Nie jesteś zalogowany/-a ZALOGUJ SIĘ lub ZAREJESTRUJ SIĘ
Jesteś tutaj: Corona-Fishing > BLOG
blogi
Blogi
czerwone wytrawne cdn.
2013-03-30 00:00

Od tekstu, który napisałem pod wpływem Bodoaxa minnęło już prawie 2 latka . Większość tutaj Obecnych Ludzi nie czytało pewnie moich wypocin, nie w tym rzecz, siedzę w ten prawie kwietniowy wiecz,ór i dołuję. Jeszcze nie nastał"sezon" a ja już mam depreche po ostatnim roku. To co dzieje się w przyrodzie jest naturalne nawet regularna zima w marcu, ale to co dzieje się w wędkarstwie to już jest blamaż. Nie jest to już tekd\st o wspaniałości wędkrstwa lecz o jego uopadku, coraz więcej skupiamy uwagę na wędkach kołowrotkach, przynętach, czemu? Kto nie zadaje sobie tego pytania, ten szczęśliwy, też bym tak chciał ale prawda jest taka iż z braku "laku" zajmujemy się czym kolwiek. Nasza cała zapalczywość w śledzenu, tropieniu i ułańskiej fantazjii, kieruje się w stronę? no właśnie jaki mamy wybór? może znaczki? nieeee... może pić na umór? hmmm jakieś to wyjście jest :) ale wciąz nie chodzi nam o to, czgo chcemy? pojechać nad wodę, poznać Smak (for4 Smaku) przygody, odkryć nową woe i może połowić rybki. Ale z roku na rok staje się to trudniejsze, przysparza wielu problemów i już nic nie jest takie jak jiedyś.... Jak się na to przestawić? jak rzyć w czasach gdzie złowienie ryb w pseudo dzikich rzekach graniczy z cudem. Dziś jechałem ze Smakiem na karwidołek zabraliśmy kolegę mego co ostatnio na Odze łowił z 10 lat temu, coś tam coś tam i On opowiada..... na lweo szło się na szczupaki a na prawo na sandacze..... nie wiedziałem czy się śmiać czy płakać,,,, Właśnie skończyło mi się czerwone wytrawne........ Moje przemyślenia dedykuję wszystkim, którzy nie zaznali czasów świtności :) cokolwiek to znaczy.


cztery pory roku
2010-03-11 19:14
Zima się dała we znaki w tym roku, ale czy to jakieś odstępstwo czy może już zapomnieliśmy jak to bywa zazwyczaj - że są pory roku, które przychodzą po sobie.
Przyzwyczailiśmy się po ostatnich latach do braku mrozu i śniegu i dogodnych warunków wędkarskich, co nie powiem jest miłe, ale chyba totalnie burzy pożądek przyrody i wprowadza totalny bałagan. Teraz tak patrzę na to wszystko gdy coraz częściej słońce zaczyna się pojawiać i robi się z każdym dniem coraz przyjemniej, że taka zima powinna być co roku tak jak to bywało we wcześniejszych latach, bo dzięki niej wszystko jest w normie, rzeka wylewa na czas a nie w środku lata, rybki może się normalnie powycierają, dostaną przez zimę i wiosnę trochę oddechu i będzie poprostu normalnie. Z jednej strony klnę na czym świat stoi że nie mogę połowić, ale z drugiej wiem że to dobrze i się cieszę.

depresja
2009-12-05 10:03
Już trzy tygodnie nie byłem na rybach, nie wim co mam z sobą robić, kolejny "wolny" weck& a ja w domu, siedzę i nakręcam się jakimiś doniesieniami ktoś coś gdzieś, chyba niedługo ocipieję. Krzątać się po domu można godzinę lub dwie ale nie cały dzień, czuję się jak na kacu albo jakbym przestał palić fajki, ten ciągły niepokój wewnętrzny który mnie wciąż nie opuszcza, gonitwa myśli i wymyślanie sobie zajęć, ale to wszystko na nic, brak wędkowania sprawia że mam wielkie głody wędkarskie, czyżby to było aż tak uzależniające? Jak jutro mi się nie uda wyrwać z tej matni to wyląduję w pobliskim szpitalu obłąkańczym z podejżeniem o niepoczytalność, najgorsze jednak w tym jest to że zaczyna się zima a dla mnie to nie 3 tygodnie bez wędki tylko cztery miesiące, czarna rozpacz, chyba muszę znowu odświeżyć pstrągowanie alboco, oj ile bym dał żeby tylko chociaż na chwilę pobuszować po rzece, poczuć w ręku kijek i przechytrzyć jakąś rybcię...

k....
2009-10-26 11:30
Spotkałem "wędkarza" mniejsza z tym kto z kąd to nie w tym rzecz, pogawędziłem z nim troszkę przy piwku, sprawiał bardzo normalne wrażenie rozmowa sensowna i na temat wnioskowałem że pożądny z niego chłop i ma pojęcie o tym że ryb coraz mniej i trzeba je szanować itp. itd., aż do pewnego momentu gdy rozmowa weszła na temat sumów i tu tak zwana krowa dała nurka ,od tego momentu żadne inne słowo mi się nie ciśnie na usta jak tylko wielkie KURWA (sorki za wyrażenia ale nie nadużywam teraz tego słowa). Koleżko mi zaczął opowiadać o tym jak ciężko złowić dorodne osobniki tego gatunku i jak długo (bo ponad dwa lata) musiał się od innych kolegów uczyć tej ciężkiej sztuczki i nie byłoby w tym nic nienormalnego gdyby w pewnym momencie nie stwierdził że zawsze łowi je zimą i to po parę sztuk. Żadne argumenty typu że szarpie je za kapotę z zimowisk nie miały najmniejszego sensu, najgorsze te jego przekonanie że on przecież strasznie się namęczył żeby się tego nauczyć, i to naprawdę nie jest takie proste i że on nie używa wcale kotwic tylko gumę na haku (guma po to żeby główka ustawiała się w lini prostej - skuteczniejsze), masakra, makabra, nie wiem jak opowiedzieć taką rozmowę ale na pytanie czy nie warto było się przez ten czas uczyć złowić go normalnie za pysio w okresie letnim, odpowiedział mi tylko że zimą łapie ich nieraz po parę sztuk nie tak jak latem. Jeszcze raz sobię muwię pod nosm k....

Żółty jesienny liść
2009-09-23 09:15
Taaak zaczęła się właśnie jesień i czas kiedy wielkie drapieżniki coraz częściej zaczynają interesować się przynętami. Wrzesień i październik to jeszcze często ta piękna jesień, kiedy kolorowe liście zaczynają spadać z drzew ale nadal jest słonecznie, kolorowo i pięknie. Szczupaki zaczynają się przygotowywać do zimy, robią się po prostu głodomorami które rzadko kiedy przepuszczają okazję na solidny kąsek, bolenie zaczynają schodzić głębiej i zwalniać ze swoimi dzikimi polowaniami. Teraz następuje czas migracji ryb na głębsze stanowiska, z bardziej spokojną wodą, coraz chętniej atakują przynęty duże i wolniej prowadzone, zaczynają „kalkulować” co się opłaca zjeść, bo o dobry kąsek coraz trudniej.
Okonie świetnie atakują przynęty bez zbędnych zabaw, podskubywań i ceregieli. Pierwsze chłodne, mgliste i dżdżyste październikowe poranki przynoszą nam więcej kopnięć sandaczy i to tych z górnej półki, złoto-czarnych, tłuściutkich wampirów, stają się one trochę mniej wybredne i podejrzliwe, po prostu muszą jeść coraz więcej odkładając siły na zimę.
Pierwsze przymrozki listopada to z pewnością „żniwa”, czemuś ten przełom powoduje wzmożenie żerowania drapieżników i amok wędkarski, chyba każdy z nas czeka na ten pierwszy szron, który wyznacza tylko jeden kierunek, rzekę lub jezioro.
Niewątpliwie jesień to czas polowania na okazy i właśnie teraz mamy największe szanse na ich złowienie i spotkanie się oko w oko z wymarzonymi metrówkami, tylko nie zapominajmy że jest ich najmniej i wymagają od nas cierpliwości i szacunku.

Wiosna - piękna i bestia
2009-04-20 20:42
Wiosna wiosna wszędzie to czuć i widać, za oknem zielono, kwiecie się rzuciło, ptakolki cwierkają, słońce przygrzewa, nie można już wytrzymać trzeba jechać nad wodę, czekałem na tą chwilę długie parę miesięcy. Pakuję w niedzielkę majdan i w raz z rodzinką wyruszam na Odrę, na miejscu okazuje się że jest jeszcze piękniej niż w mieście, zieleń, zieleń i zieleń, wszystko aż kipi od wiosennej chęci życia, woda idealna podwyższona. I tu nagle zaczyna się problem, dziwne ale ja nie wiem po co wziąłem wędkę, połowiłbym troszkę że aż mnie ściska ale nie mogę bo nie mam co, w pudełkach sterty przynęt duuużych, szczupakowych, sandaczowych, sumkowych i ani sztuczki mniejszych, na kręciołku plecionka. Tak to jest jak ktoś za bardzo wkręca się w połowy od 1 maja do 1 stycznia. Ale jakoś mi te drapieżniki co zamiast ząbków mają dziąsła nie pasują, choć nic im nie brakuje z waleczności i wyglądu a nieraz wręcz dają masę frajdy. I w ten sposób zaliczam pierwszy wyjazd na rybki nie oddając ani rzutu i tak wracam do domu szczęśliwy i wściekły zarazem.

Oceń blog
koronka1koronka2koronka3koronka4koronka5

15 lat na rynku
Raty 0% PayU PayPo
0.28 s