| Autor |
Wypowiedzi |
|
|
No to zaczynamy. Zapraszamy do dyskusji. Ciekawi jesteśmy jak wyglądają Wasze pstrągowe plany na sezon 2012.
|
|
|
|
|
|
Tak właśnie nadszedł czas na szaleństwo w czerwone kropki ))) Jutro się z nimi przywitam chodź na łowy jeszcze przyjdzie czas ale nie wytrzymałbym żeby się z nimi nie spotkać
A jak wyglądają plany w kropki u mnie na ten rok , na pewno za nimi się trochę pouganiam.
Mam też plany na grubego lorbasa ale to nie na naszych woda , normalnie śnią już mi się po nocach te grube lorbasy , wodę z nimi związaną oglądałem na ekranie monitora poprzez podgląd satelitarny już tyle razy że miejscówki się zakodowały w pamięci Szkoda tylko że to jeszcze tyle czasu nim przyjdzie czas się przywitać z obcą nieznaną wodą wyglądającą tak zacnie że już by się chciało
|
|
|
|
|
|
I rozpoczęty nawet maluszka złowiłem a z ciekawości to jak bym się uparł to kurek na sos bym nazbierał widziałem też 1szego komara w tym roku.
Dzionek mokry mglisty i ponury. Jutro z rana ruszamy na pomorze  

|
|
|
|
|
|
No Adaś ładnie. Woda piekna a i zapewne pierwszy lorbasek w 2012 roku tez niebrzydki Dajcie info jak tam na Pomorzu
|
|
|
|
|
|
Pierwszy wypadzik w tym roku-no i pierwsze Kropki!!!


|
|
|
|
|
|
Bardzo ciekawy artykuł, jednak przyznam, że patrzę na łowienie pstrągów nieco inaczej. Otóż pstrągi są wobec nas wędkarzy bezbronne a jak bardzo łatwo zobaczyć na podstawie atrakcyjności lub jej braku, naszych łowisk. Uważam, że podstawą złowienia dużego pstrąga nie jest tylko odpowiednia przynęta ale to by taki duży pstrąg w rzece żył.Sam kiedyś namiętnie łowiłem woblerami, które wykonywałem pod kokretną rzekę a nawet rybę. Owszem były zabójczo skuteczne. Gdy ustawiałem pracę woblerów w rzece często zdażało mi się złowić dwa lub więcej razy tego samego pstrąga. Rzecz w tym, że woblery mają agresywną akcję i powodują, że pstrąg atakuje je z agresji a nie w wyniku żerowania. To tak jakby człowieka zamknąć w niewielkim pomieszczeniu z tysiącem bzyczących komarów i czekać na jego reakcję. Rzecz druga, która spowodowała, że przestałem łowić pstrągi na woblery to bardzo destrukcyjny wpływ tych przynęt na naszych ulubieńców. Nawet zdjęcia w artykule Remka pokazują jak bardzo rozprute pyski mają ryby po złowieniu. Biorąc pod uwagę, że pstrągi jeszcze w połowie grudnia były na tarle i, że są teraz bardzo wychudzone powinno się rezygnować z łowienia lub stosować przynęty, które pozwolą rybom szybko wrócić do formy.Muszkarstwo jest inne bo i linka utrudnia łowienie, chlapie, jest kolorowa i gruba. Jednak kunszt pozwala łowić ryby na niewielkie bliższe tego co w naturze przynęty(imitacje).Przykładowo pstrąg złowiony na nimfę na bezzadziorowym haku nr 14, wypuszczony bez wyjmowania z wody będzie żerował już następnego dnia. Natomiast ryba z rozprutym dużymi kotwicami pyskiem zapewne nie przeżyje a conajmniej mocno odchoruje spotkanie z wękarzem. Zdaję sobie sprawę, że taki komentarz na stronie promującej łowienie woblerami nie znajdzie zbyt wielu entuzjastów. Jednak może będzie to przyczynek do szukania innej formy spiningowania polegającej na zbrojeniu przynęt w haki a nie kotwice.Pamiętajmy, że nasza pasja ma sens tylko wtedy gdy w rzekach są jeszcze jakieś pstrągi a postępowanie wobec tychże powinno być kierowane troską o nie.
|
|
|
|
|
|
Bardzo się cieszę ze taki głos pojawił się po artykule. Tak jak słusznie Piotrze zaznaczyłeś podstawowa sprawa to obecność dużej ryby w naszych wodach. Z tym nie ma co dyskutować i tu szacunek dla Ciebie i dla Twoich chłopaków w walce o to aby te ryby po prostu były. Kwestia odpowiedniego postępowania ze złowioną rybą to też kluczowy temat. Haki bezzadziorowe, zasada złów i wypuść, pilnowanie tarlisk wpływają na wielkość populacji pstrągów w naszych wodach bezwzględnie. Tu zgoda w całej rozciągłości. Mam jednak inna opinię na kwestię samej przynęty. Temat należałoby podzielić na kilka zagadnień. Nie bez przyczyny wielkie firmy, uznani producenci itp. produkują bardzo skuteczne przynęty w kolorach np. fluo czy o akcji wybitnie „agresywnej”. Prawda jest taka, że łowimy na nie ryby. Jak zaobserwowałem to zjawisko najczęściej występuję na wodach o bardzo małej presji wędkarskiej, z dużą populacją pstrąga lub w miejscach o bardzo dużej konkurencji pokarmowej. Jak sądzę przyczyn tego zjawiska jest co najmniej kilka. Oczywiście wykluczam wyjątki, przypadki itp. Mówimy o pewnego rodzaju modelu. Podam tu choćby przykład wzięty bezpośrednio z doświadczeń klientów CF, którzy wielokrotnie opowiadali mi o rybach łowionych w USA , Finlandii czy Norwegii. W dobrych, rybnych łowiskach najlepsze efekty mieli zawsze na woblery mocniej pracujące np. Pomorska 7 i 5 , Gobio czy Raster. Najczęściej w kolorach jasnych a nawet fluo. Tam gdzie pstrągów było dużo a wędkarzy mało najdrobniej pracujące Strzygi czy Łamańce nie przynosiły dobrych rezultatów. Dokładnie tak samo sprawa wyglądała podczas naszej zeszłorocznej wyprawy do Norwegii. Pstrągi wyraźnie gustowały w dużych i „wyraźnych” woblerach, Dużych wahadłach trociowych czy obrotówkach nr 4. Tu Piotrze zasada „brzęczącego komara” działała w 100%. Albo to była tak jak mówisz agresja albo najzwyklejsza na świecie zasada szybkiego napchania brzucha czymś co łatwo zjeść. Kolejna sprawa to wierne imitowanie pokarmu. Tu moim zdaniem nie ma mowy o komarach i białych wróbelkach. W warunkach gdzie ryb jest mniej, dostępność pokarmu optymalna, a presja wędkarzy większa, przynęta odgrywa największe znaczenie. Tutaj sytuacja wygląda odwrotnie jak w poprzednim przypadku. Wobler wiernie naśladujący pokarm jest zazwyczaj zdecydowani bardziej skuteczny jak cos co może jedynie wywołać agresje. Znowu podam przykład, Piotrze doskonale znasz sprawę sezonowości w dostępności pstrągowego pokarmu. Weźmy strzeble… wielokrotnie obserwowałem tarło tych ryb i pasące się na nich pstrągi. Setki małych strzebelek skupione na małym kawałku podwodnej, żwirowej wysepki buszowały bez opamiętania. Co kilka chwil dwa, trzy pstrągi wpadały w środek tarłowego stada i wyżerały SAMCE strzeli. Wierz mi Piotrze, że pstrągi na długim odcinku rzeki nie reagowały na nic innego jak wobler w kolorze samca strzebli w tarle. Na widok takiego woble rak lorbaski ścigały woblera po całej rzece. Wyciągane z wody niemal pluły półżywymi, zielonymi strzebelkami. Tak samo spraw wygląd a w przypadku kiełbia, głowacza, śliza, żaby, jętki, pijawki itp itd. Tu nie ma mowy o agresji to jest dla pstrąga pokarm sezonowy, która rzeka daje mu co roku. Doskonale wiesz jak wtedy istotne jest dobranie odpowiedniej muszki, gumki, woblerka czy innego jiga. I teraz tak, to są dwie skrajne i do tego modelowe sytuacje. Na to trzeba nałożyć sprawę nachodzenia obu tematów oraz płynności charakteru przynęty. Ja jestem zwolennikiem stosowania przynęty doskonałej – takiej która pstrąg zje bo potraktował ja jako pokarm
|
|
|
|
|
|
Remku, mówimy o dwóch różnych sprawach. Oczywiście, że woblery są skutecznymi wabikami na pstrągi a wykorzystywanie ich właściwości połączone z okresami aktywności pstrągów (tarło strzebli) potęguje efekty.Biorąc pod uwagę dzisiejszą wiedzę, możliwości sprzętowe, mobilność i inne okazuje się, że pstrągi są wobec nas zupełnie bezbronne i łatwe do złowienia. Nieprzypadkowo powstają odcinki No kill czy promowane są teksty dotyczące C&R. Wracając jednak do przynęt jako imitacji to moim zdaniem woblery w większości słabo imitują rybę. Wystarczy wpuścić do wanny płotkę czy kiełbia i prowadzać obok wobler o agresywnej akcji. Wibracje, odgłosy dudnienia wydawane przez wobler są naturze zupełnie obce.Równie dobrze a raczej źle obrotówka imituje owada. Ale to jest mało istotne. Woblerami łowić wolno i jeśli ktoś ma na to ochotę to oczywiście może je stosować. Pytanie natomiast brzmi czy jesteśmy w stanie świadomie ograniczyć się do posunięć, które zminimalizują straty wśród ryb. Tak by nasze łowienie było choć trochę bardziej etyczne wobec naszych ulubieńców. A można wiele choćby przez stosowanie haków a nie kotwic, czy też zmniejszenie kalibru wędek. Zauważ, że pstrąg po holu mocarną wędką uzbrojoną w wielki wobler z wielkimi kotwicami wygląda jak Adamek po walce z Kliczką. Niestety mieszkamy w kraju gdzie o pstrąga jest ciężko, większość wód jest dramatycznie zdegradowana i między innymi od naszego postępowania zależy czy ocalimy ostatki tych cennych ryb.Wystarczy wspomnieć Kwisę czy Brdę sprzed dziesięciu lat by powyższa refleksja nabrała głębszego wymiaru.
|
|
|
|
|
|
No cóż, z pozoru pięknie i przekonowująco…Jednak tendencyjne…@Remik, jako spinningista ( będący także gorącym zwolennikiem moich idei) forsuje swoje poglądy, a muszkarz @Zielony próbuje przeforsować swoje. Każdy ma prawo do wyrażania swoich opinii i ukazywania słuszności drogi, którą kroczy. Jeśli ta droga wolna jest od przeszkód w postaci paragrafów i artykułów wszystko jest o’key. Postaram się skromnie, z boku, do nikogo „nie pijąc” wyrazić swój pogląd. Wszystkie moje uwagi na temat zagadnień wędkarskich okupione są długoletnią i żmudną praktyką. Zwierzęta traktuję w sposób szczególny. Są moją pasją od najmłodszych lat, poświęciłem im mnóstwo czasu, obserwacji i notatek. Nie opuściłem żadnej ważniejszej książki napisanej przez pasjonata eto, czy ekologa…Pomimo wiedzy książkowej, sam uparcie sprawdzałem w praktyce i w trakcie obserwacji słuszność wielu założeń, teorii, czy bezwzględnych aksjomatów. Dziś mogę z całą pewnością powiedzieć, że obraz zwierząt kierowany w stronę umysłu polskiej mentalności jest bardzo błędny i wypaczony. To obraz starej, behawioralnej szkoły, w której zwierzę traktowane jest jak bezmyślny stwór, obdarzony przez naturę jedynie zapasem pewnych instynktów. Na takiej bardzo ubogiej pożywce wyrastają „artykuły” wędkarskie wielu „znakomitych” wędkarzy…Ślinią się razem z psem Pawłowa. W ten sposób powstają hasła w rodzaju : „jak ma wziąć, to weżmie”, „małą rybkę wszystko zeżre”…itd. Pojmowanie w taki sposób motywów postępowania zwierząt i uszczuplanie ich reakcji do płytkich zachowań wynikających z uruchomienia popędów głodu, agresji, rozrodu itd., jest bardzo dla zwierząt krzywdzące i nie ma nic wspólnego z bardziej szerszą i obiektywniejszą filozofią zbioru znajdującego się w regule przetrwania gatunku. Człowiek przecież także dąży ze wszystkich sił do przedłużenia istnienia swojego gatunku i także, pomimo tego, okresowo „głupieje”, gdy mu się „coś zechce”, np. seksu, ha, ha…Jesteśmy bardzo podobni do zwierząt i bardzo podobnie do nich reagujemy. Tylko dzięki mowie i wyższej inteligencji potrafimy nasze zwierzęce instynkty kamuflować (choć nie wszyscy, ha, ha). Łowię ryby od kiedy pamiętam…Robię sztuczne przynęty od małego dziecka. Wszystkich możliwych rodzajów, w tym takie, których, oprócz mnie, nikt nie zna…Zaglądałem w brzuchy tysiącom ryb, nie tylko swoim. Znam z grubsza wszystkie cykle biologiczne i wszystkie zwierzęta zamieszkujące polskie wody. Potrafię, siedząc w domu, na podstawie relacji telefonicznej, prawie ze 100% dokładnością określić rodzaj i walory najatrakcyjniejszej przynęty w danej wodzie o danej porze…Udzielam takich „informacji” pewnej grupie wędkarzy, w tym „zakichanym” mistrzom spinningu, muchy, a także karpiarzom, grunciarzom itd. Łowiłem w większości rzek polskich. Wiem doskonale, co oznacza „dzika” rzeka, a co oznacza „poddana” presji. W tym „małym” szczególe zawarte jest WSZYSTKO. Tu jest sedno rzeczy i tu tkwi rozwiązanie zagadki doboru…Technik, metod, przynęt i całej wielkiej reszty FILOZOFII. Tutaj wiem coś, o czym nie wie większość. Wystarczy np. tylko rzucić okiem np. na łowiska i rzeczki @Jeregohzs (pokłony do pasa, ha, ha), aby ze 100% dokładnością określić rodzaj, wygląd i akcję najskuteczniejszej w ogólnym rozrachunku przynęty…Jest, to rzecz jasna, w tych „miodowych” potokach o dnie w kolorze złota, agresywnie pracujący wobler w takich właśnie kolorach. Można mu dodać „turbo”, albo „dopalacz” w postaci pomarańczowych, lub czerwonych akcentów. Ja jednak rzadko już robię tak pracujące przynęty, bo w polskich wodach przyszła „kolej” na inne…Dlaczego? To już długi temat, godny artykułu… Jedej rzeczy bardzo nie lubię. Wywyższania się pewnych grup wędkarzy…Na jednym koniu wszyscy jedziemy…Wszyscy byśmy chcieli, aby w naszych wodach roiło się od ryb. Jednak nie radzę nikomu na siłę umoralniać innych i wtykać „ściemy”…To tworzy niepotrzebne podziały…Zastąpienie kotwić hakami bezzadziorowymi jest dobrym pomysłem, podobnie jak łowiska no –kill i zbiór pewnych zasad mieszczących się w ideach C&R. Czy to poprawi kondycję naszych wód, to już inna sprawa, ale coś robić przecież w tym kierunku trzeba, do jasnej cholery, bo Sahara już puka do naszych drzwi. Jednak takie „opowieści” o ustawianiu woblera z jednoczesnym łowieniem(nawet kilkukrotnym!) tego samego pstrąga radzę włożyć między bajki i opowiadać je wnuczkom i wnukom na dobranoc. Ja zaś na razie mówię: „Do widzenia” i myślę, że jeszcze w tym „wątku” znajdę czas, aby się odezwać.., ha, ha…
|
|
|
|
|
|
Slawku Kochany ...lub moze -Stary Kocie-... dziekuje ze o moich Strumieniach pamietasz ...musze to jedna rzecz sprostowac ..Labirynt rodziela Wielka Rzeka i po lewej stronie strumienie ktore do tej pory poznalem maja kolor pastelowej zieleni gdy sa klarowne i brudnej zieleni gdy podeszczowe ...ma na to niewatpliwie wplyw ciemna gleba ...il , glinka ... natomiast po prawej stronie Wielkiej Rzeki , i te tu symbolicznie pokazywalem i opisalem , sa zloto-miodowo-herbaciano-whisky[owe] i te sa na glebach piaskowo-zwirowych . Patrzac na ilosc strumieni w Labiryncie a jest ich 800 dalbym 500 seledynowych po lewej stronie i 300 Herbacianych po prawej ...na moje oko . Moj sezon rozpoczyna data 1 marzec i wtedy wszystko jest catch & relase plus haki bez zadziorow , 1 maja rozpoczyna sie regularny sezon ze mozna brac wedlug podanych limitow przez DNR ...ja jak wiesz wypuszczam wszystkie Pstragi bo zlozylem Przysiege , dotyczy to tez Muskie . 90 % moich przynet to woblery , 9 % wirowki i 1% wahadelko , lowie tylko na plecionke 8 lb lub 10 lb . Nie porusze tematow ktore wy poruszacie bom jest za cienki ....pozdrawiam pstragarzy i zycze ...dzikich , bezludnych i rybnych strumieni ...jak w moim Labiryncie . teraz ciezko pracuje i czekam grzecznie na 1 marca . jerry herbu zebaty szczupak
|
|
|
|
|
|
Fajnie że się ta dyskusja zawiązała , ja nie uważam się za żadnego pstrągaża ale zarazić czerwonymi kropkami dawno się zaraziłem i ze wszystkich ryb moim zdaniem właśnie one dziś wymagają specjalnej troski. Dożyliśmy czasów gdy nie ma znaczka spinning a na przygodę wędkarską może wyruszyć każdy po opłaceniu znaczka wód krainy pstrąga i lipienia nie ważne z jaką metodą i jakimi przynętami . I moim zdaniem to właśnie jest chyba dziś jedna z bolączek współczesnych cieków pstrągowych , no pewnie do tego dochodzą inne plagi tak u nas obecne jak kłusownictwo , Mewki i inne działania na rzekach niszczące ich ekosystemy . My wędkarze lubiący wody powinniśmy się jednoczyć w walce właśnie o dobro nich , razem przeciwdziałać tym wszystkim plagą , ja to zrozumiałem że rzeczki bez mojej pomocy same się nie obronią . Przykład z zeszłego roku jak tu u siebie we 3ch walczyliśmy z jedną zmorą która chciała dopaść naszą rzeczkę , każdy z naszej trójki coś zrobił i pamiętam nawet tu głosy pesymizmu a jak na razie to minął już prawie roczek i jakoś decyzja po wstrzymaniu nie zapadła i mam nadzieję że nie zapadnie na niekorzyść tej rzeczki . Zacytuję zdanie jednego dobrego i skutecznego wędkarza „ są ludzie od łowienia i tacy co uważają że trzeba coś robić to niech robią , ja będę łowił „ ja całkowicie się nie zgadzam z takim myśleniem tylko dlatego że dawno zrozumiałem że każda moja ingerencja z wędką w wodę wyrządza jej krzywdę i jak mogę staram się naprawić tą krzywdę . Wędkarz jadący na ryby tylko z myślą żeby cokolwiek złowić moim zdaniem nie pasuje do dzisiejszego rzeczywistości i chyba właśnie stąd się wzięła ta rzeczywistość że mamy wody jakie mamy . Najwyższa pora chyba to zmienić , nic innego jak jednoczyć się w lokalne grupy , wymieniać między sobą doświadczenia i dzielić się wiedzą wpływającą na korzyść mieszkańców tych rzeczek, bo w bardzo krótkim czasie wydaje mi się że zupełnie nie będzie co w nich łowić . Sam kiedyś też zabierałem prawie wszystkie ryby co złowiłem , ale to było, w moim przypadku już minęło , nie przeczę że niekiedy coś tam zabiorę ale według własnego sposobu myślowego staram się to tak robić żeby to było z jak najmniejszym skutkiem bolesnym dla ryb, świadom że to nie jest wcale mniejsze zło. Tu właśnie chciałem zaapelować do tych wszystkich którzy uważają że bez ich pomocy ktoś to zrobi za nich , nie ma tak wszyscy wspólnie powinniśmy dbać o dobro wód , zgłaszać problemy , informować o takowych problemach odpowiednie instytucje i osoby zaangażowane w działalność o dobro wody , nie koniecznie to zawsze muszą być władze PZW bo z życia wiem że nie wszyscy działacze znają przepis ze statutu PZW o działaniu na wspólne dobro , są tacy co im mamona przesłoniła gałki oczne . Jeszcze nie jest za późno bo są jeszcze ryby w lichej kondycji ale są i to każdy z nas wędkujących i odwiedzających wodę powinien zadać sobie pytanie co mogę zrobić by poprawić obecną sytuację wody. Przykładów takich u nas jest sporo , nie dawno wróciłem z nadmorskiej rzeki , śledziłem też poczynania chłopaków tam zaangażowanych w ochronę troci w mediach , Sam trafiłem w jednym miejscu na powbijane w wierzby gwoździe i porozciągane sznurki informacje o tym przekazałem do lokalnego towarzystwa , bo tylko tyle mogłem zrobić , ale jestem pewien że spora część wędkujących też to widziała i przeszła kolo tego obojętnie. I właśnie po to włączyłem się do tej dyskusji żeby wyrazić swój pogląd na obojętność , będąc nad wodą z wędką zróbmy wszystko co możemy żeby ta woda od nas ucierpiała jak najmniej . Ktoś powie że mam jakiś chory światopogląd ale powiedzcie mi skąd nad naszymi te wszystkie tony śmieci , skąd te puste wody bez stad tarłowych , pozbawione okazów , samo to się nie zrobiło , wszystko to uczynił człowiek . A wszędzie są osoby którym dobro wody leży na sercu i są gotowi poświęcić nawet własne środki żeby temu w jakikolwiek sposób zaradzić , wystarczy tylko do nich dotrzeć , pomóc im w tym , zgłosić każde działanie na szkodę wody . To właśnie znieczulica nas uważających się za etycznych wędkarzy chcących tylko łowić ryby doprowadziła do stanu jaki jest. Na dolę daję fotki tego co spotkałem przedwczoraj, kto jeszcze to widział ???????? a kto przekazał to dalej ???????? a przecież wszyscy mamy tel . imeile , aparaty , a słyszałem nawet opinię wędkarza co uważał że te sznurki to po to żeby pod mostem nie łowić , co wy na to ?????


|
|
|
|
|
|
Melioracje, Mewy, zbiorniki zaporowe, kajakarstwo, kłusownictwo itp., to tylko niektóre z zagrożeń dla naszego hobby. Jest jeszcze masa innych…Są m. in. takie, które działają w sposób mniej widoczny i bardziej podstępny. To pazerność, głupota, korupcja, kolesiostwo, egoizm itp. cechy charakteru wielu „władców” naszych wód. Ciekawe, ilu z nich wstąpiło do PZW, aby doić KASĘ, a nie łowić ryby… To temat jednak na innego rodzaju nocne rozmowy polskich wędkarzy. Tu mamy miejsce jedynie na ocenę i komentarz @Remika artykułu. Moim zdaniem bardzo dobrze Remik spisuje się w roli „pisarza” i z grubsza prawidłowo ocenia zespół pewnych praw, relacji i motywów występujących w podwodnym środowisku. Aby cokolwiek wiedzieć o przynętach wędkarskich – należy wpierw poznać świat ryb. Je – same i otaczający, ciągle się zmieniający ekosystem. Innej drogi nie ma… Ps. A pisać głupoty, bez „należytego” praktyczno – teoretycznego przygotowania każdy może…Przecież mamy niby demokrację, ha, ha…



|
|
|
|
|
|
Mereczanką 

|
|
|
|
|
|
Przepiękny, kolorowy . Fajne są te wielkie mereczańskie kropy

tu nasz z zeszłego roku litewski lorbasek
|
|
|
|
|
|
Proszę o usunięcie mojego konta z forum i strony. Jako argument podam link do artykułu http://www.corona-fishing.pl/Artykuly/PSTRAG_2008_-_podsumowanie./61,odslon,0,0,1 Pozdrawiam Piotrek
|
|
|
|
|
|
heh a liczyłem na rozwój rozmowy... chyba argumenty się skończyły. Widać nie dialog a działania antycokolwiek są lepsze. Spuścić psy i umyć ręce - argument http://www.lubelskiepstragi.eu/index.php?option=com_kunena&func=view&catid=22&id=44&limit=10&limitstart=60&Itemid=16#410
|
|
|
|
|
|
A to różnym zielonym "na dobranoc". Niestety, aby coś wiedzieć, trzeba czasem w pewne części ciała zaglądać, ha, ha...Kolorowych snów!

|
|
|
|
|
|
O zesz Ty Siersco niedobra .....
|
|
|
|
|
|
jadę jutro w krzaki nareszcie
|
|
|
|
|
|
Pamiętaj, że ślizy są pod prawną ochroną, ha, ha.
|
|
|
|
| |