Nie jesteś zalogowany/-a ZALOGUJ SIĘ lub ZAREJESTRUJ SIĘ
Jesteś tutaj: Corona-Fishing > Artykuły > Zabierz ślubną na śledzie...
Artykuły
Zabierz ślubną na śledzie...
2012-03-05 00:00

Może to sen był, a może jawa, czyli opowieść...o śledziach i marzycielce żonie.

Ostatnie dni maja. W szkołach jest już po maturach; niektórzy abiturienci drżą przed egzaminami na wyższe uczelnie, inni myślami są już na wakacjach, oczekując tylko niecierpliwie odbioru cenzurek. A kiedy ma zabrzmieć ostatni dzwonek, dopiero wtedy wielu rodziców zastanawia się dokąd pojechać na wakacje. Wprawdzie jest to już „co nagle to po diable”, ale często tak bywa. Wiem, bo na własne życzenie znalazłem się pewnego roku w takiej sytuacji, kiedy mogłem wraz z rodziną wyjechać na wakacje na przełomie maja i czerwca. Na razie obowiązki jeszcze wzywały do pracy.


wędkarz

Staję na przystanku WKD i czekam na pociąg. Po chwili podjechał, więc wchodzę do wagonu i rozsiadam się na ławce. Mój brat-łata Włodek, towarzysz wędkarskich wypraw, dosiada się na najbliższym przystanku. Już z dala gęba roześmiana od ucha do ucha (u tego wiecznego optymisty tak jest zawsze), ale zanim podszedł do ławki, dostrzega, że ze mną coś jest nie tak i mina mu rzednie. Wita się ze mną i delikatnie pyta:

A coś ty z rana taki zmarnowany? Stara nie dała ci w nocy spać, czy kanapek do roboty nie zrobiła?
Westchnąłem ciężko i odpowiadam:
Tam zaraz kanapek, kanapek … chyba wpadnę w depresję.
O, ho, ho! Nielicho brzmi, to coś poważnego! Spowiadaj się!
Kurde, szczaw! Mam urlop w końcu maja i dylemat, gdzie jechać! Tylko patrzeć cepry pojadą w ukochane góry, szczury lądowe wezmą azymut na północ, nad równie ukochane morze, nasze morze...
I co, tatusiu, a ty masz problem?
Jakbyś zgadł! Bo widzisz, syna swędzi, więc chce się podrapać… po górach. Córcia pragnie zostać czekoladką, więc marzy… o plaży. A moje ślubne szczęście, wyimaginuj sobie waćpan, odważyło się śnić o wakacjach na Hawajach! Marzycielka, co?! Wypisz, wymaluj – masz babo placek!
Nie martw się! Pamiętasz, jak mawiał nasz profesor Mikuś? „ Mądrej głowie dość kijem w łeb”!
Ha, świetnie! Bez wątpienia brzmi to motywująco!

Siedzieliśmy obok siebie na tyle wygodnie, na ile mogła pozwolić twarda ławka. Włodzio zaś zaczął otaczać mnie wizją wędkarskiego urlopu.

Podrap się stareńki w tę swoją siwiejącą od kłopotów glacę…
Zaraz też miałem dowiedzieć się, jak ściągnąć to całe towarzystwo z obłoków na ziemię, by przywrócić ich na łono realizmu. I już słyszałem, co mam robić:
„Zacznij od starej. Wytłumacz jej, że częściej powinna oglądać dzienniki telewizyjne, a nie wenezuelskie seriale z chusteczką do nosa w rękach. Wtedy wiedziałaby, że właśnie na Hawaje terroryści wymierzyli swoje rakiety i tylko patrzeć jak je odpalą, a ty za mięcho armatnie robił nie będziesz. Twoje dzieci tym bardziej. O, widzisz! I teraz masz okazję podlizać się. Powiedz jej, że już na pewno zapłakałbyś się na śmierć, gdyby ci ją przyszło tam stracić. To ją w zupełności przekona… przynajmniej powinno. Powiedz to koniecznie, przecież nieważne, co tak naprawdę myślisz.

Teraz weź na celownik synalka. Wytłumacz młodemu, że jak sobie ręce poobciera, drapiąc się po skałkach, to będzie miał takie chropy, że żadna dbająca o urodę dziewczyna nie pozwoli mu głaskać się po swojej aksamitnej skórce z obawy przed jej wygrawerowaniem i będzie tylko na jej widok dostawał nadmiernego ślinotoku. A jak nie, odpuść sobie, niech tam jedzie. I teraz patrz! Masz przed sobą aliantkę!


łódź rybaka

To twoja córcia we własnej osobie. Przecież ona chce tego samego, co ty, wypadu nad wielką wodę. I tu nie musisz się łamać. Tobie wprawdzie nie chodzi o plażę, bo piachu masz dosyć przed domem. Poprzyj ją w przekonaniu, że jej wybór to strzał w dziesiątkę. Ona musi tylko przekonać mamcię i braciszka. Gwarantuję ci jednak, że wywiąże się z zadania znakomicie i sobie z rodzinną koalicją oportunistów poradzi. Mamuśkę przekona, że jeśli chce otrzeć się o wielki świat, jaki widziała w snach o Hawajach, to proponujecie jej wyjazd, na który was finansowo stać, czyli nieco bliżej, bo tylko do Świnoujścia. Musisz pogodzić się przy tym z faktem, że nic za darmo nie ma i to, że ją przekabaciłeś na swoją stronę, będzie cię w miejscu urlopowego pobytu kosztować. Nie bój się, już one potrafią kasę wyciągać, niezależnie od wieku! A Świnoujście to krok do Międzyzdrojów.

Tam zaś Aleja Gwiazd jak w Hollywood, więc o co chodzi? Będzie twoja stara miała wielki świat, czy nie?
A syn? Zleć ten problem córci. Siostra brata prędzej przekona niż ty, bo w relacjach między nimi nie występuje konflikt pokoleń ... szykuj następne zaskórniaki...

Pozbywszy się wyżej wymienionych problemów, i co jasne, części kasiory, zostaje ci tylko jedno. Robisz po kryjomu przed rodzinką kipisz w swoim wędkarskim dobytku. I tu może dopaść cię dylemat żywcem wzięty od biskupa, czyli: - „osiołkowi w żłoby dano, w jednym owies, w drugim siano...”. Przepraszam! Nie myśl, że próbuję cię porównać do krnąbrnego bydlęcia, bo to tylko wspomniany biskup Krasicki przemawia do ciebie ze swojej bajki. Ja jednak mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia – zabierz ślubną na śledzie!

Wtopiony do reszty w roztoczoną przez przyjaciela wizję połowu śledzi, znalazłem się w domu i stanąłem nad swym wędkarskim majątkiem, jak bohater cytowanej bajeczki, nie wiedząc, co zabrać ze sobą na te osobliwie zapowiadające się wczasy. Głos Włodka prowadził mnie jednak jak psa na smyczy, żebym nie pobłądził. Niech zatem głos ten poprowadzi również i czytelnika:

„Wybierz sobie dwie wędki. Oczywiście teleskopy, bo te możesz schować na dnie walizy tak głęboko, że żonka ich nie znajdzie. Chociaż wątpię w to, znając kobiecą skrupulatność i jeszcze doskonalszą wnikliwość przy pakowaniu. Pomyśl więc na wszelki wypadek o awaryjnym schowku. A jak zauważy sprzęt już w nadmorskiej kwaterze, to nie patrz na jej głupią minę, bo założę się, że jak udało ci się namówić ją do małżeństwa, to uda ci się namówić i do wędkowania. Tu, w Świnoujściu, będziesz miał okazję do tego, bo ryby biorą znakomicie. Nawet w porcie, tuż przy promach. Nieraz na pusty, złoty haczyk. Tak ona, nowicjuszka, na pewno coś złowi i bakcyla połknie.

Po to te dwie wędki, że kiedy już połknie, niech ci twojej z rąk nie wyrywa, bo nici będą z udanego wędkowania. Dzieci sobie odpuść, bo jak znam życie, to zaraz znajdą sobie bardziej atrakcyjne towarzystwo od was wapniaków, których muszą tolerować pod wspólnym dachem przez boży rok. A już na pewno twoje badyle interesować ich nie będą. Żony się nie pozbędziesz, bo choć będziesz przed wieczorem – po całodziennej słonecznej kąpieli na plaży – dzierżył wędkę z oświadczeniem, że idziesz na ryby, to i tak ci nie uwierzy. Zaraz będzie kombinować, czy czasami nie umówiłeś się na piwo z dopiero co poznanymi kumplami, a wtedy przyszłoby jej cierpieć jakiś czas w samotności, potem zaś użerać się z beczką chmielu, z wymówkami, że swoim odorem psuje jej aromat jodu w do tej pory nieskazitelnie czystym, nadmorskim powietrzu. Tak zatem na wszelki wypadek będzie wolała pójść z tobą. I o to chodzi, tu ją masz!


mała rybka

Zabierasz ze sobą wspomniane obie wędki. Gwoli ściślejszej informacji takie 3,60 do 3,90 metra i do 40 gram wyrzutu. Zupełnie wystarczą. Jak wspomniałem będziesz łowił śledzie. Te biorą gdzieś do końca czerwca, choć w zależności od pogody. Czym gorsza, tym lepsza. Szczególnie gdy wieje północno-wschodni wiatr. Jak na taką trafisz, masz swoje śledziowe pięć minut.

I będziesz je łowił! A ona, która do tej pory widziała je tylko w sklepie zasolone w beczce, oczom własnym uwierzyć nie będzie mogła. To ty wtedy do niej: - „A sama sobie złów, to dopiero będziesz miała frajdę! Koleżanki w pracy pryszczy na buźkach dostaną z zazdrości, jak im to opowiesz”. A ona ci na to: - „Jak mam rzucać, jak nie umiem?” To jej odpowiesz:- „A pogrzebaczem, czy trzepaczką najjaśniejsza pani umie się na mnie w chałupie zamierzyć ... ?”

W ten sposób, bracie, nadepnąłeś jej na odcisk i będzie starała się wykazać. To więcej niż pewne, że nie pozwoli ci mieć wątpliwości, kto w domu rządzi. A podobno rządzi ten, kto dzierży berło w dłoni. Nieważne, jak się ono nazywa; pogrzebacz, trzepaczka, czy berło innej konsystencji ... choć to podobno rośnie jak ciasto w rękach dobrej gospodyni. Nie waż się tylko jej tego ostatniego teraz przypomnieć, bo ciepnie wędkę w pierony i rozochocona aluzją, wciągnie cię do najbliższego grajdoła, a wtedy kicha z łowienia. Tematu grajdoła świadomie nie rozwijam, bo nie o tym opowieść...

Ponieważ stoicie już na wysuniętej w morze portowej główce, opasującej awanport, udzielasz jej jedynie krótkiej informacji, że ma teraz próbować jak najdalej wywalić zestaw w morze.
Stary, nie marudź! Jasne, że do tego trzeba cierpliwości. Niełatwo ślubne szczęście wyłuskać z choinki do połowu śledzi. Szczególnie że ono ci w tym skutecznie pomaga, udzielając stosownych wskazówek: - ała... kłujesz... uważaj, bo zrobisz dziurę ... ! I nie łyp przy tym podejrzanie okiem dookoła, bo na pewno spotkasz niedwuznaczne spojrzenia ... szczególnie gapiów z drugiego planu. A, nie daj Panie Boże, jakiś mołojec po drinku, z rycerską duszą, która się zwłaszcza po drinku w mołojcu budzi – gotów pomyśleć, że to jakiś niezrównoważony psychol próbuje obracać panienkę w publicznym miejscu i ruszy jej na odsiecz. Wtedy możesz mieć kłopoty, kiedy nie zdążysz powstrzymać go okrzykiem: - „Parol, panie! Moją ślubną ci ona jest, zaplątała mi się w choinkę!” Jakby nie było, gościu pomyśli, że sobie z niego jaja robisz, podejdzie do was bliżej i na własne oczy przekona się, że nie łgałeś. Teraz będzie chciał ci pomóc. Pozwól mu na to, bo w takim przypadku twoja pani będzie stała jak słup soli, nie robiąc ci obciachu swoimi: „ała”, „och” i „ach”! A w ten sposób łatwiej ją będzie wyplątać. Po udanym zabiegu zdjęcia jej z choinki, zamiast planowanego śledzia, pani będzie chciała wykazać się i pozwoli mołojcowi przekazać sobie parę uwag, toteż nauka zacznie przynosić owoce. Rzecz jasna, musisz tylko mieć faceta na oku, czy korzystając z okazji, nie przykleja się zbytnio do twojej połowicy.


przyneta - robaki, bułka

Miałeś jednak szczęście, bo tym razem okazało się, że ów mołojec to niezły miejscowy wędkarz. Myślę, że dyżurne piwko masz w torbie? Poczęstuj go! Facet walnie klina klinem i bez przeszkód odpowie ci na twoje pytania. Na pewno dowiesz się wielu ciekawych rzeczy o tutejszych łowiskach, a twoja małżonka będzie w tym czasie doskonalić umiejętności pod okiem dwóch mistrzów. I nie wyciągaj więcej żadnych trunków, bo przesadzicie z tą nauką i w końcu adeptka tak trzepnie gwichtem u końca choinki, że ściągnie jakiegoś majtka z pokładu właśnie przepływającego okrętu. A przecież nie o to ci chodzi, chociaż ona będzie miała wspomnień na długie lata. Tematu depresji u koleżanek z jej pracy przez przyzwoitość rozwijał nie będę.

Łowienie na choinkę ma swoje zalety. Twojej pani idzie coraz lepiej i nie marudzi, żebyś za każdym razem zakładał robaka. Nie będzie wędkarstwo kojarzyło się jej z robalami, przynajmniej ... na razie. I tylko patrzeć, będziesz miał kumpelkę do wędkarskich wypraw, czego ci z całego serca życzę ... z jednym wszakże wyjątkiem. Nie wiem, czy nie wkurzyłbyś się, gdyby twoja żonka zapakowała się na ryby i nakazała ci towarzyszyć sobie w czasie, gdy ... zaczyna się właśnie transmisja ważnego meczu twojej ukochanej piłkarskiej drużyny. Wtedy możesz żałować, że nie pojechałeś z nią na te Hawaje i nie wróciłeś w żałobie...

Poczułem raptem dość energiczne szturchnięcie w bok i sen prysnął jak mydlana bańka. A ja spojrzałem na Włodka jak na zjawę, by po chwili, powoli uwalniając się ze stanu ni to mirażu, ni rzeczywistości, odpowiedzieć:

Cholera, jesteś zbyt sugestywny w tych swoich opowieściach.
Powiem więcej – wręcz hipnotyzerski...

autor: Marek Karol Jaryczewski
foto: corona fishing


Zgłoszenie nadużycia
Temat zgłoszenia
Opis problemu:


Zgłoś nadużycie

Udostępnij ten artykuł:
Facebook Google Bookmarks Twitter LinkedIn

Oceń artykuł
koronka1koronka2koronka3koronka4koronka5

lista najnowszych
łowienie okonia
napisane 2019-03-05 00:00 przez: Admin
Diabli nadali tę zimę! Ni to, ni sio, ni owo i bądź tu człeku mądry. Spod lodu się połowi, czy z brzegu? Ok! Będzie i tak, i tak. Luty, gdy pełnej pokrywy brak. No, to jakby lżej jest. Uwielbiam luty na otwartej wodzie. Dlaczego? Już śpieszę ...
błystka wahadłowa
napisane 2019-02-15 00:00 przez: Admin
Wahadłówki jak koła – używane są od wielu wieków i nie ma czym ich zastąpić! Dlaczego nie ma? Nic tak jak ten kawałek metalu nie naśladuje osłabionej rybki. Moim zdaniem nawet gumki, mimo perfekcyjnej zgodności ze wzorem, nie ...
kleń na obrotówkę
napisane 2019-02-11 00:00 przez: Admin
Mając możliwość ciągłego dostępu do wód dużej, nizinnej rzeki, nie sposób przejść obojętnie obok tak trudnego przeciwnika jakim jest kleń. Rozpoczynając swoją przygodę ze spinningiem wiele lat temu, kleń był dla mnie przez ...
wędki na pstrąga
napisane 2018-11-22 00:00 przez: Admin
Pstrągowanie to więcej niż wędkarstwo, hobby czy tym bardziej moda. To wędkarska fascynacja. Pstrągi łowi się cały rok! Jeśli tylko regulaminy na to pozwalają, to niemal w każdej wolnej chwili tropi się te najpiękniejsze w naszym kraju ryby. W ...
sandacz warszawa
napisane 2018-11-05 00:00 przez: Admin
Jeszcze nie tak dawno, bo około 20 lat temu mógłbym jednym tchem wymieniać sandaczowe bankówki, znajdujące się w mojej okolicy. Pręty, płyty, opony, Komisariat, czołgowa, Gdański, przerwana główka, plaża, rafa, wolniak… ...
błystka obrotowa
napisane 2018-10-25 00:00 przez: Admin
Zacznę od zabytku, czyli błystki obrotowej na łososiowate, z przełomu 19-ego i 20-ego wieku. Jak widać nie była specjalnie skomplikowana. Oczywiście nie jest to oryginał, a jego niezbyt dokładna, bo robiona z pamięci, kopia. Zwykły kawałek drutu z ...
Raty 0%
0.1 s