start3.jpg
Artykuły
Artykuły
Wielkie żarcie. Jazie na spinning.
2009-11-16 16:40

poznaj autora

Remik

Remik

Zachodzące słońce daje sygnał dla owadów, które przedzierają się w kierunku resztek rozmydlonego światła. Niewiarygodna melodia świerszczy, przeplatana odgłosami zwierzyny dochodzącymi z lasu, tworzy przedziwną atmosferę nad brzegiem dzikiej rzeki. O schyłku dnia przypominają nam jedynie znajome stanowiska wędkarskie i rozgrzane słońcem kamienie. Ten tajemniczy świat budzi w wodzie przedziwne zachowanie ryb. Na przełomie dnia i nocy, przez niewielką chwilę, rzeka staje się dziwna, niespokojna i bardzo ożywiona...

Są dwa okresy w roku, kiedy poświęcam tydzień lub dwa na łowienie jazi. Pierwszy to wczesna wiosna, drugi to właśnie początek lata. Zachody i wschody słońca nasycone wysoką temperaturą wprawiają mnie w wyjątkowo jaziowy nastrój. Wielokrotnie nastawiając się na łowienie brzan czy kleni kończyłem wędkarską dniówkę akurat tuż przed zachodem słońca. Wszystko utarło się jakoś tak, że starałem się być na późnowieczorną kolację już w domu. Kiedy jednak zostałem kilka chwil dłużej nad wodą zatracony i nienasycony obserwowałem wielkie żarcie jazi. Po takich obserwacjach i wrażeniach kolacja równie dobrze smakuje tuż nad brzegiem rzeki.


jaź na wobler

Rzeczne jazie.
Jaź to ryba dziwna. Czasem wydaje mi się, że nawet nie jest płochliwa i podobna w zachowaniu do lipienia. Można za dnia obserwować te ryby jak stoją na niewielkiej głębokości, gdzieś na napływie rafy czy wypłycania. Są wtedy jakby ospałe, leniwe, wręcz nieobecne. Mówię wtedy, że mają sjestę. Kiedy jednak zbliża się noc, stają się bardziej ruchliwe i na jakąś godzinkę przed zachodem słońca znikają z południowych stanowisk. Wiele czasu minęło zanim dowiedziałem się co się z nimi wtedy dzieje, gdzie odpływają. Ta wiedza, jak to najczęściej bywa, przyszła z przypadku. Któregoś pięknego letniego wieczoru obierałem już kierunek powrotu do domu. Tego dnia było jakoś niemrawo, mało brań i do tego męczący upał. Na kilka chwil postanowiłem zatrzymać się jeszcze w bardzo niepozornym miejscu. Łagodnie rozlana woda z równym nurtem i prostym jak stół bilardowy dnem. Założyłem małą cykadkę 5g i postanowiłem przechytrzyć jakiegoś okonka. W pierwszym rzucie, przy poderwaniu przynęty od dna, poczułem branie. Klasyczne okoniowe skubnięcie. Ostre cięcie i na końcu zestawu czuję spory pulsujący ciężar. Oj! - Mówię sam do siebie - ale mam garbusa. Za chwilę z pięknego garbusa zrobił się średni klenik, ale gdy rybę doprowadziłem do brzegu moje zdziwienie było ogromne. Jaź! Kurczę – ale piękny. Odhaczam rybkę w wodzie i rzucam jeszcze raz. Drugi. Trzeci i dokładnie takie samo branie. Po krótkim holu bardzo podobny jaź melduje się przy moich stopach. Pamiętam, że brania były co kilka rzutów, ale przez niecałą godzinę. Potem drastyczny zanik brań i po około 15 minutach, gdy słońce schowało się za horyzontem, zaczęło się ... „wielkie żarcie”. Lustro wody co chwilę się załamywało i spławy wielkich jazi były bardzo efektowne. Ryby polowały na opadających na wodę owadach, ale równie intensywnie na drobnej uklei. Fenomenalny widok.
Moja interpretacja jaziowej sjesty, przygotowania do intensywnego żerowania oraz „wielkiego żarcia”, wyglądała następująco. W środku dnia, w największym upale, ryby zajmowały stanowiska z natlenioną wodą o mocnym przepływie. Były wtedy praktycznie nie do złowienia. Kiedy robiło się troszkę chłodniej i słońce zmieniało swoją pozycję, jazie odbierały sygnał o tym, że należy powoli płynąć na żerowisko. W trakcie tej krótkiej wędrówki zaczynały już mocno żerować, ale ich pokarmem były drobne rybki. Wraz ze spadkiem promieni słonecznych, ryby podpływały pod powierzchnię wody i rozpoczynały bardzo intensywne pobieranie pokarmu. Wtedy jadły też wszystko.


wobler na jazia

Podano do stołu
Aby na takie przyjęcie być odpowiednio przygotowanym należy przemyśleć, kto oprócz nas do stołu zasiądzie i w jakich okolicznościach przyjdzie nam ucztować. Ważne jest też co zostanie podane, bowiem powinniśmy wiedzieć jakich narzędzi nam przyjdzie używać.
Istotną sprawą są warunki łowienia. Najczęściej będą to średnie lub duże nizinne rzeki, co wiąże się ze sporymi odległościami rzutu. To wymaga zastosowania dość długiego kija i w miarę niegrubej żyłki. Celowo mówię żyłki, ponieważ jaziki często będą nam spadały z plecionek. Kij miękki, ale nie ultra light. Średni rzeczny kijek do 21 gram i długości około 3 metrów będzie bardzo odpowiedni. Kluczowym aspektem jest ciętość kija i jego duża czułość. Skubnięcie jazia powinniśmy wyczuwać bardzo wyraźnie, ponieważ tylko wtedy skutecznie będziemy zacinać i holować ryby. Wszystkie te elementy są pozornie oczywiste, ale ich niewłaściwie dobranie może się przyczynić do naszego niepowodzenia. Może się zdarzyć np. sytuacja, że całe „towarzystwo” żerujących jazi błyskawicznie ucieknie po tym, jak ich kolega spadnie z naszej kotwicy i narobi hałasu wewnątrz stada. To ważne i należy o tym pamiętać. Kolejną sprawą jest rodzaj przynęty najbardziej odpowiedni na jazia, jednak kluczem jest abyśmy nie zabierali ze sobą wielkiego plecaka ekwipunku. Łowienie planujemy późnym wieczorem lub nawet w nocy. Łatwiej będzie, gdy w kieszeni skryjemy jedno podstawowe pudełko z dosłownie kilkoma przynętami.
Woblerki. Ja zabieram ze sobą trzy rodzaje. Pierwszy, to tradycyjne rybokształtne wobki, długie na 3-5cm, w kolorze uklejkowym oraz drugi czarny ze złotymi elementami. Tego typu woblerki stosuję w okresie, kiedy jeszcze jazie nie zaczęły bardzo intensywnie żerować. Woblerek powinien pracować bardzo migotliwie i delikatnie. Przy podszarpywaniach mocniej błysną boczkiem. Strategiczny jest ten czarny woblerek. Może czasem troszkę głębiej schodzić, aby uderzył od czasu do czasu sterem o dno. Inne woblerki to ciężkie grubasy, czyli wobki długie na max 4cm, ale o ciężarze 6-8g. Ciężko takie kupić, ale polecam poszukać. Świetnie latają i pracują bardzo agresywnie. Jazie wariują na punkcie takich woblerków. Kolory jakie sprawdzały mi się najlepiej to złota szmata plus ciemnozielony grzbiet. Na koniec smużki, czyli maleńkie woblerki owadopodobne. Niekoniecznie tylko te, które podczas prowadzenia płyną po powierzchni wody, równie odpowiednie są te, które troszkę nurkują. Z woblerków to wszystko. Teraz kolej na cykady. Podstawowy zestaw to trzy wielkości plus dwa kolory. 2,5g, 5g i 7g w kolorach grafitowym i srebrnym. Srebrne warto czasem upiększyć mazakami olejowymi, ale należy to robić delikatnie, aby nie zrobić z cykad przynęt choinkowych. Drobne dodatki złote lub brązowe bywają zabójcze. Nasz arsenał przynętowy jest już w komplecie, nic nam nie będzie więcej potrzebne.


duży jaź

Jak zabrać się do głównego dania?
Przygotowania należy rozpocząć na dzień lub dwa przed finałowymi łowami. Zapoznanie się z miejscem połowów jest tu bardzo istotne. Jeśli zatem uda nam się za dnia odpowiednio rozpracować miejsca, w których będziemy łowili wieczorem i nocą, przyniesie nam to znacznie lepsze efekty. Wieczorowe jazie najczęściej żerują na płytkiej lub bardzo płytkiej wodzie. Często zdarza się tak, że intensywnie biorą na odcinkach ze znacznym spowolnieniem nurtu, jednak najbardziej upodobały sobie odcinki mocno oddalone od brzegu. I właśnie dlatego potrzebne nam będą i cykady i ciężkie kulkowate woblerki. Kiedy jeszcze nie widzimy na powierzchni sygnałów brań proponuję woblerkami rybokształtnymi obłowić okolice stanowiska, w którym będziemy łowili późnym wieczorem. Dokładnie metr po metrze przeciągamy migotliwego woblerka w okolicach raf, wypłyceń i garbów. Najczęściej będą to proste odcinki równego nurtu, z piaszczystym lub mulistym dnem. Wobka prowadzimy jednostajnie, tylko co jakiś czas podnosząc szczytówkę o kilka centymetrów w górę. Wtedy najczęściej są brania. Będziemy odczuwali to tak jak miękką zawadę lub kilkakrotne skubnięcie. Wtedy należy bardzo energicznym i płynnym ruchem zaciąć. Holujemy jazia dość siłowo i zdecydowanie, przynajmniej w pierwszej fazie. Na wstępie do finalnego łowienia proponuję też wykorzystać pięciogramową srebrną cykadę. Prowadzimy ją w identyczny sposób jak woblerka. Powolutku i przy dnie.
Kiedy na powierzchni wody zauważymy pierwsze spławy jazi, będą to oznaki bardzo charakterystyczne, ale bez wielkich fajerwerków. Czasem leniwe pokazanie grzbietu, wirek, lekkie chlapnięcie. Wtedy bardzo ostrożnie zabieramy się do łowienia na płytkiej wodzie, lub w tym samym miejscu, ale pod powierzchnią. Zaczynamy od grubego wobka. Rzucamy nim jak najdalej i bardzo wolno z uniesioną szczytówką gramy nim tuż pod powierzchnią. Podciągamy, przyspieszamy, szarpiemy i od czasu do czasu zostawiamy go na 2-3 sek. w spokoju. Brania są bardzo widowiskowe. Widzimy smugę po woblerku, nagle za nim pojawia się większa... i bach. Uderzenie! Spadł i od nowa. Czasem jaź będzie uderzał w woblera kilka razy. Fantastyczne łowienie. Cykadę najlepiej 2,5g lub 5g zaczepiamy za pierwsze oczko od ogonka i rzucamy ją jak najdalej. Przeprowadzamy w dość znacznym tempie, nie głębiej niż pół metra pod wodą. Tu brania są energiczne i zdecydowane. Dobrze jest też cykadką 2,5g troszkę posmużyć powierzchnię. To bardzo skuteczna metoda. Kiedy już się nałowimy i ataki ryb będą ustawały, zastosujmy smużaka. Rzućmy go kilka metrów (więcej się nie da) i pozwólmy na to, aby spłynął z nurtem nawet na 25-35m. Prowadzimy go podobnie jak ciężkiego woblerka dalekiego zasięgu, czyli gramy nim ostro na nerwach jaziowi. Smużki to ostatnia deska ratunku. To już końcówka naszego przednocnego łowienia. Za chwilę wszystko ucichnie i jazie gdzieś uciekną. Gdzie – nie wiem, ale się dowiem i wam o tym wszystkim raz jeszcze napiszę.


wobler na jazia

Jaź to nie jest łatwa ryba, chimeryczna, leniwa i ospała. Dziwny gatunek. Jednak zachodzące słońce coś w niej zmienia i warto wtedy na nie polować. Dostosować się do zapadającego zmroku i powolutku podchodzić te największe ryby. Zapewniam was, nie ma nic piękniejszego niż energiczne branie poprzedzone widowiskowym spławem wielkiego jazia. Pierwsze chwile holowania na długo zapadną nam w pamięci.

Wieczorne łowienie to fantastyczna odmiana dla niedzielnego uganiania się po zatłoczonych brzegach rzek. To wyprawa dla samotników, to swego rodzaju ucieczka od codziennego życia. Poza świetnym wędkowaniem przyjdzie nam obserwować rzeczy, o których pewnie nawet nie myśleliśmy. Widowisko i słuchowisko jest przednie. Powiem jeszcze o jednej ważnej sprawie. Niezbędny będzie super dobry płyn przeciw komarom! To one jedynie mogą nam popsuć nocne łowienie Bo jeśli nawet jaź nie będzie brał, zawsze gdzieś pogoni sandacz, a wieczorem biorą największe bolenie no i sumek budzi się do życia. Zapraszam więc na „wielkie żarcie”.

autor: Remigiusz Kopiej
foto: Jacek Karczmarczyk, autor

artykuł został opublikowany na łamach miesięcznika "WMH"

skomentuj ten artykuł

Przeczytaj więcej:

Troć i Słupia
Jak łowić na Parsęcie
Jak łowić brzanę na spinning

Zobacz więcej:

Wobler na jazia
Cykada na jazia
Jaziowy wobler powierzchniowy
Wahadłówka na jazia




Zgłoszenie nadużycia
Temat zgłoszenia
Opis problemu:

Udostępnij ten artykuł:
Facebook Google Bookmarks wyślij email Twitter Wykop Gwar LinkedIn

Zgłoś nadużycie

Oceń artykuł
koronka1koronka2koronka3koronka4koronka5

lista najnowszych
napisane 2012-05-09 00:00 przez: Admin
BoleniozaJest wśród wędkarzy pewna bardzo zaraźliwa i nieuleczalna choroba. Ostatnimi czasy, nad polskimi rzekami, pojawia się coraz większa ilość młodych spinningistów z widocznymi objawami boleniozy. I to ...»
napisane 2012-04-23 00:00 przez: Admin
jaź na woblerJest pewien czas w kalendarzu spinningisty, kiedy mimo wielkiej i zimnej wody, możemy połowić do syta. Ten okres nazywany jest przez wielu rzecznych wędkarzy jaziowym eldorado. Za oknem resztki śniegu, woda zaczyna ...»
napisane 2012-04-13 00:00 przez: Admin
portret pstrąg potokowy220 – moja ulubiona linia autobusu. Do miejsca, w które mnie wiezie najprostszą drogą jest jakieś 8 km. Nic to, wszak linia jest turystyczna i objazdowa, widokowa rzekłbym nawet. Jedzie przez ...»
napisane 2012-03-28 00:00 przez: Admin
mały okońSezon wędkarski nie kończy się i nie zaczyna. Trwa przez okrągły rok. Deszcz, śnieg i wiatr, to nie są przeszkody które uniemożliwiłyby spędzenie choć kilku chwil nad wodą. Zazwyczaj kiedy tylko ...»
napisane 2012-03-12 00:00 przez: Admin
troć- Dobrze Was widzieć – pomyślałem gdy pakowałem sprzęt i wielki plecak turystyczny do bagażnika samochodu. Tomek i Wojtek to moi wierni kompanii wędkarskich przygód, ich towarzystwo jest dla mnie ...»
Corona fishing - sklep wędkarski, wędkarstwo, forum wędkarskie
Promocje
Nowości