodzielników. Wówczas budowaliśmy przynęty, wzajemnie wymieniając się doświadczeniami. To był czas, gdy ster wykonywały był z dwudziestogroszówki, a jedynym klejem był Distal.

Wielkie nizinne rzeki były dla mnie tajemnicą, którą odkryli przede mną lokalni wędkarze. Wielkie bolenie, jazie i klenie w końcu lat 90-tych biły rekordy notowane w PZW. To był odrzański standard, który zapewne już nigdy nie powróci. Ówczesne życie nastolatka, a potem studenta podporządkowane było woblerom, wahadłówkom i innym magicznym przynętom.  Produkowaliśmy je tylko dla siebie, czasem dla znajomych. Nikt przynęt wówczas nie sprzedawał, za to funkcjonował handel wymienny. Piękne wędkarskie czasy!  Wielka nizinna rzeka zaczęła konkurować z pstrągowymi strumieniami. Pstrąg rywalizował z sandaczem i okoniem. Były epizody kleniowe i boleniowe. Wspomnienia, dzikich i bardzo rybnych rzek ziemi lubuskiej pozostaną w wędkarskiej pamięci na zawsze. Rekordowe bolenie, klenie i barzany zapewne już nigdy nie powrócą. Gigantyczne okonie łowione w opadzie na wahadłówki kuszą do odwiedzania starych miejsc…

Obecnie…
Ziemia lubuska została zdradzona na rzecz Mazowsza i Wisły. W Warszawie wędki zostały na bardzo krótko zamienione na garnitur. Nurt Wisły jednak nie pozwolił daleko od siebie odejść. Podczas kolejne trasy do pracy, podczas wlekącego się na moście Łazienkowskim korka pozostawała chwila na spoglądanie na warszawską rzekę. Kolejny korek, kolejny raz obraz Wisły dał sygnał do zmiany i powrotu do tego, co najbardziej lubiłem. Chwile po tym powstaje Corona Fishing, początkowo jako klub pasjonatów wędkarstwa, skupionych wokół ręcznie wykonywanych przynęt, z czasem wzbogacony o miłośników wędek St.Croix. Firma Corona Fishing stała się jednocześnie pasją, przygodą, oraz źródłem utrzymania. Dziś skupiamy wielu doskonałych rękodzielników, którzy wspólnie z nami kultywują piękną historię polskiego rękodzieła i nadal produkują znakomite przynęty spinningowe, które każdy wędkarz w Polsce może na swoim łowisku zastosować na najbardziej cwane drapieżniki.  W międzyczasie odzywa się nieco przyćmiona miłość do pstrągów i górskich rzek, która przynosi kolejną, tym razem chyba najbardziej świadomą pasję, którą staje się Norwegia i żyjące tam łososiowate. Pierwsze survivalowe wyjazdy i kilkunastodniowe życie nad brzegiem krystalicznych rzek okazują się kwintesencją tego, czego chcę od wędkarstwa.

Corona Fishing z czasem staje się producentem wielu przynęt wędkarskich, nadal współpracujemy z wieloma, najlepszymi rękodzielnikami w Polsce. Po 12 latach działalności uruchamiamy własną linię produkcyjną specjalistycznych wędzisk spinningowych, które zyskują uznanie wielu wędkarzy w Polsce, jak i poza granicami naszego kraju.
 
15 lat na rynku
Raty 0% PayU PayPo
0.23 s