Nie jesteś zalogowany/-a ZALOGUJ SIĘ lub ZAREJESTRUJ SIĘ
Jesteś tutaj: Corona-Fishing > Artykuły > Łowienie w okoniowych domach
Artykuły
Łowienie w okoniowych domach
2008-10-01 00:00

Dziś przyzwoite okonie widzimy najczęściej przeglądając foldery czy katalogi reklamujące wędkarskie wyjazdy do Skandynawii. Nasze rodzime okonki łowione są najczęściej na mikro gumki uwieszone na bocznym troczku. Najczęściej też te nasze pasiaczki wielkością odpowiadają wielkości gumki, na która się skusiły. Jak łowić te nasze większe okonie? Jakie stosować przynęty? Jaką obrać taktykę polowania?


okoń z płytkiej wody

Identyfikacja okonia.

Wszyscy, którzy już złowili okonia, wiedzą jak jest drapieżny i żarłoczny. Wiemy też, że najbardziej skuteczna i uniwersalna jest gumka lub mała obrotowa blaszka. Zastanówmy się jak zachowują się większe okonie. Samotne, dzikie ryby, które nie jeden raz widziały już motoroilowe twisterki i srebrne blaszki w rozmiarze 1.
Wyobraźmy sobie okonia, który jest dłuższy niż 25cm. Taka rybka przebywa z kilkoma swoimi bliskimi znajomymi z jednego rocznika. W stadzie okoni tej wielkości najczęściej jest kilka osobników, może 7 może 12 sztuk. Stado okoni wybiera miejsca oddalone od zagrożenia, jakim jest wędkarz. To bywa dziwne, ale już wielokrotnie zaobserwowałem (i nie tylko ja), ze pasiaki wybierają miejsca wydawałoby się dziwne. Autorytety piszą o górkach, dołkach, uskokach dna, czyli typowo książkowych miejscach. Pamiętajmy, ze świat się zmienia - ten podwodny też. I najważniejsza sprawa. Okonie wędkarskich autorytetów nie znają i nie czytają ich publikacji!
Zatem do rzeczy. Kto to jest okoń i gdzie ma swój dom? Gdzie ma stołówkę? Okoń do „dumna” rybka, najczęściej obiera sobie jedno stanowisko usytuowane w bezpośredniej odległości od tzw. zadaszenia. Jeśli popatrzymy na ubarwienie naszego przeciwnika, to rzucą nam się w oczy jego przepiękne ciemne pasy na zielonym lub ciemnozielonym tle. Dlaczego? Okoń przebywa w miejscach zacienionych przez zatopione krzaki, konary, kamienie. I właśnie to jest kluczowe do łowienia okoni. Okoniowe pasy to naturalny kamuflaż. Pasiaki uwielbiają zacienione miejsca. Wybierają, zatem tereny, gdzie takie warunki będą spełnione. Mogą to być zatopione lub naniesione przez wodę konary czy krzaki. Doskonale sprawdzą się też leżące na dnie duże kamienie. Poszukajmy także tam, gdzie jest duża ilość podwodnych roślin.
Jednak wszystkie opisane zasady i miejscówki wezmą w łeb, jeśli obok tych klasycznych stanowisk nie będzie miała schronienia drobna rybka, która jest naturalnym pokarmem okoni. Dobrze jest, jeśli w pobliżu obranego przez nas miejsca będzie stado drobnych płotek, uklejek, czy wzdręg. Jeśli będziemy wiedzieli, że na dnie jest sporo ślizów, kóz a najlepiej raków, prawdopodobnie znaleźliśmy doskonałe całoroczne łowisko okoni. Te ostatnie przysmaki są bardzo ważne, bowiem są zdobyczą wybitnie lubianą przez wszystkie okoniowate. Dzieje się tak, ponieważ od najmłodszego wieku okonie uganiają się za drobnymi skorupiakami żyjącymi na dnie. Wraz ze wzrostem „przechodzą” na podobny, lecz większy pokarm. Okonie polują (tak są nauczone) ze skierowaną lekko ku dołowi głową, bardzo powoli przemieszczając się kilkanaście lub kilkadziesiąt centymetrów nad dnem, patrolując swoje terytorium w poszukiwaniu ofiary.


wypuszczanie okonia

Jak się do nich zabrać?

Znamy już miejsca i wiemy jak zachowuje się okoń. Teraz powinniśmy zabrać się do przygotowania naszego ekwipunku. Dla mnie najbardziej istotną sprawą przy łowieniu okoni jest dobór odpowiedniego kija. Jestem zagorzałym  przeciwnikiem łowienia na popularne w Polsce wklejaniki. Moim zdaniem kije tego typu odbierają nam największą przyjemność w łowieniu okonków. Nigdy bowiem na tego typu wędki nie będziemy mogli docenić w pełni walecznego charakteru i przebiegłości podczas „testowania” przynęty przez pasiaka. Wklejanaka to taki spinningowy feeder, który zamiast dawać stopniowane dawki adrenaliny podczas brania, przenosi te emocje na flakowatą szczytówkę. Okonki na wklejankach zasysają gumkę i holowane są na mocnym, pałkowatym kiju. Nie o to chodzi. Na ryby wybieramy się przecież, aby dać upust naszym myśliwskim zapędom, ale i też po to, aby czuć tę adrenalinę przy każdej rybce. Sam wybieram wędki o długości między 210cm a 260cm o bardzo charakterystycznej akcji progresywnej. Jest to typowa dla grubościennych blanków akcja cechująca się tym, że takim kijem dokładnie wyczujemy pracę okonka w twisterze o długości 5cm, a jednocześnie będziemy mogli swobodnie rzucać wahadłówką 20g. Zachęcam zatem do wypróbowania okoniowego kija zbudowanego z jednorodnej węglowej maty.
Nie ma natomiast sensu pisać o kołowrotku, który powinien spełniać podstawowy jeden parametr – musi być niezawodny.


łowienie okoni na cykadę

Przynęty

GUMKI. Pamiętacie okoniowe przysmaki? Ślizy, kozy, kiełbie i raki. Starajmy się uzbroić nasze pudełka w tym właśnie stylu. Gumki? Owszem, ale nie te najmniejsze paproszki. Wybierzmy kilka sztuk ciemnych, brązowych, zielonkawych gumek o długości około 7cm. Doskonałe są i bardzo niedoceniane przynęty typu banjo. Dobrze sprawdzają się niewielkie gumki typu worm. Bardzo skuteczne są kopytka 5-7cm. Od tego warto zacząć
OBROTÓWKI. Zawsze będą przynętą najbardziej uniwersalną. Ważne jest jednak, aby były to doskonałe blaszki. Mówi się czasem, ze dobra blaszka nie może być blaszką handlową. Te najlepsze znajdziemy gdzieś pochowane u doświadczonych wędkarzy. Znam wędkarza, który kupuje zawsze trzy rodzaje obrotówek bardzo uznanego producenta w ilości 25 dla każdego typu. Zbiera te łącznie 75 błystek nad wodę i w ciszy każdą z nich misternie testuje. Odkłada potem je na dwie kupki. Jedne do pudełka inne na Allegro. Z 75 blaszek zostawia sobie kilka może 5-6szt. Dziwne? Dla mnie kiedyś tak, ale podczas którejś pstrągowej wyprawy przekonałem się, co znaczy blaszka dobra, a  co „handlowa”. Zatem jakie blaszki? Powiem krótko rozmiar 3-4 klasyczna aglia, ewentualnie collonel long. Najważniejsze, aby blaszka była wyselekcjonowana.
CYKADY. Niedoceniane ciągle przez wędkarzy. Pewnie, dlatego, że na rynku poza doskonałymi i łownymi przynętami, pojawia się cała masa blaszanych kalectw imitujących przynętę. Miedziane grafitowe i srebrne cykady o wadze od 4,5 do 10 gramów to przynęty znacznie skuteczniejsze od gumek. Sam łowię nimi w najbardziej trudnych miejscach. Ich waga pozwala dotrzeć do bardzo odległych miejsc, a charakter pracy pozwala na dżigowanie na niezwykle krótkich dystansach (czyli tak, jak okonie lubią najbardziej).
KOGUTY. Pamiętacie raczki? Mówiłem o nich jako najbardziej pożądanym pokarmie pasiaków. Dobry kogut doskonale imituje raczka, który tuż przed okoniowym pyskiem stroszy szczypce. Po chwili dwoma, trzema skokami ucieka do swojej kryjówki. Wybieraj koguty w barwach naturalnych, tu zasada jest podobna jak przy doborze gumek. Mówiąc całkiem prosto. Załóż na hak raczka z sierści i piórek .
WAHADEDEŁKA. Piekielnie skuteczna przynęta. Dziś zapomniana - i ja się z tego cieszę, bo więcej wielkich okoni pozostanie w wodzie. Wahadłówkę stosuję bardzo często, gdy okonie nie chcą uderzyć w cykady bądź gumki. I tu wahadełkowy trik: najlepsze efekty dają mocno krępowane miedziane lub mosiężne blaszki, które podczas opadu pracują w wielu różnych wariantach. Sprawdź czy masz takie blaszki w pudełkach. Na napiętej żyłce pozwól przynęcie opadać. Powinna wręcz bić lekko w szczytówkę, na chwilę przestawać, zamigotać i lusterkować.


łowienie okoni na koguty

Taktyka łowienia.

Wybrałeś już miejsce, masz w pudełkach doskonałe przynęty, a w ręku ulubiony, okoniowy kijek.
Rozpocznij od gumki w kolorze brązu, czerni i ciemnej zieleni. Postaraj się wrzucić przynętę  obok „okoniowych domów”, czyli na tzw. stołówkę. Jest to miejsce oddalone najczęściej o kilka metrów od podwodnych, zacienionych siedlisk okoni. Jeśli kilkanaście przeciągnięć gumką przez stołówkę nie da efektów przejdź do cykady i obrotówki. Cykadę kładź na dno i płynnymi uniesieniami szczytówki podnoś ja na kilka metrów. Obrotówkę prowadź najwolniej jak pozwoli jej konstrukcja. Pozwól jej czasem zgubić pracę przez dotykanie skrzydełka o dno. To najbardziej skuteczny sposób prowadzenia obrotówki na takim łowisku. Kogucika staraj się prowadzić tak, aby naśladował raczka. Przesuń go kilka centymetrów po dnie, zatrzymaj na chwilę, poderwij go do góry 10 –15 cm i za chwilkę dwa, trzy razy podszarpnij szczytówką. Na koniec zostaw sobie wahadełko. Z tą przynętą troszkę powinieneś się pobawić. Podnieś ją lekkimi szarpnięciami z dna, poprowadź metr lub dwa i zacznij łowić w opadzie. W ten sposób obłowiliśmy okoniową stołówkę, czyli miejsce, gdzie okonie wychodzą na żer. Koniecznie przetestuj wszystkie przynęty tak, aby ustalić sposób pobierania pokarmu. Jeśli brania były na cykadę podczas odrywania jej od dna, to wielce prawdopodobne, że będą też brania na prowadzone w ten sposób gumki i koguty. Sygnał jest taki, że okoń patroluje dno i poluje na ofiary, które uciekają mu sprzed nosa. Jeśli brania były na wahadełko, łów też na obrotówkę i cykadę prowadzone tuż nad dnem w monotonnym wolnym ruchu.

Schody zaczynają się jednak, gdy brań w stołówce brak. Znaczy to, że okonia tam nie ma i najprawdopodobniej siedzi sobie w swoich zacienionych domach. Osobiście takie łowienie najbardziej lubię. Wymaga, bowiem największego skupienia i czujności. Tu zaczynam od wahadłówki, którą przerzucam domniemane stanowiska ryb, pozwalam opaść jej na dno i prowadzę ją bardzo wolno nad głowami ryb. Co jakiś czas na kilka sekund  zatrzymuje skręcanie. W ten sposób prowadzę też obrotówki i cykady. Jeśli te sposoby zawiodą - a i tak bywa - zabieram się do najbardziej kosztownego łowienia. Wrzucam gumki i koguty w sam środek okoniowych siedlisk. W  głazowiska i podwodne konary. Tam najczęściej udaje złowić się jakiegoś pasiaka. Ale dosłownie 2-4 sztuki. Potem nagle brania ustają. I wiecie, co? Nie szukajcie przynęt, nie zmieniajcie prowadzenia. Ich już tam nie ma. Okonie najczęściej widząc wyciąganego kolegę z wody, słysząc opukiwane konary czy kamienie dostały amoku. Najprawdopodobniej zaczęły wielkie żarcie na stołówce.
A jak tam łowić już wiecie....


łowienie okoni na wahadłówki

A i jeszcze jedno.  Jak go już złowisz - wypuść go do okoniowego domku!

 Remigiusz Kopiej
Corona Fishing.pl

skomentuj ten artykuł

Przeczytaj więcej:

Cykada - przynęta na okonia
Okonie łowione na casting
Techniki połowu okonia na paprochy
Okoń na bezrybiu

Przeczytaj wiecej:

Cykada na okonie
Błystki obrotowe na okonie
Koguty na okonie
Wahadłówki okoniowe
Obrotówki


Zgłoszenie nadużycia
Temat zgłoszenia
Opis problemu:


Zgłoś nadużycie

Udostępnij ten artykuł:
Facebook Google Bookmarks Twitter LinkedIn

Oceń artykuł
koronka1koronka2koronka3koronka4koronka5

lista najlepszych
Po tamtej stronie rzeki...
napisane 2009-02-18 00:00 przez: Admin
Udało mi się szczególnie dokładnie poznać szczupaka, choć nasze pierwsze spotkanie było dla niego mało przyjemne. Pamiętam, że uwiesił się na moim brązowym woblerku. Był malutki, miał może ze 40-45cm. Wypuszczony do wody zniknął w ...
sandacz z głębokiej wody
napisane 2011-10-19 00:00 przez: Admin
Kolejna sandaczowa wyprawa już za nami. Ponownie zmierzyliśmy się z cwanymi sandaczami, które żyją w bardzo głębokiej wodzie. Staraliśmy się realizować plany i założenia o których to wspólnie dyskutowaliśmy podczas wielu ...
okoń z płytkiej wody
napisane 2008-10-01 00:00 przez: Admin
Dziś przyzwoite okonie widzimy najczęściej przeglądając foldery czy katalogi reklamujące wędkarskie wyjazdy do Skandynawii. Nasze rodzime okonki łowione są najczęściej na mikro gumki uwieszone na bocznym troczku. Najczęściej też te nasze ...
Mroźne hariusy
napisane 2012-07-08 00:00 przez: Admin
Jak daleko jest do miejsca gdzie słońce nie zachodzi i nie wschodzi? Jak daleko jest do świata totalnej magii i wędkarskiej euforii? Do pięknego świata dzikiej przyrody, gdzie rzeki niosą czystą jak kryształ wodę, a ryby nie widziały nigdy ...
pstrąg na wobler
napisane 2012-05-21 00:00 przez: Admin
Środek lata to czas, kiedy mamy szansę złowić najpiękniejszego i najbardziej dzikiego pstrąga potokowego. Niewielkie rzeki stają się dla ryb idealnym schronieniem. Przez letnie miesiące spokój dziewiczych rzeczek był burzony jedynie przez ...
sandacz na płytkiej wodzie
napisane 2012-06-20 00:00 przez: Admin
Upalne, czerwcowe popołudnie, dawało się we znaki. Żar lejący się z nieba i piknikowy klimat nad miejską rzeką. Dostawałem już szału. Setki wykonanych rzutów przyniosły jedynie godziny bezowocnego zmieniania przynęt. Co jest, dlaczego ...